Fides et Ratio

ks. Jan Jenkins FSSPX Co nazywamy Tradycją ?

 

 

Tradycją nazywamy wszystkie prawdy razem wzięte, które apostołowie
otrzymali bądź z ust. Samego Chrystusa, bądź też z natchnienia Ducha Świętego, a
które podawane jakby z rąk do rąk i przechowywane w Kościele Katolickim dzięki
nieprzerwanemu następstwu, doszły aż do nas.

Na pierwszy rzut oka główna różnica pomiędzy Pismem Świętym i Tradycją
polega na tym, że to pierwsze zostało spisane, podczas gdy Tradycja jest
otrzymana dzięki przekazowi ustnemu. Jest to jednak jedynie różnica
przypadłościowa, odnosi się do sposobu, w jaki została ona przekazana Apostołom
– Zbawiciel nigdy nie napisał ani słowa, ale nauczał swych Apostołów i nakazał
im nauczać wszystkie narody „czegokolwiek wam nakazałem” (Mt 27). Wszystko, co
Pan Jezus mówił lub czynił było Boskie, ponieważ jest On Drugą Osobą Trójcy
Świętej. Tak więc wszystko, co mówił swym Apostołom – jak nas uczy katechizm -
natchnione było przez Ducha Świętego. Są jednak pewne szczególne rzeczy, które
Zbawiciel nakazał otaczać Apostołom specjalną troską. Jak czytamy w Świętych
Księgach, przekazał im na przykład szczegółowe zalecenia dotyczące chrztu:
chrzcijcie wszystkie narody, w Imię Ojca i Syna i Ducha
Świętego.

Wiele rzeczy jednak, które Pan Jezus powiedział, nie zostało zapisanych w
Biblii. Samo Pismo Święte wspomina o tym, zwłaszcza Ewangelia św. Jana, w której
Apostoł pisze na końcu: „Jest też wiele innych rzeczy, które uczynił Jezus;
które gdyby z osobna opisywać, mniemam, że i sam świat nie mógłby pomieścić
ksiąg, które by trzeba napisać” (J21,25).

W listach św. Pawła mamy nawet świadectwa wielu nauk Pana Jezusa, które
nie są zapisane w Ewangeliach. W Dziejach Apostolskich, w rozdziale 20,
znajdujemy zapis mowy św. Pawła do Efezjan odnośnie jego od nich wyjazdu, gdzie
mówi on: „Wszystko wam pokazałem, że tak pracując, trzeba podejmować chorych i
pamiętać na słowa Pana Jezusa, który powiedział: «Szczęśliwa to rzecz raczej
dawać, aniżeli brać»” (Dz 20,35). Słów: «Szczęśliwa to rzecz raczej dawać,
aniżeli brać», pochodzących z ust Zbawiciela, nie znajdujemy nigdzie w
Ewangeliach. A jednak św. Paweł podkreśla, że jest to nauczanie Chrystusa Pana,
które powinniśmy zachować, stosownie do przykładu samego Apostoła. Istnieją więc
nauki Pana Jezusa, które dotarły do nas poprzez Apostołów, a nie zostały
zapisane w Biblii.

 

Tradycja opiera się
na nauczaniu Apostołów. Na ilustracji: święty Piotr i święty Paweł.

Wszystkie te nauki Chrystusa Pana są więc ważne i konieczne dla naszego
zbawienia. Tworzą one część Depozytu Wiary, czy też – jak mówi katechizm –
„skarb Wiary”.

Św. Paweł mówi na w liście do Tessaloniczan: „Tak więc, bracia, stójcie,
a trzymajcie się podań, których się nauczyliście, czy to przez mowę, czy to
przez list nasz” (2Tes 2,15). Istnieją więc tradycje, których również musimy się
trzymać, tak samo jak musimy trzymać się nauki św. Pawła zapisanej w Nowym
Testamencie.

Owo słowo „Tradycja” jest często używane w Świętych Księgach i my również
często go używamy. Ludzie nazywają nas nawet „tradycjonalistami”, mówią, że
jesteśmy „przywiązani do Tradycji”. Dobrze byłoby więc dowiedzieć się, co to
słowo dokładnie znaczy.

Słowo Tradycja pochodzi od łacińskiego „traditio”, czyli „przekazywanie”,
od połączenia dwóch słów: „trans” i „dare” – co znaczy „przekazywać”, „podawać”.
Podstawowym znaczeniem jest tu przekazywanie czegoś z pokolenia na pokolenie,
przekazywanie czegoś otrzymanego z przeszłości, jak np. zwyczaju czy nauki. W
znaczeniu aktywnym może również oznaczać akt przekazywania innym, oddawania im
tego, co samemu się otrzymało.

