Henryk Romanowski: Aktualność filozofii Tomistycznej
„Scienza buona, cristiana, cattolica, romana„
Pius XI o filozofii św. Tomasza z Akwinu, w czasie Settimana tomistica w Rzymie, 1923.
Królową nauk przyrodzonych – filozofię, przyrównano do wiecznie pogodnego błękitu niebios, którego barwy i blasków nie zaćmiewają ani mgły, ani chmury, i kędy nie dochodzą odgłosy piorunów i grzmotów, naruszających ciszę stref przyziemnych. Zaszczyt ten spotkał filozofię ze względu na stałość i wzniosłość jej zasad, tj. cechy rzadko kiedy będące udziałem niższych od filozofii nauk, czyli nauk specjalnych. A to dlatego, że zasady tych nauk opierają się na obserwacji, badaniach i doświadczeniach szczegółowych, podlegających z postępem wiedzy dalszemu udoskonaleniu. Natomiast filozofia, jako nauka najwyższa i powszechna, ma do czynienia z pojęciami najogólniejszymi, bada podstawowe postulaty samego zdrowego rozsądku, będące punktem wyjścia dla wszystkich nauk bez wyjątku i w ogóle dla wszelkiego prawidłowego myślenia i postępowania. Przytym w dochodzeniach swych funduje się na faktach najpowszechniejszych, uwarunkowanych przez samą naturę rzeczy, po większej części bezpośrednio oczywistych i stąd najbardziej dostępnych poznaniu ludzkiemu – na faktach, których nauki specjalne ani razem wzięte, ani żadna z osobna nie badają. Skutkiem tego filozofia, przynajmniej w punktach zasadniczych, w tym co stanowi jej istotę i zakres właściwy, zmianom nie ulega. Stąd płynie jej wyższość nad innymi naukami.
Wszelako, ze względu na niezgodne stanowisko wielu systemów filozoficznych nawet w punktach zasadniczych, automatycznie nasuwa się tutaj pytanie, czy wszelka filozofia zasługuje na porównanie z owym lazurem niebios, o którym wspomnieliśmy na początku?
Otóż upodobnienie filozofii do pogodnego firmamentu jest w znacznej mierze trafne, jeżeli chodzi o filozofię prawdziwą, wywodzącą ród swój poprzez doktrynę scholastyków i perypatetyków w prostej linii od samego zdrowego rozsądku rodu adamowego. Filozofia ta króluje do dziś dnia, majestatyczna i niewzruszona na wyżynach myśli ludzkiej dlatego właśnie, że jej przewodnikiem jest sam zdrowy rozsądek, że opiera się ona na najpowszechniejszych zasadach i faktach, które narzucają się nam jako prawda siłą swej oczywistości i stanowią podwalinę wszelkiego obiektywnego poznania. Jest to philosophia perennis czyli filozofia wieczysta, a berło jej ujął po największym geniuszu starożytności w zakresie myślenia filozoficznego – Arystotelesie, największy filozof chrześcijański – św. Tomasz z Akwinu. Stąd pochodzi jej nazwa filozofii tomistycznej.
Natomiast zgoła inaczej przedstawia się rzecz, gdy chodzi o te niezliczone odmiany filozofii fałszywej, które są sprzeczne z filozofią wieczystą. Ponieważ filozofia fałszywa jest zbuntowana albo częściowo, albo co nieraz bywa, całkowicie przeciwko zdrowemu rozsądkowi, przeciwko najoczywistszym zasadom i faktom, więc królestwa jej nie można żadną miarą upodobnić do wiecznie pogodnego błękitu niebios. Na wyżynach bowiem tej filozofii, jako pozbawionej oparcia i busoli w zdrowym rozsądku oraz w zasadach i faktach oczywistych, panuje mrok oraz toczą się zażarte spory i boje, przeniesione tam z nizin nauk specjalnych, a znajdujące swą analogię chyba w owej walce, którą według legendy prowadziły dalej w przestworzu duchy wojowników, poległych na polach katalaunijskich, kiedy to wódz rzymski Aecjusz gromił hordy barbarzyńskie Attyli. Co więcej, ze względu na mrok i chaos, panujące w dziedzinie filozofii fałszywej, należałoby królestwo jej przyrównać nie do wyżyn przestworza, nawet przyziemnych, lecz raczej do owej dantejskiej czeluści piekielnej, gdzie to wedle słów zaziemskiego wędrowca:
Istotnie, jeżeli zastanowimy się bliżej nad dziejami filozofii fałszywej, to przedstawią się one nam jako ustawiczne powstawanie i ścieranie się coraz to nowych systemów, gdzie prawie tyle jest filozofii ilu filozofów, gdzie przeciwnik spycha przeciwnika w przepaść wzgardy i zapomnienia, by z kolei ulec temuż losowi, gdzie to, co wczoraj uznawano za prawdę, dzisiaj poczytuje się za fałsz i chimerę lub na odwrót, gdzie właściwie nigdy nie wiadomo, co odpowiada rzeczywistości, a co nie, a nawet czy prawda wogóle istnieje i czy ją poznać można. W zacietrzewieniu walki bywa nieraz, że pewne kierunki wzajemnie się zwalczają, uważając siebie za przeciwników, gdy w gruncie rzeczy są jak Kastor i Polluks bliźniętami tak podobnymi do siebie, że tylko bardzo subtelna sofistyka mogłaby zatrzeć ich wspólne cechy i wspólne pochodzenie od jakiejś innej fałszywej teorii.
To też biorąc na uwagę powyższy smutny stan rzeczy oraz wielkie spustoszenia, które filozofia fałszywa poczyniła w ciągu ostatnich stuleci w dziedzinie religii i moralności, polityki i gospodarstwa oraz nauki, literatury i sztuki, należy uważać za objaw wielce pocieszający, że filozofia św. Tomasza z Akwinu zyskuje obecnie coraz więcej zwolenników. Albowiem filozofia ta zwraca umysły ku głębszemu i z prawdą przedmiotową zgodnemu ujęciu zagadnień bytu, oddziaływajac przez to samo wielce dodatnio na wszelkie inne dziedziny myśli i działalności ludzkiej. A to ze względu na związek jaki istnieje pomiędzy filozofią a życiem. Grono badaczy, poświęcających się filozofii tomistycznej pozazakładami duchownymi, rozszerza się dzisiaj coraz bardziej. Uprawia ją przede wszystkim katolicka elita umysłowa – duchowna i świecka, starając się zapoznać z tą filozofią w pierwszym rzędzie bezpośrednio z dzieł samego św. Tomasza. Natomiast ogół inteligencji zna ją więcej z rozpraw tomistów, niż z dzieł samego mistrza. Albowiem w niektórych państwach dopiero od niedawna przystąpiono do przekładu dzieł św. Tomasza na krajowe narzecza. Łacina scholastyczna jego dzieł, aczkolwiek wysokiej marki, jest z powodu swej terminologii dotychczas mało znana. Obecnie główniejsze dzieła św. Tomasza lub ważniejsze wyjątki z nich są tłumaczone na mnogie jeżyki narodów cywilizowanych, nie wyłączając polskiego (Summa teologiczna I927 i Summa filozoficzna 1930), co niewątpliwie przyczyni się do szerszego zainteresowania się filozofią tomistyczną. Jakie zaś postępy poczyniła filozofia ta w ostatnich czasach, można wnioskować poniekąd z licznych i uroczystych obchodów 600-lecia kanonizacji św. Tomasza, których byliśmy świadkami w 1923 r.
