„Obronić Polskość ” Wszechnica Narodowa- spotkanie z polskim reżyserem Bohdanem Porębą

Zdjęcia ze spotkania z Bohdanem Porębą (Wszechnica Narodowa, 26 marzec 2011 – Kraków)

„Zagrożenia kultury narodowej – stan obecny i drogi wyjścia „
Gościem Wszechnicy będzie wybitny polski reżyser Bohdan Poręba, twórca legendarnego „Hubala” reżyser wielu filmów o m.in. „Polonia Restituta” „Zmartwychwstanie”
Zapraszamy 26 marca 2011 0 godz. 16.00.
Spotkanie odbędzie się w sali w podziemiach Parafii pw. św. Stanisława Kostki w Krakowie na Dębnikach przy ul. Konfederackiej 6.

Podczas Wszechnicy Narodowej zaprezentowana zostanie książka pt. „Obronić Polskość” – wywiad -rzeka z Bohdanem Porębą o kulturze, polityce i historii. Poniżej prezentujemy wstęp do książki:
Najważniejszym problemem, przed którym przez najbliższe lata
staje Polska, jest zachowanie tożsamości narodowej. To przekonanie
nie wywodzi się z przesłanek separatystycznych, ksenofobicznych
i zaściankowych, jak twierdzą „uniwersaliści”. Im jesteśmy bliżej
wejścia w międzynarodowe struktury, tym większy ciąży na nas
obowiązek wzbogacenia Europy odrębnością wypracowaną przez
pokolenia Polaków. Ta odrębność zadecyduje o naszej randze wśród
innych społeczności. Tożsamość narodowa wyraża się i spełnia
w kulturze. Tak jak istnienie ludzkości jest wieczną walką dobra ze
złem, tak kultura dzieli się na kulturę konstrukcji losu ludzkiego
i jego destrukcji. Na kulturę głoszącą wysoki pułap człowieczeństwa,
stawiającą człowiekowi najwyższe wymagania. Starającą się
na pytanie o cel życia znaleźć odpowiedź w harmonii jednostki ze
społeczeństwem, przyrodą, światem. Spełnienie i szczęście w harmonii
z innymi ludźmi. Przełamującą śmiertelność poprzez służbę
drugiemu człowiekowi. Przedłużającą życie ludzkie poprzez wtopienie
jego dorobku w dorobek pokoleń. Tak pojmowana kultura
bywa najtrwalszym spoiwem, budulcem rodziny, społeczeństwa,
narodu, ludzkości.
Drugi typ kultury jest fascynacją złem. Zgodą na małość i podłość,
rzekomo immanentnie związane z ludzką naturą. Na chaos
i przypadkowość, przez które od kolebki po śmierć brnie człowiek
zdany tylko na siebie. Jedyną busolą w jego ziemskim bytowaniu jest
hedonizm. Wygoda i przyjemność. To kultura egoizmu i zgody na
człowieczą samotność. Kultura rozpaczy. Polska kultura narodowa
opiera się na antycznej kulturze śródziemnomorskiej, którą wchło-
nęło i przefiltrowało chrześcijaństwo. Nałożyły się na nie otwartość
i spolegliwość natury słowiańskiej, skłonnej do więzi jednostki
z innym człowiekiem i zbiorowością, oraz własne doświadczenia
historii. To kultura, która wytworzyła pojęcia służby, honoru, odpowiedzialności,
poświęcenia. Kultura, która pozwala oddać życie
dla innych, dla sprawy. Kultura szeroko pojmowanej rycerskości.
I na polu bitwy, i wobec słabszych. Kultura prometejska, bo człowiek
pokonując siły zewnętrzne i własne słabości, kiedy służy innym,
nawet przegrywając, nawet przykuty do skały i torturowany jak
Prometeusz, osiąga wyższy stopień człowieczeństwa i moralnie
zwycięża. Pozostaje w pamięci pokoleń.
Dlatego kultura pozwoliła nam przetrwać ponad stulecie zaborów.
Pozwoliła dać odpór germanizacji i rusyfikacji. Zastąpiła nieistniejące
państwo. Zadziwiła świat wolą istnienia i trwania. Taka kultura
jest jednocześnie wkładem w dorobek kultury ogólnoludzkiej, którą
dopełnia i dowartościowuje. Głęboki związek artysty z narodem,
z losem ojczyzny, daje szansę niepowtarzalności. Szekspir był nie
tylko wielkim dramaturgiem, ale i wielkim Anglikiem. Molier Francuzem,
Czechow Rosjaninem, Mickiewicz wielkim Polakiem.
O narodotwórczej roli kultury doskonale wiedzieli nasi wrogowie.
Dlatego rozpoczynali od rozstrzeliwania kultury i jej ludzi,
zanim stawiali pod ścianą i zamykali w obozach koncentracyjnych
pozostałą część społeczeństwa. Po 1945 roku uderzenie poszło w dobrą
pamięć o Drugiej Rzeczypospolitej. W sens walki w 1939, podczas
okupacji i na Zachodzie. Podjęli je ochoczo artyści, naukowcy
i publicyści, zmobilizowani przez sowieckich komisarzy typu Jerzego
Borejszy, Aleksandra Forda czy Julii Brystygier. Po mordach na
profesorach Uniwersytetu Jagiellońskiego i Lwowskiego, eksterminacjach
w Oświęcimiu i Katyniu oraz ubeckich czystkach pozostało
wolne miejsce po polskiej inteligencji.
Oto prawdziwe źródło dzisiejszej sytuacji w kulturze i prawdziwy
rodowód na siłę narzucanych społeczeństwu „autorytetów”.
