Fides et Ratio » Prasa http://fides-et-ratio.pl Wiara Kultura Tradycja Naród Metafizyka Tue, 04 Aug 2015 21:54:41 +0000 pl-PL hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.7.10 Nowa POLONIA CHRISTIANA lipiec sierpień 2012 http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/03/nowy-numer-polonia-christiana-kwiecien-maj-2012/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/03/nowy-numer-polonia-christiana-kwiecien-maj-2012/#comments Mon, 19 Mar 2012 20:20:52 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=3301
EDYTORIAL
POLSKA
FELIETONY
CYWILIZACJA
KOŚCIÓŁ I ŚWIAT
TEMAT NUMERU: INWAZJA NOWYCH BARBARZYŃCÓW
CREDO
W SŁUŻBIE PAPIESTWU
HISTORIA
Leszek Żebrowski Hunwejbin z pistoletem
ŚWIAT Z INNEJ STRONY
DZIEDZICTWO EUROPY
Dorota Niedźwiecka Zwyciężczyni spod Wiednia
KORZENIE POLSKOŚCI
PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO
Beata Górecka Królewska kolekcja
Leonard Przybysz Tęsknota za starą Warszawą
]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/03/nowy-numer-polonia-christiana-kwiecien-maj-2012/feed/ 96
Kard. J. Newman. Chrześcijaństwo wyjaśnia tajemnicę ciążącą nad judaizmem http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/01/kard-j-newman-chrzescijanstwo-wyjasnia-tajemnice-ciazaca-nad-judaizmem/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/01/kard-j-newman-chrzescijanstwo-wyjasnia-tajemnice-ciazaca-nad-judaizmem/#comments Wed, 18 Jan 2012 15:00:10 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=2314  

Dzisiejsi Żydzi są nam, katolikom, bliźnimi, lecz nie starszymi braćmi w wierze. Nie są nawet „jakby starszymi braćmi w wierze”, bo dzisiejszy judaizm rabiniczny nie stanowi kontynuacji Starego Testamentu. Kontynuacją Starego Testamentu, Prawa i Proroków, jest Kościół katolicki. Judaizm rabiniczny stanowi zerwanie a nie kontynuację. Trzeba o tym pamiętać. Szczególnie teraz, gdy w arsenale teologicznych terminów-wytrychów na stałe zadomowiła się „hermeneutyka ciągłości”. Na razie jej wyznawcy „zbawiają” sprzeczne z Tradycją i Magisterium teksty II Soboru Watykańskiego, ale przecież idąc za ciosem mogą zabrać się za Talmud…
Z „Logiki wiary” Newmana:

„Z chwilą, gdy cała ludzkość wyparła się i zaprzeczyła pierwszej lekcji, jakiej jej udziela własne sumienie, przez to, że popadła w wielobóstwo, niemałe znaczenie ma fakt, że istnieje właśnie jeden wyjątek, i że był nim naród (żydowski), który przez swych rządców i kapłanów, a później przez sobie tylko właściwą swoistą gorliwość wyznawał jako swą charakterystyczną naukę jedność Bóstwa i rządy Boga nad światem, i ciekawe, nie jako naturalną prawdę, lecz jako objawioną mu przez tego właśnie Boga, o którym mówił, naród, który tę naukę tak właśnie wcielił w swe państwo polityczne, że najlepszą nazwą na określenie tegoż była teokracja (…) Na tej specyficznie zasadniczej prawdzie wszyscy prorocy z postępem czasu opierali swe dalsze objawienia, wciąż mówiąc o czasie , kiedy to stosowanie do ukrytych postanowień treści i autora Objawienia spełnią się one w zupełności – aż wreszcie ten czas nastąpił (…) Wtedy jednak, zamiast by im przypadła ostateczna i najwyższa łaska z wysoka, wpadli w moc swych wrogów i zostali zniszczeni, ich święte miasto zostało zrównane z ziemią, organizm państwowy w pył rozbity, a resztki ich narodu rozproszone tułają się po obczyźnie we wszystkich krajach, tylko nie w swoim własnym, jak to widzimy aż do dnia dzisiejszego (…) Byli pod opieką Bożą na skutek zawartego przymierza – i nie wypełnili jego warunków.
Jest faktem historycznym, że w tym samym czasie, kiedy Żydzi popełnili swój grzech nie do odpuszczenia (nie uznając obiecanego Mesjasza) i zostali wygnani ze swej ojczyzny, by tułać się po świecie, ich bracia-chrześcijanie, zrodzeni z tego samego plemienia, również obywatele Jeruzalem, wyszli z tej samej ojczyzny, ale aby ten sam świat sobie podbić i opanować (…) Przepowiednie ogłosiły, że Mesjasz przyjdzie w oznaczonym czasie i miejscu. Chrześcijanie wskazali na niego, że przyszedł tam i wtedy, jak to zapowiedziano; Żydzi nie przytaczali na to przeciwnych argumentów ani też nie wskazywali na jakiegoś rywala czy pretendenta, lecz w ogóle negowali Jego przyjście, jakkolwiek aż do Jego zjawienia się na ziemi mówili, że On wtedy to i tam właśnie ma przyjść. Chrześcijaństwo wyjaśnia tajemnicę ciążącą nad judaizmem i uzasadnia dostatecznie karę tego narodu. Wobec tego że tym właśnie czasie zjawił się na ziemi nasz Pan jako nauczyciel i ustanowił nie tylko religię, lecz (co było wówczas nową ideą na świecie)(…) również powszechny Kościół katolicki, który przez duchowe podbicie i pozyskanie wszystkich miał na celu dobro wszystkich narodów; że ten zwycięski pochód Kościoła, wówczas rozpoczęty trwa aż do dnia dzisiejszego i obecnie jest tak żywotny i realny jak jeszcze nigdy dotąd; że ta sprężysta organizacja od samego początku zapełniła cały świat, że miała cudowne osiągnięcia i efekty – wobec tego powiadam, że wszystko to stało się w z góry oznaczonym, oczekiwanym i znanym czasie, o którym stare proroctwo zapowiedziało, że w jednym człowieku pochodzącym z pokolenia Judy «błogosławione będą wszystkie narody świata» (Rodz 49,10), mam wrażenie, że mogę powiedzieć, iż jest to przynajmniej zastanawiający zbieg okoliczności; to znaczy taki zbieg okoliczności, którego harmonijność wewnętrzna równa się prawie że cudowi, gdyż jest to wprost niemożliwe, aby tu nie było wprost i bezpośrednio ręki Bożej”.