Taki pomyślny zwrot w dziejach umysłowości współczesnej należy przypisać niewątpliwie niezadowoleniu umysłów, uważniej patrzących na życie i świat, z wyników wprost zastraszających, które dała filozofia niescholastyczna w dziedzinie nauki oraz w swych konsekwencjach praktycznych. Zarówno filozofia idealistyczna jak i materialistyczna, rozszczepione na najrozmaitsze, niezgodne w swych założeniach szkoły i szkółki, sprowadziły taki zamęt w pojęciach, że nawet sami przedstawiciele tych filozoficznych teorii zwątpili w zdolność rozumu ludzkiego do poznania natury wszechrzeczy, a wiec i w zdolność filozofii do jej przedstawienia w prawdziwym świetle. (1)
Zamęt, spowodowany przez filozofię fałszywą, podziałał ostatnimi czasy otrzeźwiająco nie tylko na obóz antykatolicki, lecz również na pewien odłam katolików Mianowicie na ten, który odrzuciwszy filozofię tomistyczną, szukał oparcia w płytkich teoriach nowatorów filozoficznych, by uniknąć zarzutu obskurantyzmu. Przedstawiciele tego odłamu stwierdzili, że obskurantyzm był nie po stronie filozofii scholastycznej, której najdoskonalszym wyrażeni jest filozofia tomistyczna, lecz niescholastycznej. Przekonali się, że jedynym ratunkiem w tych okolicznościach był powrót do pogardzonej filozofii św. Tomasza. Niektórzy z nich siali się nawet wybitnymi obrońcami i propagatorami tej filozofii, głosząc jej zalety i zasady słowem i pismem z katedr profesorskich, na zebraniach i zjazdach naukowych, w prasie periodycznej a nawet codziennej. Przykład tego mieliśmy już przed wojną światową (1914-1918) w dzienniku katolickim L`Univers, którego redaktorami byli kolejno Ludwik i Franciszek Veuillot.
Lubo odrodzenie filozofii tomistycznej jest faktem rzeczywistym, pomimo to nie da się zaprzeczyć, że jej rozpowszechnienie natrafia na pewne przeszkody, które jedynie z biegiem czasu dadzą się usunąć.
Do takich przeszkód należy nasamprzód zaliczyć przywiązanie niektórych zakonów katolickich do nauki filozoficznej, która została przekazana im przez filozofów, rekrutujących się z ich łona. Nauka ta nie sprzeciwia się co prawda wierze katolickiej, ale będąc w niektórych punktach niezgodna z filozofią tomistyczną, nie wytrzymuje krytyki obiektywnej. Powyższy partykularyzm filozoficzny stracił jednak dużo na znaczeniu po ogłoszeniu w 1917 r. przez papieża Benedykta XV nowego kodeksu prawa kanonicznego, który włożył na zakony obowiązek wykładania w swoich zakładach filozofii tomistycznej.
O wiele większe znaczenie ma ujemny wpływ błędnych systemów filozoficznych. Pomimo swój rozkład, idealizm Kanta i Hegla, w ostatnich zaś czasach Bergsona, jak również materializm ewolucjonistyczny Spencera i Haeckla, tak wżarły się w umysłowość współczesną, że nawet wybitni katolicy dali się częściowo oczarować przez błyskotliwą i sugestywna, ale w rzeczy samej pusta frazeologię tych teorii. Największa szkodę nauce i wierze katolickiej przynieśli ci uczeni, którzy odwrócili się zupełnie od filozofii tomistycznej, i dali się opanować całkowicie prądom, z nią niezgodnym. Historia modernizmu w szczególności wskazuje, jak daleko idące spustoszenia poczynił w szeregach katolickich idealizm w połączeniu z ewolucjonizmem radykalnym.
Na koniec, niekorzystnie wpływa na rozwój filozofii tomistycznej nawet lekkie zabarwienie nauki filozoficznej teoriami, których filiacja z błędnymi systemami filozoficznymi nie ulega wątpliwości. Mamy tu między innymi na myśli tak zwany realizm „krytyczny” oraz ewolucjonizm „umiarkowany”, które nawet w pewnych kołach są uważane za dernier cri postępu filozoficznego Zapewne, ani jeden ani drugi nie sprzeciwiają się dogmatom wiary katolickiej i nikt z powodu przyznawania się do tych teoryj nie może być pomówiony o herezję. Najlepszym tego dowodem jest okoliczność, że zwolennikiem ich był przez pewien czas ks. Mercier, późniejszy kardynał (1857-1926), niezaprzeczenie jeden z najbardziej uzdolnionych filozofów katolickich doby ostatniej. W Polsce stoi na gruncie tych teoryj prof. Witold Rubczyński. W rzeczywistości wartość tych teorii jest bardziej niż wątpliwa. Realizm bowiem krytyczny prowadzi do zakwestionowania przedmiotowości naszego poznania, a co zatem idzie do krańcowego idealizmu, subiektywizmu i sceptycyzmu. Ewolucjonizm zaś umiarkowany podaje w wątpliwość walor obiektywny zasady przyczynowości oraz neguje niezmienność istoty rzeczy, co prowadzi prosto do podminowania wszelkiej wiedzy i toruje drogę monizmowi, w którego ramach niema absolutnie żadnych różnic ani między istotami, ani rzeczami, ani ich własnościami, lecz wszystko spływa się tutaj w jedno. Po wtóre, pomijając racje metafizyczne, zaznaczmy, że zwolennicy tych teorii nie mogą na ich usprawiedliwienie przytoczyć bezwzględnie pewnych, przekonywających danych faktycznych. To wszystko sprawia, że wyznawanie tych teoryj jest zupełnie zbyteczną koncesją na rzecz sceptycyzmu, który do powstania ich niewątpliwie się przyczynił. Przez to bowiem wrogów nauki katolickiej się nie zjedna, lecz osłabi się jedynie stanowisko katolików. Albowiem wrogowie ci, widząc ich ustępliwość na jednym punkcie, mogą przyjść do przeświadczenia, że również inne ich pozycje są słabe lub zgoła nie do utrzymania. Zbyt pochopne torowanie drogi teoriom, względnie hipotezom, niesprawdzonym co do ich zgodności z prawdę obiektywna, jeszcze więcej zachęca do atakowania nauki katolickiej, zamiast wzbudzać dla niej poszanowanie. Rozsądniej przeto jest trzymać się tradycyjnej metafizyki niż czynić nieuzasadnione ustępstwa na rzecz teorii, które stoją w sprzeczności z dobrze ugruntowanymi zasadami i obserwacją.
