Fides et Ratio

Grzegorz Kucharczyk: Przeciw „duchomorom” o „modnowiarkom”

W całym osiemnastym wieku i w  początkach dziewiętnastego nie brakowało na ziemiach polskich wybitnych autorów,  którzy kontestowali zwolenników prądów ideowych oświecenia: deistów, wyznawców  tzw. religii naturalnej czy też libertynów. Co ciekawe, z ówczesnym mainstreamem  kopie kruszyli również autorzy określani dziś jako „wielkie postaci polskiego  oświecenia”.

 

Jedną z ciekawszych nowości na rynku  księgarskim jest monografia autorstwa Martyny Deszczyńskiej pt. Polskie  kontroświecenie. Autorka, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, zebrała po  szeroko zakrojonej kwerendzie (nie wyłączając archiwaliów kościelnych) bogatą kolekcję głosów polemicznych wobec nadchodzącego z Zachodu oświecenia oraz jego  politycznych następstw w postaci rewolucji francuskiej i rządów napoleońskich.  Książka rozpoczyna się od dokonywanej przez polskich autorów (w zdecydowanej  większości duchownych) w pierwszej połowie XVIII wieku analizy katolickiej  apologetyki. Jej zakończenie zaś, przenosi czytelnika w pierwsze lata istnienia  Królestwa Polskiego (po 1815 roku) oraz polemik wokół modelu edukacji,  instytucji rozwodów (która zagościła po raz pierwszy na ziemiach polskich wraz z  Kodeksem Napoleona w epoce Księstwa Warszawskiego) czy istnienia  cenzury.

 

Martyna Deszczyńska ukazała całą plejadę mniej znanych bądź zupełnie nieznanych szerszej publiczności antyoświeceniowych  polemistów. Ich apologetyczna i publicystyczna działalność stanowiła dotąd jeden  z fragmentów czegoś, co można nazwać historią nieprzedstawioną. Bo przecież historię piszą zwycięzcy, a jak „wiemy” – choćby dzięki Valeremu Giscardowi  d’Estaign i innym twórcom tzw. konstytucji europejskiej – to dzięki oświeceniu  Europa zaistniała jako prawdziwa cywilizacyjna jakość.

 

Tymczasem, dzięki lekturze wspomnianej  monografii, możemy przekonać się, że w całym osiemnastym wieku i w początkach  dziewiętnastego, nie brakowało na ziemiach polskich autorów – co podkreśla  autorka, solidnie wykształconych bynajmniej nie tylko w teologii katolickiej – którzy kontestowali tytułowych „duchomorów” i „modnowiarków”, jak nazywano w  katolickiej literaturze antyoświeceniowej deistów, zwolenników tzw. religii  naturalnej czy też libertynów (nazywanych również „swobodnikami” lub „wolnisiami”).

 

Co ciekawe, z oświeceniowym mainstreamem  kopie kruszyły również postacie, które w podręcznikowych ujęciach (odwołuję się tutaj do zanikającej na naszych oczach epoki, gdy istniało jeszcze nauczanie w  szkołach państwowych) są właśnie określane jako „wielkie postacie polskiego  oświecenia”. Chociażby ksiądz Stanisław Konarski, pijar. Twórca Collegium  Nobilium (1740 r.), autor wielkiego traktatu „O skutecznym rad sposobie” (1760-1762), w którym jako pierwszy polski pisarz polityczny XVIII wieku wzywał wprost do porzucenia przez Sarmatów szkodliwej praktyki liberum veto. Za to  właśnie król Stanisław August Poniatowski nagrodził go później medalem „Sapere  auso” – „Temu, który odważył się być mądry”.

 

Jednak, jak możemy dowiedzieć się z książki  Martyny Deszczyńskiej, intelektualna odwaga ks. Konarskiego przejawiała się również w czymś innym. Mądry pijar wiedział bowiem, że przepustką do prawdziwej  filozofii nie może być reklamowany przez francuskich „les philosophes” deizm czy  ateizm. Tych ostatnich nazywał zresztą sarkastycznie „duchami mocnymi” vel „duchami dowcipnymi”. Przeciwstawiał im ideał „poczciwego chrześcijanina”, wiernego syna Kościoła.

 

Z kolei biskup Józef Andrzej Załuski,  współtwórca słynnej Biblioteki Załuskich, napisał wielki, niestety niezrachowany  do dzisiaj antyoświeceniowy traktat. Jednak swoiste streszczenie zawiera długi  tytuł tego dzieła: „Gigantomachia Bezwierców pognębiona, to jest Poczet  Bogoprzeczców czy Ateuszów, Deistów, Kościoła Bożego oszczerców, Teistów,  Panteistów, Enthusiastów, Fanatyków, znaczniejszych Apostatów, etc., co ich było  od początku świata aż dotąd potłumiony, wierszem opisany”.

 

W podobny sposób swój stosunek do  oświeceniowego ateizmu formułował król Stanisław Leszczyński, także zaliczany do  prekursorów myśli oświeceniowej w Polsce. Dostał się do tej kategorii dzięki  traktatowi „Głos wolny wolność ubezpieczający” (ok. 1733 r.), w którym domagał się reformy ustroju Rzeczypospolitej (m. in. poprzez ograniczenie liberum veto).  Ponad dwadzieścia lat od napisania tego dzieła, już jako książę Lotaryngii  Leszczyński napisał rozprawkę mniej znaną, ale również udowadniającą jego  wysokie walory intelektualne. Chodzi o pochodzący z 1760 roku traktat „Niedowiarstwo samym zdrowym rozumem pokonane” (pierwsza polska edycja w  Krakowie w 1823 roku). To wielka polemika z ateizmem oświeceniowej ideologii  oraz przymiarkami w kierunku zmiany sensu słowa „tolerancja”. Jak pisał król-wygnaniec: „Nie dajmy się uwodzić tem powierzchownem umiarkowaniem  (moderacją) i obojętnością Pirroniczną. Jest ona tylko maską Filozofów uczonych  i pokrywką ich ukrytej zawziętości, a rzetelnej i gwałtownej przeciwko nauce z  nieba, która potępia wszystkie błędy i występki nienawiści”.

 

No, ale w tzw. epoce świateł miano „króla-filozofa” przylgnęło do zupełnie innego władcy.

 

Czytaj więcej: http://www.pch24.pl/przeciw-duchomorom-i-modnowiarkom,3671,i.html#ixzz1yf4Pvshy

Dodane przez - 24 cze 2012. w Publicystyka. Można śledzić odpowiedzi tego wpisu przez RSS 2.0. Można pozostawić odpowiedź do tego wpisu

Komentuj

Anti-Spam Quiz:

Polecane linki

Galeria fotografii

Zaloguj się | Opracowane przez G