W tym bardzo ogólnym sensie wszystko, co człowiek posiada, jest w jakiś
sposób powiązane z tradycją. Wszyscy przychodzimy na ten świat nadzy i
bezbronni. Od pierwszej chwili naszego życia potrzebujemy pomocy innych,
potrzebujemy, by udzielili nam oni z tego, co sami posiadają. Otrzymujemy od
nich przede wszystkim to, co jest nam najbardziej niezbędne do przetrwania:
pokarm i ochronę. Jednak istoty ludzkie potrzebują więcej niż tylko pożywienie i
bezpieczeństwo: kierują się w swoim działaniu rozumem. Tak więc aby formacja
osoby dorosłej była pełna, musi obejmować również naukę i kształcenie
charakteru. Te ostatnie nie biorą się same z siebie, pochodzą od innych – to oni
muszą przekazać nam to, co sami posiadają. Rodzimy się bowiem – mówiąc bez
ogródek – nie wiedząc nawet, jak dojść do łazienki.

Taka jest bowiem natura ludzka, sam fakt przekazywania z pokolenia na
pokolenie osiągnięć każdej epoki jest jednym z zasadniczych elementów kultury –
czymś, co odróżnia człowieka od zwierząt.

Tak więc każda część ludzkiej natury jest w pewien sposób powiązana z
jakąś „tradycją” w szerokim znaczeniu tego słowa. Na przykład w dziedzinie nauk
ścisłych uczymy się najpierw tego, co wielcy uczeni odkryli w przeszłości -
nonsensem byłoby oczekiwać, że możemy zostać fizykami czy matematykami nie
nauczywszy się najpierw najbardziej elementarnych prawd odkrytych przed nami
przez wybitnych badaczy. Najwybitniejszymi jednostkami w każdej epoce byli to
zawsze ci, którzy w sposób najbardziej dogłębny przyswoili sobie wiedzę zdobytą
przed nimi po to, aby móc przekazać później potomnym swój własny wkład. Jak
powiedział Isaac Newton, prawdopodobniej najwybitniejszy fizyk wszechczasów:
„Jeśli widziałem dalej niż inni, było tak dlatego, że stałem na ramionach
gigantów”.

W istocie wszelki postęp w nauce pozostaje w proporcji do wierności
rzeczywistości, a więc w wielkim stopniu zależny jest od tego, co inni odkryli i
zbadali przed nami. Wielkie kroki w dziedzinie nauk naturalnych nie zostały
poczynione pod wpływem serii „rewolucyjnych pomysłów”, polegały raczej na
uproszczeniu i kodyfikacji tego, co było już znane i odkryte. Ludzie mogą pisać
o „rewolucji kopernikańskiej” czy używać równie nonsensownych określeń, ale
sloganami takimi posługują się jedynie ci, którzy piszą książki historyczne, nie
zajmując się pracą naukową w ścisłym znaczeniu tego słowa. Udoskonalenie wiedzy
nie dokonuje się przez „obalanie starych idei”, wynika raczej z tego, że ktoś
analizuje wnikliwie fakty już znane i odkrywa „dlaczego rzeczy są takimi, jakimi
są”. Każde żywe drzewo musi posiadać korzenie rozległe i głębokie w proporcji do
wysokości, jaką osiąga – podobnie jest również z ludzką wiedzą. Jest tym
pełniejsza i doskonała, im bardziej osadzona jest w prawdach poznanych w
przeszłości. Najważniejszą cechą prawdy jest to, że jest ona
wieczna.

Już więc na przykładzie samej ludzkiej natury dostrzegamy wagę tradycji -
w bardzo szerokim znaczeniu tego słowa. Kiedy jednak używamy słowa „Tradycja” w
znaczeniu, w jakim używa go Katechizm, dotyczy to czegoś znacznie jeszcze
bardziej ważnego.

Ponieważ wszechmocna, nieskończenie doskonała i wszechwiedząca Istota
(czyli Bóg) interweniowała w historii, wydarzenia z przeszłości nabierają
aspektu całkowicie transcendentnego. Bóg przemawiał i działał w historii. Akt
stworzenia jest aktem historycznym, podobnie jak Objawienie, które przekazał On
Mojżeszowi. Sam Bóg przyszedł i zamieszkał między nami – w Osobie naszego Pana i
Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Tak więc to wszystko, co ludzie słyszeli,
powiedzieli i uczynili w przeszłości w odniesieniu do tych wydarzeń, posiada
wieczne konsekwencje – gdyż to, co przekazywane jest przez Boga, jest
niezmienne, ponieważ jest z konieczności doskonałe, tak jak On sam jest
doskonały. Wszystkie rzeczy, które Bóg uczynił, Jego dzieła przedsięwzięte dla
zbawienia rodzaju ludzkiego, nazywamy – jak o tym za chwilę będziemy mówić -
depozytem wiary, albo skarbem wiary. Wszystkie te dzieła Boga skupiają się
zawsze na jednym akcie – na Jego Ofierze za nas na Krzyżu – dzięki Wcieleniu i
Uwielbieniu Jego Jednorodzonego Syna. Nasz Pan Jezus Chrystus jest zwieńczeniem
i udoskonaleniem wszystkiego, co Bóg dla nas uczynił – w Nim mamy pełnię
Objawienia, wszelkiej łaski i prawdy.