To też i papieże rzymscy, celem zabezpieczenia prawdy religijnej i naukowej od szkodliwych skutków sceptycyzmu, nie przepuszczali żadnej okazji, żeby nie polecić filozofii tomistycznej, jako najdoskonalszego wyrazu prawdy obiektywnej i najsilniejszego wału obronnego przeciwko zakusom fałszywych teorii filozoficznych. Nie sposób wyliczać tu wszystkich dokumentów papieskich, dotyczących filozofii tomistycznej. Przypomnijmy, że w ostatnich czasach wszyscy papieże bez wyjątku, począwszy od Leona XIII, usilnie zalecają studium filozofii tomistycznej, podając zazwyczaj jako motyw, że nawet małe odstąpienie od nauki św. Tomasza, szczególniej w metafizyce, jest połączone z wielką szkodą, ponieważ w nauce zdarza się często, iż mały błąd na początku staje się bardzo wielkim na końcu (2), i że błędy w filozofii, zwłaszcza zaś w metafizyce, sprowadzają również błędy w teologii. Albowiem „błędne pojmowanie natury rzeczy prowadzi do błędnego pojmowania Boga” (3), Pochodzi to stad, że porządek nadprzyrodzony opiera się na porządku przyrodzonym. Skutkiem tego prawdziwa teologia, będąca odbiciem intelektualnym porządku nadprzyrodzonego, może oprzeć się wyłącznie na takiej filozofii, która jest nie byle jakim, lecz prawdziwym obiektywnym odbiciem najwyższych praw, rządzących porządkiem przyrodzonym. Taka zaś jest jedynie filozofia tomistyczna. To też według brzmienia przepisów Piusa X, obowiązujących zakłady zakonne, „podstawowe punkty filozofii św. Tomasza nie mogą być uważanie za takiego rodzaju opinie, nad którymi można prowadzić dyskusję w sensie przeciwnym, lecz należy je uważać za podstawy, na których się opiera wiedza rzeczy boskich i ludzkich„.(4)
Częstokroć można spotkać się z zarzutem, że tomistyczne tezy filozoficzne, jako nie będące dogmatami wiary, nie posiadają charakteru obowiązującego i że przeto każdy może swobodnie wyznawać zasady im przeciwne, gdy te uzna za bardziej odpowiadająca prawdzie przedmiotowej. Wszelako zarzut ten nie posiada tej doniosłości, którą mu uczeni, niechętni filozofii tomistycznej, przypisują. Chociaż istotnie w sumieniu nie jesteśmy przez Kościół zobowiązani akceptować tezy tomistyczne, które nie posiadają charakteru dogmatycznego, to jednak byłoby niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, gdybyśmy mieli je odrzucać jedynie dla braku takiego zobowiązania. Przeciwnie biorąc na uwagę wysoki autorytet instytucji, która nam zaleca filozofię tomistyczną, winiliśmy należycie i sumiennie, z całą uwagą i przejęciem się ważnością sprawy zapoznać się z tą nauką. Jesteśmy pewni, że jej obiektywność, prostota, zwięzłość, żelazna logika oraz głębia i wszechstronność, otwierające przed wzrokiem duchowym badacza słoneczne i nieskończone horyzonty prawdy, zjednają najbardziej sceptyczny umysł. Nie dla innych bowiem powodów, lecz wyłącznie dla jej zalet, dla jej zgodności z przedmiotowym porządkiem rzeczy, Kościół poleca ustawicznie uwadze swoich wiernych tę filozofię. Kościół, nawet wydając orzeczenia w rzeczach, które tylko pośrednio dotyczą wiary i moralności, i nie obowiązują ściśle w sumieniu, nie rządzi się kaprysem, lecz bardzo ważkimi argumentami i orzeka po wszechstronnym zbadaniu sprawy. Tym większą ostrożność musiał zachować względem nauki, mającej za przedmiot przede wszystkim „podstawy na których się opiera wiedza rzeczy boskich i ludzkich”
Pewne różnice w poglądach, spotykane wśród tomistów, nie powinny odstręczać od zainteresowania się filozofią tomistyczną. Nie są one tak liczne, jak się niektórym wydaje, a mają tę dobrą stronę, że przyczyniają się do należytego i ostatecznego wyjaśnienia kwestii spornych. Rozbieżności te nie są wynikiem chaotycznej często metody zdawania sobie sprawy z tych lub innych zagadnień, jak to z reguły się przytrafia uczonym, stojącym poza filozofią chrześcijańską. U tych ostatnich bowiem każde prawie zdanie stoi w kolizji z logikę lub faktami. Różnice te dotyczą przeważnie pewnych nadzwyczaj oderwanych zagadnień, w których głębi wzrok duchowy gubi się tak, jak się gubi wzrok cielesny w dalach nieskończonych przestworza. „Zaiste, co innego jest gmatwanina, a co innego trudność i wzniosłość pojęć: tak bowiem górną jest prawda (myśli tomistycznej), tak wyniesiona ponad wszelkie obrazy zmysłów i twory wyobraźni” powiada kardynał Ludwik Billot TJ. w mowie, wygłoszonej przy otwarciu Akademii św. Tomasza w Rzymie. (5)
W rzeczy samej, kto choć trochę zagłębiał się w pisma św. Tomasza, tego pomimo woli musi wprawić w zdumienie nie tylko jego rozległa erudycja, matematyczna prawie ścisłość jego rozumowania, jego olimpijski spokój, równowaga i prostota zarazem, lecz również nadludzka przenikliwość jego umysłu, jego łatwość orientacji w najzawilszych zagadnieniach, orli rozmach jego myśli. Św. Tomasz, jak to stwierdzają znawcy jego nauki, jest podziwu godny zarówno wówczas, gdy opierając się na doświadczeniu wyciąga z faktów zaobserwowanych wnioski bezpośrednie, jak i wówczas, gdy przechodząc od wniosku do wniosku drogą czystego rozumowania wznosi się na orłom tylko dostępne szczyty wiedzy oderwanej i tam roztacza przed nami nieskończone horyzonty prawdy. Badacz jest po prostu olśniony wywodami tego uczonego, wnikającego w najskrytsze tajniki bytu nadzmysłowego z taką pewnością siebie, z taką umiejętnością argumentacji, jak gdyby nie świat namacalny zjawisk, lecz świat nadzmysłowy był jego właściwym żywiołem. Badaczowi się wydaje, że przemawia doń nie człowiek, złożony z duszy i dala, lecz umysł czysty, nieosobowy, oderwany od ciała i wszelkich poruszeń zmysłowych, umysł zapatrzony jedynie w prawdę i w niej się wyłącznie kochający.
Ale ten właśnie wysoki stopień abstrakcyjności myśli filozoficznej sprawia, że nie każdy może towarzyszyć orłu z Rocca Secca w jego zawrotnym locie na najwyższe szczyty wiedzy ludzkiej. I to powoduje niekiedy różnicę poglądów na znaczenie tych lub innych zdań w pismach tego filozofa.
Stwierdziliśmy, że filozofia tomistyczna, jako wyraz najbardziej obiektywny, najgłębszy i najbardziej wszechstronny prawdy przyrodzonej, zajmuje w dziedzinie myśli ludzkiej wyjątkowe stanowisko. Ale, jeżeli te wysokie zalety były zawsze dla elity umysłowej skuteczną podnietą do poznania tej filozofii, to dla umysłów mniej ściśle myślących i łatwo sugestionowanych przez wszelkiego rodzaju podejrzane innowacje, rewelacje i rewolucje w dziedzinie myśli filozoficznej, dawały one asumpt do jej zwalczania. Ze wszystkich zaś zarzutów i po wsze czasy najbardziej popularnym był zarzut zacofania, stawiany tej filozofii. A nawet i dzisiaj, gdy filozofia tomistyczna znowu zdobyła szersze uznanie w świecie naukowym, dają się czasem tu i ówdzie słyszeć głosy, że pomimo swe walory nauka ta jest już obecnie nieaktualną. A to dlatego, że jako pochodząca z wieku XIII-go, jest dzisiaj już przestarzałą, ba, nawet naiwną, do wysokiego poziomu współczesnej nauki i współczesnych wysubtelnionych potrzep nie dostosowaną. Nawet wśród katolików można jeszcze spotkać się z zarzutem, że uczeni zalecający tomizm filozoficzny niedoceniają skomplikowanej – właściwie zaś zle poinformowanej – psychologii współczesnych. Wyrzuca się im, że zamiast zalecać np. wyrafinowane wątpienie Driescha lub innych półsceptyków doby ostatniej, którzy utknęli na połowie drogi pomiędzy subiektywizmem a obiektywizmem naszego poznania – kruszą kopię w obronie symplistycznej rzekomo filozofii sw. Tomasza. Ta bowiem stoi całkowicie na gruncie realności i bezpośredniej poznawalności świata zmysłowego. Nauka tych uczonych jest uważana za lepiej odpowiadającą wymaganiom współczesnego postępu i współczesnej wysubtelnionej psychologii, jak gdyby prawda mogła coś zyskać na tym, że się przyobleka w częściowy sceptycyzm, a nie czasowe tylko i warunkowe metodyczne wątpienie, które zalecał już sam twórca perypatetyzmu (Metaf. III, l). Sprawę przedstawia się tak, jak gdyby filozofia św. Tomasza była dziełem czysto subiektywnym jej autora albo efemerydą, wyrosłą wyłącznie na gruncie potrzeb XIII-go wieku. A ponieważ dzisiaj żyjemy w XX-ym wieku, gdzie świat posiada inne oblicze, więc stąd oczywisty wniosek, że filozofia ta jest obecnie anachronizmem. Przy tym zarzut ten jest zaprawiony sporą dozą relatywizmu, ponieważ przypuszcza, że to, co mogło być prawdziwym w wieku XIII, dzisiaj może nie odpowiadać prawdzie, a to co było kiedyś fałszem, dzisiaj może przyoblec charakter prawdy.