1 Konieczna jest weryfikacja kartoteki Julii Brystygierowej. Bowiem
z jej czasów wywodzi się ponura anegdota: „Jak zostać członkiem
Związku Literatów?” ‒ „Wydać jedną książkę i dwóch kolegów”.
Te same „autorytety”, ukształtowane w dziele wynaradawiania polskiego
społeczeństwa dla Stalina, dalej służą wynaradawianiu, tyle
że tym razem pod „liberalnymi” maskami najemników George’a
Sorosa, maastrichtowskiej koncepcji Europy, New Age, postmodernizmu.
Ciągle straszą widmem nacjonalizmu (tak zawsze nazywali
obronny polski patriotyzm), zaściankowości, ciemnogrodu. Budują
sztuczne ołtarze wypranym z poczucia narodowego „autorytetom”,
a niszczą twórców oddanych narodowi. Z reklam handlowych znika
język polski. Amerykańskim slangiem posługują się media publiczne,
utrwalając w młodzieży przekonanie, że język polski jest
drugiej kategorii. Większość wykupionych przez obce konsorcja gazet
prowadzi zmasowane kampanie, głoszące, że „nacjonalizm” jest
wsteczny, anachroniczny i stanowi domenę ciemnogrodu. A nasi
rozbiorcy, Hitler i Stalin, w czeluściach piekieł zacierają ręce…
Społeczeństwo oraz ludzie odpowiedzialni dziś za państwo muszą
wybrać: albo kultura będąca przedłużeniem Mickiewicza, Żeromskiego,
Orzeszkowej, Prusa, albo antykultura zamerykanizowanych
prestidigitatorów. Albo kultura wyższych wartości i rozwój, albo kult
jedynego boga jakim jest pieniądz, któremu składa się ofiary z duchowości
jednostki i niepodległości Ojczyzny i dalsza degradacja. Bez
odwołania się do patriotyzmu Sienkiewicza, porywu serc na miarę
Wieszczów, bez przenikliwości Wyspiańskiego w spojrzeniu na los
narodowy, bez miłości do ziemi i ojczystego języka Kochanowskiego
i Kasprowicza nie możemy pozostać Polakami. Bez norwidowskiego
przekonania, że sztuka to chorągiew na prac ludzkich wieży, nie nadamy
głębi i sensu naszym ekonomicznym wysiłkom.
Bez głębi poczucia sprawiedliwości Orzeszkowej, Prusa, Żeromskiego
nie rozstrzygniemy nabrzmiewających procesów społecznych.
Bez spuścizny Kościuszki, księcia Józefa, Mochnackiego
Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa nie odbudujemy poczucia odpowiedzialności
Polaków za zagrożone dzisiaj państwo. Bez zrozumienia
racji Wielopolskiego, Druckiego-Lubeckiego, Brzostowskiego,
Prądzyńskiego, działających w Królestwie Kongresowym,
nie ocenimy sprawiedliwie ostatniego półwiecza. Bez doświadczeń
Ślimaka z Placówki, Drzymały czy dzieci Wrześni nie zdobędziemy
się na odpowiedzialną ostrożność przy wchodzeniu w międzynarodowe
struktury. Dla przetrwania narodu i państwa niezbędna
jest obrona kultury narodowej. Nie wolno jej traktować jak kwiatka
do kożucha wolnego rynku. Jest ona najgłębszym podtekstem
wszelkich działań społeczeństwa i państwa. Jest aniołem stróżem
godności narodowej, interesu narodowego i narodowej racji stanu.
Nie możemy rezygnować z jej postulatywności. Ona tworzy wizję
człowieka i wartości. Tworzy Polskę i Polaków.
Uzbraja ich w mądrość zbiorową i poczucie racji, niezbędne w rozpoznawaniu
zagrożeń niesionych przez współczesny świat i stawianiu
im czoła. Także w wykorzystaniu niesionych przez współczesność
szans. Musimy od państwa domagać się odpowiedzialności za
dotowanie i promocję kultury, pogłębiającej narodową tożsamość.
Od urzędników, decydujących o wspieraniu dzieł i twórców, umiejętności
odróżniania i odrzucania ziarna od plew. Kultury od chwastów.
Od twórców ‒ powrotu do odpowiedzialności za słowo, obraz
i dźwięk, kształtujące człowieka, społeczność i państwo. Od społeczeństwa
‒ odrzucenia zgody na małość, zwierzęcość i odduchowienie.
Powrotu do: „Kto ty jesteś? ‒ Polak mały”. Do przypomnienia,
że stąpamy po ziemi i trotuarach, w które bogato wsiąkła krew naszych
ojców poległych za wolną, niepodległą, szczęśliwą i sprawiedliwą
Polskę. Matkę wszystkich Polaków. Nie tylko lewicowych czy
prawicowych.
Wszystkich, których łączy piekąca łza spływająca przy „Mazurku
Dąbrowskiego”, strofach Mickiewcza czy akordach Szopena. Jeśli
obronimy kulturę i prawo do niej nie tylko bogatych Polaków, obro-
nimy naszą tożsamość, a więc i szansę na lepszy polityczny i ekonomiczny
byt narodu. Nasza historia notuje niejedną zapaść. Ale pamiętajmy,
że: „Nasz naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha
i plugawa… lecz wewnętrznego ognia i sto lat nie wyziębi”… Tego
żaru strzeże kultura narodowa.
Bohdan Poręba







