Stanisław Krajski: Narodziny Metanoi – powieść
Narodziny Metanoi
Gdy rzeczywistość przypomina senny koszmar zaczynamy śnić na jawie. Nasze sny nie tylko dają nam siły. One także mogą zmienić nasze życie.
George J. Brown
Od autora
Oddaję Państwu do rąk swój debiut powieściowy. Dziś zdaję sobie sprawę z tego, że pierwszą książkę powinno się, w zasadzie, napisać tylko tak dla wprawy, by zaraz wrzucić ją do ognia. Nigdy bowiem, chyba, nie da się w niej uniknąć jakiejś nieporadności, chropowatości, różnych warsztatowych błędów i wpadek. Oczywiście wszystko to starałem się usunąć, poprawić, skorygować. Nie wiem czy do końca to mi się udało. Nie mogłem jednak zniszczyć tej książki. Opisuje ona przecież ważny początek wielkiej historii, początek, bez którego by jej po prostu nie było. A poza tym wydarzenia w niej opisane stały się, w jakiejś mierze, cząstką mnie samego. Polubiłem swoich bohaterów. Pokochałem ich wręcz jak swoją rodzinę. Wiem, że trudno mi będzie któregoś z nich skazać w przyszłości na śmierć. “Narodziny Metanoji” to pierwszy z przynajmniej pietnastu tomów powieści-rzeki. Tyle ich bowiem wymyśliłem w wolnych chwilach, przeważnie w pociągach wiozących mnie, przynajmniej raz na tydzień, w różne części Polski na zaproszenia osób i środowisk pragnących wysłuchać tego, co mam do powiedzenia. Jeżeli znajdą się ludzie, którzy będą chcieli czytać tę sagę powstaną jej kolejne tomy. Jeśli nie “Narodziny Metanoji” pozostaną historią niedokończoną, a nawet, w jakiejś mierze, nie zaczęta. Choć wcale tego nie jestem pewny bo jak już stwierdziłem polubiłem, a nawet pokochałem tych swoich bohaterów i być może opisałbym ich dalsze życie zgadzając się na to, że śledzić je będzie niewielu czytelników. Warte jest ono tego bo i ciekawe i wplecione w ważne wydarzenia. Jak mógłbym wiedząc, z grubsza, co się stanie opuścić ich, nie towarzyszyć im w ich małych i wielkich radościach i sukcesach, małych i wielkich tragediach i cierpieniach, w szczęściu i rozpaczy. Ja przecież wiem co ich czeka, jakie burze, dziejowe nawałnice, katastrofy. Ale wiem też jak to się skończy, jaki wspaniały będzie finał. Oni przecież doczekają tego czego i my byśmy chcieli doczekać – Wolnego Świata, który będzie realizacją Królestwa Chrystusowego na ziemi, Wolnej i Prawdziwej Polski, Europy, z której każdy z nas mógłby być dumny, Kościoła takiego jaki jest w naszych wyobrażeniach i snach. Tak więc rozpoczynam za chwilę tę historię, która jakoś będzie “nie z tej ziemi” ale rozegra się na niej i być może nie tylko na kartach mojej powieści ale także poza nimi bo przecież wszystko jest możliwe na tym świecie. Dlaczego więc nie miałoby być możliwe to, co pojawia się w naszych snach w nocy gdy w dzień czujemy gorycz jakiejś beznadziei wpatrując się i wsłuchując w otaczjący nas świat.
Pobierz książkę w wersji elektronicznej (następnie zapisz do)


















Title…
[...]Here are some of the websites we advocate for our visitors[...]…