Nim odpowiemy na powyższy zarzut, z którym filozofia tomistyczna spotykała się już za czasów pseudohumanizmu oraz pseudoreformacji luterskiej, winniśmy powiedzieć parę słów o przyczynach jego sformułowania oraz o postępie w filozofii.Przyczyny takiego zarzutu są bądź natury racjonalnej, bądź natury moralnej. W przeciwieństwie do filozofii fałszywej, która puszcza wodze fantazji i ani z logiką ani z najoczywistszymi często zasadami i faktami się nie liczy, filozofia tomistyczna, jako filozofia prawdziwa, jest nauką ścisłą, logicznie zbudowaną, ustawicznie szukającą oparcia w doświadczeniu i stąd wykluczającą wszelką poetycką improwizację. Skutkiem tego wymaga wytężonego myślenia i ostrożności, na które wielu z obawy wysiłku nie chce się zdobyć. Jakkolwiek bowiem Stagiryta ma rację twierdząc, że „wszyscy ludzie z przyrodzenia wiedzieć pragną” (Metaf. I, l), to jednak gdy chodzi o głębszą i prawdziwie ścisłą wiedzę, wielu z wyłożonej powyżej przyczyny woli jej się wyrzec i zadowolić się wiedzą powierzchowną a nawet problematyczną, gdyż ta wymaga mniejszego wysiłku. Bo trzeba wiedzieć, że nie tylko piękno jest trudne – zauważyli to już Grecy, – lecz, niestety, również i cnota, i prawda. Przytem jeżeli chodzi o bardziej intensywny wysiłek mózgowy w celu zdobycia prawdy, to nie tylko niewiasty, jak żartował biskup Niedziałkowski, lecz bywa również, że i mężczyźni o łysinę nie stoją. Gdy zaś w danej epoce – taka zaś jest również i obecna – zdolność do wysiłku mózgowego oraz poczucie odpowiedzialności moralnej za swoja działalność naukową słabną, zjawia się jako naturalny skutek – lekceważenie, pogarda a nawet nienawiść prawdy. To też już w starożytności obok filozofów, zdolnych do poważnego wysiłku myślowego oraz obdarzonych poczuciem odpowiedzialności, zjawiali się również i pseudofilozofowie, traktujący prawdę filozoficzną po dyletancku lub wprost negujący jej możliwość, bo nie stać ich było na powyższe cnoty. A kto lubi powodować się lenistwem duchowym, wyobraźnią lub kaprysem, temu ścisłość innych jest nie na rękę. Bo w jej świetle wypływa na wierzch cały dyletantyzm jego roboty, czy to filozoficznej czy to innej. Skutkiem tego i filozofia tomistyczna, jako nauka ścisła, musiała stracić posłuch z chwilą, kiedy zjawili się liczni filozofowie – dyletanci i sofiści, pragnący tanim kosztem zdobyć sobie sławę luminarzy ludzkości. Bo filozofia tomistyczna jest tym właśnie nieprzyjemnym dla miłości własnej wszystkich pseudofilozofów zwierciadłem, w którym mogą oni ujrzeć dokładnie wszelkie fałsze i wszelkie niedokładności swoich własnych teorii. Inde irae. Nie mogąc zaś nic wskórać przeciwko jasnej, zwartej, wszechstronnej i głębokiej argumentacji filozofii tomistycznej, przeciwnicy jej postanowili zdyskredytować ją, zarzucając jej zacofanie i nieaktualność, który to zarzut i dzisiaj jest modny z powodu powszechnej depresji intelektualnej i moralnej. Daje bowiem pożądany pretekst do złożenia z siebie obowiązku głębszego wnikania w istotę najbardziej nas obchodzących zagadnień metafizycznych, wymagających znacznego wysiłku rozumu i woli A co jest również dla wielu nie do pogardzenia, zwalnia od obowiązku wyciągania moralnych konsekwencji z poznanych metafizycznych przesłanek.
Następnie, fałszywy stosunek do filozofii tomistycznej jest bardzo często wynikiem fałszywego poglądu na naturę postępu w filozofii. Z punktu widzenia zdrowego rozsądku prawdziwy postęp w filozofii, jak i w każdej innej nauce, może polegać jedynie na dodawaniu nowych prawd do skarbca już poznanych. Natomiast wśród zwolenników filozofii fałszywej uważa się bardzo często za postęp nie to, co jest prawdziwe, lecz to, co jest nowe, chociażby po sprawdzeniu ta nowość okazała się radykalnie niezgodną z istotnym stanem rzeczy. A ponieważ o zdobycie nowych prawd w nauce tak zasadniczej, jaką jest filozofia, bywa bardzo trudno, więc postęp w łonie fałszywej filozofii sprowadza się po większej części do negacji prawd już poznanych, a stwierdzonych przez filozofię prawdziwą. Negacja jest duszą wszystkich błędnych systemów filozoficznych, dawniejszych i nowych.
Postęp filozofii antykatolickiej polega na negacji Boga, duszy, jej duchowości i nieśmiertelności, na odrzucaniu realności i poznawalności świata przedmiotowego, na negacji substancji, na uznaniu nawet przypadłości za złudę, wreszcie na negacji w ogóle wszelkiego bytu i zaprzeczeniu zdolności poznawczej samego rozumu. A jeżeli chodzi o dzisiejszą intuicjonistyczną filozofię, to ta sprowadziła całą rzeczywistość do matematycznego punktu, czyli mówiąc ściślej, doszła do krańcowej negacji, do krańcowego sceptycyzmu, poza który już dalej negacji posunąć nie sposób. Czy taka negacja jest postępem? Czy burzenie jest budowaniem? Niektórzy myślą, że tak. Ale przeciwko takiemu rozwiązaniu zagadnień najwyższych bytu oburza się całe nasze jestestwo. Przeciwstawia się mu świadomość realności naszego własnego istnienia, stawia mu opór narzucająca się nam bezpośrednio i z całą siłą oczywistość realności świata przedmiotowego, ze wszystkimi płynącymi stąd konsekwencjami. Do tych zaś należy w pierwszym rzędzie istnienie Boga. Wreszcie, głębsze zastanowienie nad strukturą naszego poznania, nad jego tendencjami, przekonywa nas, że treścią, przedmiotem i formą tego poznania jest przede wszystkim byt a nie nicość, afirmacja, a nie negacja. Stąd wniosek, że nie filozofia fałszywa, tęcz filozofia prawdziwa idzie z postępem. Nie odrzuca ona ani świata, ani podmiotu myślącego, ani materii, ani ducha, ani doświadczenia, ani światła rozumu, lecz opierając się na tym wszystkim dąży do celu, którym jest prawda. Bez prawdy zaś nie masz postępu. Inne filozofie różnią się pomiędzy sobą po większej części tylko stopniem negacji prawdy, filozofia zaś tomistyczna różni się od nich wszystkich przede wszystkim afirmacją prawdy, bo z natury swej i w pierwszym rzędzie jest filozofią bytu, a nie nicości. Ens autem et verum convertuntur
Przystępując teraz bezpośrednio do omawiania zarzutu nieaktualności, stawianego filozofii św. Tomasza, zaznaczmy, że zarzut ten płynie z fałszywego poglądu na jej naturę, mianowicie, że jest ona dziełem człowieka XIII wieku, wyrosłem na gruncie potrzeb tegoż XIII wieku, dziełem obecnie już przestarzałym, ponieważ żyjemy w wieku XX, którego potrzeby są inne Na to odpowiadamy, że nazwa filozofii „tomistycznej” nie powinna nikogo w błąd wprowadzać, gdyż filozofia ta nie jest wyłączną kreacją św. Tomasza, wyrosłą z potrzeb XIII wieku, lecz jest po prostu naukowym, filozoficznym wyrazem wysubtelnionego przez wieki zdrowego rozsądku w ogólności, którego postulaty, oparte pośrednio lub bezpośrednio, na doświadczeniu, św. Tomasz zanalizował, zsyntetyzował, pogłębił i rozwinął tak dalece, że do dzieła jego – jeżeli chodzi o same zasady – trudno coś dodać. Filozofię tomistyczną zaleca się nawet nie dlatego, że odbija się w niej potężna indywidualność jej twórcy, lecz dlatego, iż jest ona najgłębszym, najbardziej obiektywnym wyrazem najwyższych prawd przyrodzonych. A prawda, tali samo jak dobro i piękno, posiada charakter i urok wiecznej młodości. Jeżeli czytamy dzisiaj i podziwiamy Homera, to dlaczegoż nie mielibyśmy zagłębiać się w niespożyte dzieła św. Tomasza?