Tak więc, kiedy używamy słowa „Tradycja” w bardzo ścisłym sensie, w
sensie, w jakim czyni to Katechizm, mamy na myśli wszystko to, co zostało
przekazane przez Zbawiciela Apostołom. Często dla opisania różnicy między
Tradycją od Pismem św., mówimy, że Tradycja jest „ustna”, podczas gdy Pismo św.
„spisane”. Musimy jednak pamiętać, że Katechizm mówi: „wszystkie prawdy razem
wzięte”, tak, że nawet Pismo św., zwłaszcza w tym co dotyczy jego interpretacji
i autentyczności, jest również częścią Tradycji.

Weźmy na przykład samą Biblię – skąd wiemy, które księgi powstały pod
wpływem Bożego natchnienia, a które nie? Dlaczego w naszej Biblii nie ma np.
Ewangelii wg św. Jakuba (jak się ją potocznie nazywa)? Jest wiele pism
wczesnochrześcijańskich, które są całkowicie ortodoksyjne i napisane zostały
przez bardzo świętych ludzi – dlaczego nie zostały one włączone do kanonu Pisma
św.? W Liście św. Pawła do Kolosan znajdujemy zalecenie samego Apostoła: „A gdy
ten list u was będzie odczytany, postarajcie się, aby był odczytany i w Kościele
Laodycenów” (Kol 4,16). Świadczy to wyraźnie o tym, że św. Paweł znał wartość
swego własnego listu. Jednak pisze on dalej: „a ten ,który jest do Laodycenów,
żebyście wy odczytali”. Ale w Biblii nie znajdujemy listu do Laodycenów – a
dlaczego? Z pewnością był on warty przeczytania, skoro zalecał to sam św. Paweł.
Nie był on jednak natchniony, więc nie stanowi części Pisma św.. Fakt ten znamy
dzięki Tradycji, a nie Biblii. Widzimy więc, że samo Pismo św. zawiera się w
pewnym sensie w Tradycji.

Co jednak najciekawsze, Zbawiciel, przemawiając do nas i nauczając,
zawsze wspomina o tym, że naukę tę otrzymał od swego Ojca. Na kolejnych
stronicach Ewangelii nieodmiennie odnajdujemy Jego słowa, że został posłany
przez Ojca, że nauka, którą głosi nie jest Jego własna: „A sam od siebie nie
przyszedłem” (J 7,28). „Jak Ojciec Mój Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J
21). Sam Zbawiciel, atakowany za to, czego naucza, zawsze odwołuje się do faktu,
że otrzymał swą naukę od Ojca. A ponieważ, jako Druga Osoba Trójcy Świętej,
otrzymuje On od Ojca również swą naturę, także to, czego naucza, jest prawdziwie
Tradycją.

Właśnie to, co Zbawiciel otrzymał od Ojca, nazywamy Tradycją w ścisłym
znaczeniu tego słowa. Jest to słowo życia, nauka konieczna do zbawienia naszych
dusz, bez której nie możemy osiągnąć życia wiecznego. Stąd właśnie znaczenie
Tradycji – wynika ono z faktu, że pochodzi ona od samego Boga. Można powiedzieć,
że sam Zbawiciel jest Wcieleniem tego, co Ojciec pragnie nam przekazać
[tradere].

Kościół zawsze odwołuje się do Tradycji, stąd porzucenie jej
oznacza de facto porzucenie nauki, przekazanej nam przez Chrystusa Pana.
Św. Paweł poucza Tymoteusza, młodego biskupa Efezu: „O Tymoteuszu, strzeż
powierzonego skarbu, unikaj światowej nowości słów i sprzeciwów rzekomej wiedzy;
niektórzy wyznając ją, odpadli od wiary” (1Tym 6,21). Św. Paweł mówi: „Depositum
custodi” „Strzeż depozytu”. Czym jest ów depozyt? Najlepiej objaśni nam to św.
Wincenty z Lerynu, który około roku 434 pisał:


Nic innego, jeno to, co ci
poruczono, a nie to, co sam wynalazłeś; to coś otrzymał, a nie to, coś wymyślił;
rzecz nie genialności, ale nauki; nie własnego widzimisię, lecz społecznego
podania; rzecz do ciebie dosnutą, a nie od ciebie wychodzącą, której nie twórcą
masz być, lecz stróżem; nie założycielem, lecz zwolennikiem (…)”
Commonitorium22

 

Dodane przez - 06 gru 2011. w Tradition. Można śledzić odpowiedzi tego wpisu przez RSS 2.0. Można pozostawić odpowiedź do tego wpisu

Musisz się zalogować aby komentować Zaloguj

Polecane linki

Galeria fotografii

Zaloguj się | Opracowane przez G