Następnie zarzut nieaktualności mógłby mieć jakieś pozory słuszności, gdyby filozofię tę cechował istotnie konserwatyzm, wyłączający absolutnie wszelki postęp. W rzeczywistości współcześni zwolennicy filozofii tej zadowalają się niewolniczym kopiowaniem przeszłości, lecz pracują pod hasłem vetera novis augere et pervicere, nie czyniąc jednak z tego, jak to zaleca Leon XIII, ani głównego, ani wyłącznego zajęcia. Kwitną i dzisiaj jeszcze hura-kantyści i hura-hegliści, i hura-bergsoniści a nawet hura-drieschyści i w ogóle wszelkiego rodzaju hura-moderniści, ale niema „hura tomistów”, tj. takich tomistów, którzy poza św. Tomaszem nic wiedzieć nie chcą. A gdyby nawet tacy tomiści istnieli, to łatwo wyrozumieć, że mnie| szkodliwą rzeczą jest przesadne uwielbianie nauki św. Tomasza niż Kanta, Bergsona lub Driescha. Pierwszy bowiem przewyższał tych ostatnich nie tylko intelektualnie, lecz również świętością życia. Ta zaś, trzymając w ryzach stronę zmysłową człowieka, która, jak powszechnie wiadomo, nieraz zaślepia rozum i paczy jego sad o rzeczach, ma to do siebie, że nawet przy miernych zdolnościach umysłowych, a cóż dopiero przy niezwykłych, pozwala obiektywniej poznawać naturę rzeczy, niż na to pozwala moralność przeciętnego śmiertelnika, a nawet i nieprzeciętnego, bardziej folgującego swoim tendencjom zmysłowym. Święty, rozpatrując wszystko w świetle prawdy nadprzyrodzonej lub raczej oceniając wartość wszechrzeczy według ich przydatności dla celu nadprzyrodzonego ludzkości, jest również zmuszony wnikać uważniej i głębiej w ich naturę, niż przeciętny śmiertelnik, zazwyczaj mniej się interesujący sprawami nadprzyrodzonymi. Nie sposób bowiem ocenić należycie wartość rzeczy dla celów nadprzyrodzonych, nie zdawszy sobie naprzód dokładnie sprawy z ich właściwej natury. Można tedy powiedzieć, że sprawiedliwi widzą „sprawiedliwiej”, niż mniej sprawiedliwi. Dlatego – ceteris paribus - należy mieć względnie większe zaufanie do nauki ludzi świętych, niż do nauki zwykłych śmiertelników. Stad wynika, że i ci, co mają przesadny kult dla nauki ludzi świętych, a w tym rzędzie i dla nauki św. Tomasza, na ogół mniej są wystawieni na niebezpieczeństwo pobłądzenia, niż ci, co zbytnio polegają na nauce ludzi o przeciętnej moralności.
Ale, jak rzekliśmy, nie ma dzisiaj hura-tomistów.
Tomizm bowiem nie może zasklepiać się w swojej treści jak ślimak w skorupie, odpornej na wszelkie wpływy z zewnątrz, lecz musi iść z postępem, ponieważ jako filozofia prawdziwa jest ustawicznie napastowany przez wszystkie błędne systemy. Musi nieprzerwanie dbać o swój należyty stosunek do prawdziwego postępu wiedzy, żeby wykazać swoją wyższość nad wszystkimi innymi systemami filozoficznymi. Natomiast systemy te, aczkolwiek żyjące pomiędzy sobą w ustawicznej wojnie, mało się troszczą o należyte zabezpieczenie swoich pozycji przez coraz głębsze i wszechstronne uzasadnienie swoich postulatów. Albowiem, jako systemom fałszywym, brak im tego ducha prawdy, który ożywia filozofię tomistyczną. To też, gdy w obozie filozofii fałszywej panuje zupełny chaos i zacofanie, nie masz dzisiaj takiego tomisty, któryby nie stosował tomistycznych zasad lub ich konsekwencji do nowych zjawisk lub potrzeb, albo nie uwzględniał rzeczywistych zdobyczy nauki współczesnej, celem sprawdzenia lub wzmocnienia zasad i tez filozofii tomistycznej. Innowacje te jednak nie mają charakteru rewolucyjnego. Należy bowiem zawsze pamiętać, że zasady filozofii, jako nauki uniwersalnej, opierającej się na faktach najpowszechniejszych, najłatwiej sprawdzalnych, mało są zależne od wyników nauk poszczególnych, zajmujących się badaniem zjawisk specjalnych. Te wyniki mogą potwierdzić dane filozofii, ale nie mogą ich obalić lub zmienić. Przy ocenie bowiem charakteru filozofii, jako nauki najwyższej trzeba mieć, po pierwsze, na uwadze, że najogólniejsze pojęcia, zasady i fakty, którymi ta nauka przede wszystkim się zajmuje, nie są właściwie przedmiotem dyskusji ze względu na ich oczywistość, lecz jedynie głębszego wyjaśnienia. Są one punktem wyjścia dla wszelkich innych nauk, boć przecie nie można udowadniać jednych prawd za pomocą innych do nieskończoności! Trzeba pierwsze prawdy zaakceptować dla ich oczywistości, albowiem bez ich zaakceptowania wszelka wiedza byłaby niemożliwa. Następnie, nawet wtórne zasady filozofii mają coś z oczywistości i stałości zasad pierwszych, ponieważ bezpośrednio i logicznie z nich się wywodzą. To też umiejętna i ostrożna utylizacja prawdziwych zdobyczy wiedzy nowoczesnej ze strony tomistów bynajmniej nie przyczyniła się do obalenia tez filozofii tomistycznej. Przeciwnie, pomogła do tym głębszego ich utrwalenia. A to jest dowodem, że są one dziełem rozsądku, patrzącego obiektywnie na świat i życie. Albowiem formułując swoje zasady, umysł ten tak je sformułował, że nie stoją one w sprzeczności z najściślejszymi wynikami wiedzy współczesnej, lecz, przeciwnie je potwierdzają lub same zostają przez nie potwierdzone.
Prawdą jest, że tomiści nie rzucają się na oślep w objęcia coraz to nowych teorii naukowych, jak to czynią przedstawiciele innych kierunków filozoficznych Przeciwnie, postępują oględnie, akceptując to tylko, co jest rozumowo i doświadczalnie należycie stwierdzone. Ale takie stanowisko potrzeba poczytać im tylko za zasługę. W ten bowiem sposób przyczyniają się oni do rozpowszechnienia nauki prawdziwej, a nie efemerycznych hipotez. Trzeba poczytać im za zasługę, że trzymają się tradycji, że przechowują z pietyzmem przekazany im przez największych geniuszy depozyt prawd filozoficznych, starając się go powiększyć, a nie roztrwonić. Albowiem tylko poszanowanie tradycji, i to tradycji, identycznej z prawdą, mogło uchronić filozofię tomistyczną od rozkładu. Natomiast systemy filozoficzne, nie liczące się z tradycję, oparte na prawdzie, wyrastają co prawda szybko jak grzyby, ale też równie szybko jak grzyby znikają.
Zarzut nieaktualności, czyniony filozofii tomistycznej, upada jeszcze i dlatego, że św. Tomasz nie zadowolił się powierzchownym traktowaniem natury wszechrzeczy. Przeciwnie starał się dotrzeć do sedna każdego zagadnienia, do zasad najwyższych, do przyczyn ostatecznych. Rozpatrując byt w tym, co jest w nim istotne, najtrwalsze, najważniejsze, najpowszechniejsze i najgłębsze, św. Tomasz poznał więcej rzeczy, przejrzał dokładniej ich naturę i objął lepiej całość bytu za pomocą jednej olbrzymiej syntezy, zarówno filozoficznej, jak i teologicznej, niż wszelki inny filozof i teolog. O Tomaszu ustaliło się zdanie że chociaż będąc człowiekiem tylko, nie mógł wszystkiego przewidzieć, to jednak powiedział wszystko. Spoglądając bowiem z najwyższych szczytów metafizycznych wiedzy ludzkiej na naturę bytu, rozwiązał, że tak powiemy nieświadomie nawet takie zagadnienia, które dopiero po wielu stuleciach miały zajmować umysły. To też w dziełach św. Tomasza można znaleźć klucz lub pożyteczne wskazówki do wielu współczesnych zagadnień religijnych i moralnych, politycznych i społecznych, przyrodniczych i estetycznych, a nawet wychowawczych i ekonomicznych. Możemy tam nieraz znaleźć skuteczne lekarstwo na wiele naszych bolączek w stosunkach międzynarodowych, w państwie, rządzie, rodzinie, szkole, wychowaniu, nauce i sztuce. Tomizm posiada tak dalece charakter powszechności i aktualności, że może zadowolić każda współczesną jednostkę, nawet najbardziej wymagającą, najbardziej naukowo uświadomioną. Każda bowiem może znaleźć w nim to, co odpowiada jej osobistym, szlachetnym potrzebom intelektualnym i moralnym, nie wyłączając najgłębszych, najbardziej uduchowionych aspiracji. Bo też filozofia tomistyczna nie jest, jak nieświadomym rzeczy się wydaje, prostaczym rozwiązaniem tych lub innych zagadnień a la Simplicius Simplicissimus Grimmelshausena. Jak już zaznaczyliśmy, jest ona najgłębszym, najbardziej subtelnym ujęciem natury wszechrzeczy, jakie kiedykolwiek wyszło z pod pióra uczonych. Wobec olbrzymiej wiedzy św. Tomasza i nadzwyczajnej przenikliwość jego umysłu, wiedza Kartezjusza, a nawet takiego Kanta jest wiedzą lilipucią, A ci uczeni i dyletanci, co chcą dzisiaj wynosić się ponad tego świętego lub poufale klepać go po ramieniu, jako niedostatecznie uświadomionego kolegę, prawdopodobnie nie znają jego dzieł nawet ze spisu zawartych w nich rzeczy. Wiedza św. Tomasza jest tak głęboką, że sam Kościół katolicki w modłach, ułożonych na uroczystość tego świętego (7 marca), prosi Boga o laskę wniknięcia w jego naukę.
Co prawda z tytułu tej głębi, dającej czasem powód do niezgodnej interpretacji tych lub innych ustępów z dzieł św. Tomasza, niektórzy twierdzą, że jego filozofia nie jest lepszą od innych zawiłych systemów filozoficznych i stąd na żadne pierwszeństwo przed innymi nie zasługuje. Na to odpowiadamy znowu, iż co innego jest trudność wniknięcia, płynąca z charakteru nadzwyczaj oderwanej ale logicznie zbudowanej teorii, a co innego niemożliwość rozwiązania zawiłości, wynikających z budowy nielogicznej, pseudonaukowej jakiegoś elaboratu filozoficznego, który w dodatku często nie ma nic wspólnego z prawdą (por. rozdz. II).
Należy również nie zapominać, że wniknięcie w trudniejsze ustępy filozofii tomistycznej ułatwiają znakomicie obszerne komentarze, napisane do jego ważniejszych dzieł przez uczonych komentatorów, jak np. Jan Capreolus, Franciszek Sylwester z Ferrary, Tomasz de Vio (Cajetanus), Franciszek Vittoria, Jan od św. Tomasza, Gonet, Gotti, Sylvius, Billuart i, wreszcie, w czasach dzisiejszych, o. Pegues,, dominikanin, autor francuskiego komentarza do Summy teologicznej św. Tomasza (Commentaire francais litteral de la Somme Theologique de saint Thomas d`Aquin - dotąd wyszło 18 tomów).
Uczonym, którzy stoją na gruncie nauki katolickiej, przypomnijmy, że filozofia tomistyczna jest również niewyczerpanym źródłem apologetycznym w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie masz prawie takiego błędnego systemu filozoficznego lub po prostu teorii filozoficznej, przeciwko któremu lub której nie możni byłoby znaleźć w dziełach św. Tomasza, jeżeli nie bez względnie przekonywającego, to przynajmniej jakiegoś poważniejszego dowodu. Czy to będzie ateizm czy panteizm, materializm czy idealizm, filozofia życia czy filozofia wartości, sceptycyzm całkowity czy połowiczny, agnostycyzm czy immanentyzm, empiryzm czy racjonalizm, liberalizm czy socjalizm, – wszystkie te oraz inne błędne teorie i poglądy znajdują bezpośrednio lub pośrednio odprawę w filozofii tomistycznej.
Wartość teoretyczna i praktyczną pism św. Tomasza zwiększa nadzwyczaj dokładny sposób przedstawiania przedmiotu, zwięzła metoda, zmierzająca prosto do celu, niepokonana moc argumentów oraz doskonałe przystosowanie ekspresji do treści. Jeżeli porównamy zawiły, nielogiczny, często zaś wprost sfinksowy sposób traktowania przedmiotu przez filozofię nietomistyczną ze ścisłą argumentacją dzieł św. Tomasza, to dzieła niekatolickich autorów wydadzą się nam często bełkotaniem niemowy, nie mogącego poinformować nas o co mu właściwie chodzi.
Żeby jednak nasze twierdzenia o wielorakich korzyściach, które i dzisiaj jeszcze daje nauka filozoficzna św. Tomasza, nie pozostały bez dowodów, przypomnijmy tu, że już od dawna uczeni, poeci, artyści oraz działacze społeczni postarali się zawarte w tomizmie skarby wyzyskać dla celów teoretycznych i praktycznych.
Zacznijmy od teologii; z wieku jej i z urzędu ten zaszczyt należy. Czyż mamy tu rozwodzić się długo nad tym, że to dzięki filozofii tomistycznej, dzięki jej ścisłej metodzie, teologia katolicka przedstawia się dzisiaj „jako armia należycie uszykowana” (Benedykt XV Motu proprio: De Romana S. Thomae Academia, 1914), mogąca toczyć zwycięska walkę z herezjarchami całego świata. (6) W szczególności czerpie dużo światła z filozofii tomistycznej apologetyka. Agnostycyzm nowoczesny, który odrzuca poznawalność świata zewnętrznego a przez to samo i poznawalność za pośrednictwem rzeczy stworzonych samego Stwórcy, jak również racjonalizm, który uprawia kult rozumu, odrzucając Objawienie jako niewiarogodne, znajdują replikę w pismach św. Tomasza. Ten doktor Kościoła, jak to zaznacza papież Pius XI w encyklice Studiorum ducem, 1923, rzucił podwaliny pod prawdziwą apologetykę, rozgraniczając ściśle dziedzinę wiary i rozumu, i wykazując, że rozum może stwierdzić wiarogodność Objawienia. Jego Summa przeciwko poganom jest właściwie apologetyką, nie mówiąc już o tym, że i Summa teologiczna stanowi niewyczerpane źródło apologetyczne. Nie jest to dziełem przypadku, że wszyscy herezjarchowie i sceptycy starej i nowej daty mają szczególna abominację do filozofii tomistycznej, i że nic nie uważali za bardziej pilnego, jak wyrugowanie tej filozofii ze szkół i z umysłów.
Nie ulega również wątpliwości, że etyka katolicka, ascetyka i mistyka znajdują do dnia dzisiejszego gruntowną podstawę nie tylko w teologii tomistycznej, lecz i w danych psychologii, teodycei i etyki filozoficznej św. Tomasza. Z pośród najnowszych dzieł w tym przedmiocie wymieńmy: A. D. Sertillanges; La Philosophie morale de S. Thomas d’Aquin, 1922; M. S. Gillet: La Morale et les Morales, 1925; R. P. Noble O. P. La Vie morale d’apres S. Thomas d’Aquin, 1925; E. Gilson: Saint Thomas d`Aquin (comme moralistę) /925; M. S. abbe Lavaud et les RR. PP. H. Noble, R. Garrigou-Lagrange, Th. Pegues, P. Synave et R. Cathala: Saint Thomas d’Aquin: Sa Saintete, sa doctrine spirituelle, 1929; J. Mausbach: Thomas v. Aquin al. Metster christlicher Sittenlehre, 1925; R. Garrigou-Lagrange: Perfection chreilenne et contemplation selon S Thomas d`Aquin et S. Jean de la Croix, 1923; E. Janssens: Cours de morale generale, 1926.
Jeżeli chodzi o filozofię, to pomijając już aktualność całości filozofii tomistycznej, komentarze św. Tomasza do poglądów filozoficznych Arystotelesa, Areopagity, Boecjusza i innych, posiadają dzisiaj taką samą wartość, jak przed wiekami. Przypomnijmy tu nawiasem, że jego argumenty przeciwko woluntarystycznym tendencjom augustynizmu mogą być wytaczane również przeciwko współczesnemu woluntaryzmowi, którego głównym przedstawicielem był Schopenhaner. Zaznaczmy też, że współczesna katolicka krytyka filozoficzna w znacznej części opiera się na zasadach filozofii tomistycznej.
Ponieważ filozofia św. Tomasza, łącznie z jego teologią, zawierają prawdziwy chrześcijański światopogląd, a więc implicite i pogląd na kompleks zjawisk, objętych nazwą cywilizacji, więc i w tym kierunku postarano się w obecnej dobie spożytkować jego idee Ostatnimi czasy uczynili to H. Romanowski: Filozofia cywilizacji i Prolegomena, 1923 (reszta w rękopisie) oraz ks. M. Grabmann: Die Kulturphilosophie des l. Thomas v. Aquin 1925.
Nawet w dziedzinie pedagogiki filozofia tomistyczna może oddać rzetelne usługi w czasach dzisiejszych, jak to miedzy innymi potwierdza prof. J. Mausbach (Grandlage und Ausbildung des Charakters nach dem hl. Thomas v. Aquin, 1911), który spożytkował w tym kierunku dane psychologiczne i etyczne pism św. Tomasza. To samo uczynił O. J. Woroniecki w dziele: Katolicka etyka wychowawcza, 1924.
Bardzo poczesne miejsce zajmują idee filozoficzne św. Tomasza we współczesnej nauce prawa, polityki i ekonomiki. W Summie teologicznej, w rozprawie De Regimine principum (o sprawowaniu władzy zwierzchniej skierowanej do króla Cypru, w liście do księżnej Brabantu De Regimine Judaeorum (o rządzeniu żydami), w komentarzach do Etyki i Polityki Arystotelesa, mamy wyłożoną naukę o społeczeństwie, która i we współczesnej dobie nic nie straciła na znaczeniu. Świadczy ona o wysokim rozumie politycznym autora uwzględnia bowiem w sposób umiejętny zarówno strukturę duchowa człowieka i jego potrzeby materialne jak i realne warunki jego istnienia. Wywody św. Tomasza o prawie narodów, o dobrym i złym rządzie, o jego formach, o wzajemnym stosunku władzy świeckiej i duchownej, o naturze prawa, o prawie przyrodzonym oraz jego stosunku do prawa pozytywnego, trafne uwagi o sprawiedliwości zamiennej i rozdzielczej, o własności, o restytucji, o kupnie i sprzedaży, o pobieraniu odsetków, o cenie sprawiedliwej, o pracy i jej podziale, o wynagrodzeniu za pracę, mają i dzisiaj niespożytą po większej części wartość. Czyż nie na czasie np. byłoby przypomnienie współczesnym ugrzęzłym w materializmie społeczeństwom, uwydatnionej przez św. Tomasza zasady, że celem wszelkiego bogactwa, wszelkiego społeczeństwa i wszelkiej władzy jest cnota, uczynienie ludzi moralnie lepszymi? Nie straciły również nic ze swej aktualności argumenty, przytoczone przez tego świętego dla uzasadnienia własności prywatnej, argumenty, które posiadają swój walor przeciwko wszelkiego rodzaju kolektywistom, nie wyłączając współczesnych, argumenty, posiadające głębokie psychologiczne podstawy. Wobec panującego w świecie bezprawia, czyż nie warto również przypomnieć tomistycznej teorii prawa, według której prawo nie może być wynikiem kaprysu, woli bezrozumnej i despotycznej, lecz tylko rozumu, że może ono mieć na celu jedynie to, co odpowiada rozumnym tendencjom człowieka, jego rozumnej naturze? Tak samo i to, co św. Tomasz powiedział o monarchii, miarkowanej przez powołane do władzy elementy arystokratyczne i demokratyczne, świadczy o głębokiej znajomości psychologii ludzkiej i może być nawet dzisiaj wzięte na uwagę. Zapewne wiele idei jest zaczerpniętych z dzieł Arystotelesa lub innych autorów, ale wszystko jest przetopione w potężnym ogniu umysłowości Doktora Anielskiego, wszystko jest poprawione i pogłębione. Z bogatej literatury, dotyczącej jego poglądów na prawo, państwo i gospodarstwo przytaczamy następujące dzieła: M. S. Gillet O. P.: Conscience chretienne et justice sociale; E. Crahay: La Politique de Salut Thomas d’Aquin, 1896; Dr. Otto Schilling: Das Voelkerrechi nach Thomas v. Aquin, 1919 oraz Die Staats – und Sozialiehre des hl. Thomas v. Aquin, 1924; F. Schrey vogl: Einfuehrung in die Wirtschaftslehre des Thomas Aquin w książce Ausgewahlte Schriften zur Staats – u. Wirtschaftslehre des Thomas v. Aquino 1923; M. Demongeot: Le Meilleur Regime politique selon S. Thomas, 1927; B. Roland-Gosselin: La Doctrine politique de S. Thomas dtAquin, 1928; A. D. Sertelan ges: Feminisme et christianisme; Socialisme et christianisme; Nos luttes i inne.
Ponieważ dziedzina piękna nie była również obcy św. Tomaszowi, więc też i współczesna estetyka może zaczerpnąć poważne dane z jego pism, chociaż nie pozostawił on dzieła, specjalnie poświęconego temu przedmiotowi. Odnośne uwagi, rozsiane tu i ówdzie w jego pismach, zebrał i spożytkował szereg uczonych, jak n. p. P. Vallet: L’Idee du Beau dans la philosophie de Saint Thomas d’Aquin, 1887; De Smedt: La Theorie du Beau selon les idees de S. Thomas d’Aquin, 1889; D. Valensise: Dell`Estetica secondo i principii dell’Angelico Dottore S. Tommaso, 1903; J. Maritain: Art et Scolastique, 1927 i wielu innych. Poza tym przypomnijmy tu, że sam św. Tomasz dał się poznać również jako poeta, który pozostawił wielce cenione przez znawców hymny kościelne, (7) i że jako filozof i teolog wywarł znaczny wpływ na poezję i sztukę, w szczególności zaś na poezję dantejską. Największy poemat chrześcijański Boska Komedia jest w pewnej mierze poetycką transpozycją Summy teologicznej, najpotężniejszego dzieła teologicznego i filozoficznego. To dało ks Juliuszowi Didiot powód do twierdzenia, że najlepszym wstępem do Boskiej Komedii jest Summa teologiczna, najlepszym zaś komentarzem do Summy teologicznej – Boska Komedia. W Raju dantejskim sam św. Tomasz występuje aż w 4 pieśniach jako mistrz pouczający Dantego o życiu dusz szczęśliwych w przybytkach świetlistych Edenu. Stosunek św. Tomasza do poezji dantejskiej postarali się wyświetlić z pośród wielu innych autorów A. F. Ozanam: Dante et la philosophie catholique au treizieme sieclem, 1845; Julian Klaczko: Wieczory florenckie 1872; Dr. F. Hettinger: Die Goettliche Komedie des Dante Allighieri nach ihrem wesentlichen Inhalt und Charakter dargestellt, 1889; Ks. Dr. K. Wais: Dante jako filozof. 1921; Ks. K. Michalski: Mistyka i Scholastyka u Dantego, 1921; E. Porębowicz: Dante, 1922.
Oprócz wymienionych powyżej dziel specjalnych, pouczają o filozofji sw. Tomasza i jej aktualności dzieła, traktujące o tej filozofii w ogólności, przy czym w niektórych filozofia jest traktowana w łączności z teologią, co odpowiada duchowi tomizmu. Z pośród obfitej w tym względzie literatury wymieńmy następujące nowsze prace: A. D. Sertillanges O. P.: Saint Thomas d’Aquin 1922 oraz Les Grandes theses de la philosophie thomiste 1928; Thomas Pegues: Apercus d e philosophie thomiste et de propedeutique, 1927 oraz Initiation thomiste, 1921; E. Gilson: Le Thomisme, 1927; R. Garrigou-Lagrange, O. P. Le Sens Commun, la philosophie de l’etre et les formules dogmatiques, 1924; J. Feldmann: Thomas v. Aquin u. die Philosophie der Gegenwart, 1924; T. Richard: Introduction a 1′Etude et 1′Enseignement de la Scolastique, 1913; H. Petitot: Introduction a la Philosophie traditionelle ou classique, 1914; O. E. Hugon O. P. Zasady filozofii. Dwadzieścia cztery tezy tomistyczne. Przekład ks. drą Żychlińskiego, 1925 i inne.
Pogląd na aktualność filozofii tomistycznej, a przynajmniej pewne co do tego wskazówki, dają również prace biograficzne, poświęcone św. Tomaszowi. Pierwsza tego rodzaju praca, wydana jeszcze w 1874 r. z okazji 600-lecia śmierci Doktora Anielskiego, a powtórnie w znacznie powiększonej formie w 1894 r., była książką: Chanoine Jules Didiot: Le Docteur Angelique S. Thomas dtAquin, niestety, już przed 20 laty zupełnie wyczerpana. Książka ta, z wielkim pietyzmem napisana, omawia między innymi i poruszony tu przez nas temat aktualności tomizmu. Potrzebuje jednak znacznych w tym względzie uzupełnień. Z pośród innych dzieł wymieńmy: Jos. Ant. Endres: Thomas v. Aquin. Die Zeit der Hochscholastik, 1910; M. Grabmann: Thomas v. Aquin. Eine Einführung in seine Persönlichkeit u. Gedankenwelt, 1925; L. H. Petitot O. P.: Saint Thomas d’Aquin La Vocation, l’ocuvre apologetigue et doctrinale, la vie spirituelle, 1930; ]. Maritain: Le Docteur Angelique, 1930. Ta ostatnia książka podaje życiorys, charakterystykę twórczości, cechy aktualności tomizmu oraz najważniejsze dokumenty papieskie, dotyczące tej kwestii. (8)Pragnącym zapoznać się bliżej ze znaczeniem tych dokumentów oraz z doniosłością filozofii tomistycznej w ogólności, polecamy książkę L. Lavaud: Saint Thomas, „Guide des etudes” 1925 następnie Ed. Janssens: Vrai et faux thomisme, 1925; O. ]. Woroniecki O. P.: Katolickość tomizmu, 1924; J. Maritain: Elements de philosophie i Introduction generale a la philosophie, 1922; ]. Geny S. J.: Questions d’enseignement de philosophie scolastique ,1913; Th. Pegues O. P.: Autour de S. Thomas. une controverse recente, 1918; X. K. Kowalski: Istota i zadanie filozofii według zasad neotomizmu, 1929.
Po tym, co tu powiedzieliśmy, możemy zakonkludować, że pisma św. Tomasza, jak wiadomo, bardzo liczne a często i bardzo obszerne, – stanowią pewnego rodzaju encyklopedię, nie tylko wiedzy teologicznej, lecz i filozoficznej, która posiada tę zaletę, że ząb czasu nie ma nad nią mocy. To też nic dziwnego, że uczeni nie tylko katoliccy lecz i niekatoliccy czerpią z niej dane dla celów różnorodnych i aktualnych, stwierdzając tym samem prawdę słów Piusa X: Thomas non senescit (Aquinatus disciplinam, 16 Julii 1013; Act. Ap. Sed VIII p. 487).
Podnosząc wysoką naukową wartość filozofii tomistycznej dla współczesności, nie chcemy bynajmniej zaprzeczać, że pisma św. Tomasza, jako dzieło człowieka, musza mieć i maja swoje skazy, że potrzebują w niektórych szczegółach sprostowania lub uzupełnienia. Odnosi się to zwłaszcza do niektórych poglądów lub argumentów, zaczerpniętych ze współczesnej mu niedostatecznej wiedzy przyrodniczej i historycznej Szwankują u niego przeważnie dane zapożyczone z fizyki, chemii, astronomii lub biologii. Ale cóż znaczą te nieliczne skazy lub luki, na które zresztą sami tomiści wskazują i z których wiele do filozofii właściwej nie należy, wobec niezliczonych stron dodatnich filozofii tomistycznej? Cóż znaczą one wobec rozpaczliwej gmatwaniny pojęć we współczesnych teoriach filozoficznych, gdzie co zdanie, to błąd lub niedokładność, a które pomimo to przeciwstawiane są tomizmowi jako ostatnie słowo nauki?
Co więcej, podana powyżej charakterystyka filozofii św. Tomasza pozwala nam wyciągnąć wniosek, że filozofia ta nie tylko nie jest przestarzała, lecz przeciwnie, bardziej aktualna, niż wszystkie inne filozofie, nie wyłączając najnowszych. Bo prawda nawet najdawniejsza, jeżeli posiada solidne podstawy i odpowiada rozumnym potrzebom ludzkości, zarówno stałym jak i zmiennym, ujawniającym się w toku dziejów, jest zawsze aktualna. A taki właśnie charakter posiada prawda filozofii tomistycznej. Błąd zaś, chociażby najnowszy, chociażby najbardziej oryginalny, najbardziej dogadzający współczesnym tendencjom i namiętnościom, będzie zawsze zacofaniem, obskurantyzmem, filozofią papuasów, gdyż pozbawia człowieka światła prawdy. Właściwym bowiem celem człowieka, jako istoty rozumnej, jest poznanie prawdy, a nie fałszu. Fałszem zaś zaprawione w wysokim stopniu są wszystkie teorie filozoficzne, wyjąwszy filozofię wieczystą i w części te wszystkie systemy filozoficzne, które się do niej zbliżają.
Rozumiemy bardzo dobrze, że prostolinijna, jasna, zwarta argumentacja św. Tomasza, przedstawiająca prawdę bez wszelkiej okrasy retorycznej, nie może podobać się umysłom współczesnym. A to dlatego, że są one znieprawione przez błędne i zagmatwane .hipotezy filozoficzne, upstrzone zazwyczaj pięknymi frazesami. Przy tym zaś hipotezy te dogadzają bardzo często niezdrowym tendencjom człowieka lub budzą w jego duszy nieziszczalne pragnienia. Rozumiemy również, że w takiej niezdrowej atmosferze nawet szlachetniejsze jednostki wolą dochodzić do prawdy jakimiś krętymi manowcami niż drogą prostą, że wolą wyznawać takie teorie filozoficzne, które krążą koło prawdy lub od niej są z dala, niż taki system, który ja głosi, że wolą np. Russella lub Husserla, Jamesa lub Driescha, niż św. Tomasza. Ale to dowodzi tylko, że nie tomizm jest przestarzały, lecz że dusze współczesne są chore, że są one zatrute jadem sceptycyzmu i nie znoszą już zdrowego pokarmu duchowego. Ale jeżeli współczesne społeczeństwa ludzkie, znieprawione przez liczne i błędne teorie filozoficzne, chcą rzeczywiście się odrodzić intelektualnie i moralnie, to muszą powrócić nie tylko do prawdziwej wiary, lecz i do zdrowej filozofii w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Taka zaś jest niewątpliwie filozofia św. Tomasza, wywodząca ród swój poprzez szereg znakomitych filozofów pogańskich i chrześcijańskich w prostej linii od samego zdrowego rozsądku ludzkiego. Rozpatrywana w tym, co w niej jest istotne, posiada ona cechę tak wysokiej doskonałości, że o wiedzy jej twórcy można powiedzieć to, co tenże w raju dantejskim powiedział o mądrości założyciela Zakonu Kaznodziejskiego, iż była tak wielką, że płonęło od niej blaskiem cherubina (Raj, XI, 39). Posługując się inną analogią, bardziej nam dostępną, możemy powiedzieć, że przedstawione w księgach Doktora Anielskiego idee mają w sobie coś z prawdy, spokoju. wzniosłości i blasku rajskich postaci Brata Anielskiego – Fra Angelico, wyczarowanych na tle złotych blasków zachodzącego słońca i pogodnego lazuru nieba Italii, wspólnej ojczyzny tych świętych, o której powiadają również, że jest un pezzo del paradiso caduto dal cielo.
/ Odbitka z „Przeglądu Katolickiego”. Warszawa 1931. /



