—*—

Tak na marginesie: An Essay in Aid of a Grammar of Assent przyjęło się w Polsce powszechnie przekładać jako Logika wiary, lub za St. Brzozowskim – choć rzadziej – Przeświadczenia wiary. Warto jednak wspomnieć, że chyba najwierniejszym i najbardziej jasnym (choć mało praktycznym) byłoby tłumaczenie tego tytułu jako Szkic o strukturalnych elementach przyświadczenia.

Jacques Blutoir

]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/01/kard-j-newman-chrzescijanstwo-wyjasnia-tajemnice-ciazaca-nad-judaizmem/feed/ 88
Medialna destrukcja http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/09/medialna-destrukcja/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/09/medialna-destrukcja/#comments Sat, 10 Sep 2011 00:42:46 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=1616

 

Dziecko do ósmego roku życia odbiera obrazy telewizyjne bez świadomości, że oglądane postaci i sytuacje nie istnieją w świecie realnym.

Recepcja obrazów telewizyjnych przez dzieci powoduje często w ich umysłach procesy destrukcyjne i niepożądane. Bezbronne dziecko po telewizyjnej inicjacji, bywa, że już nawet w wieku niemowlęcym, poddane jest bezlitosnej inwazji agresywnych przekazów.

Media oddziałują początkowo jedynie na świat zmysłów dziecka. Psychologowie zauważają, że telewizja wprowadza dziecko w rodzaj hipnozy, wywołuje nawet zmiany w mózgu, nieodróżnianie fantazji od rzeczywistości, zabijanie wyobraźni, obciążenie emocji, kumulowanie agresywnych emocji i szkodliwe postawy imitujące. Wszystko to z czasem może decydować o rozwoju psychofizycznym i intelektualnym, a w efekcie wpływać na procesy socjalizacyjne, los jednostkowy i ogół jego relacji w życiu dorosłym.

Reklama – potrzeba imitacji
Właściwy odbiór reklam pojawia się powoli – na początku szkoły podstawowej u dzieci, które zaczynają rozumieć, że celem reklam jest sprzedaż produktu, nie dostrzegają jednak technik manipulacyjnych i są wobec nich bezbronne. Sugestywna reklama wzmacnia również postawy imitujące – u chłopców może pojawić się styl bycia i zachowanie lekkoducha, u dziewcząt – potrzeba odsłaniania ciała i nieświadome przyzwolenie, by traktować je jak przedmiot. Szczególną rolę w kształtowaniu męskiej tożsamości odgrywa potrzeba imitowania popularnych zachowań superbohaterów. Podobnie jest z dziewczynkami. Te, szukając modelu i wzoru kobiecości, często imitują zachowania i sposób ubierania aktorek i wokalistek rockowych. Słuchają muzyki, oglądają teledyski, zapamiętują sceny z życia swoich idoli. Ekscytują się plotkarskimi programami z życia gwiazd. Wieszają w pokojach ich plakaty, noszą koszulki i opaski na głowę z ich wizerunkami, zbierają fotosy i pamiątki z nimi związane. Popowy zespół muzyczny może stać się dla dziewcząt, jak i chłopców bodźcem do rozwijania różnych aspektów kobiecej czy męskiej tożsamości. Z drugiej strony w społeczeństwach zachodnich pojawia się coraz więcej przekazów telewizyjnych i filmowych, które środowiska homoseksualne mogą wykorzystać do narzucania ideologii homoseksualnej i wprowadzania w rozbudowaną podkulturę gejowską. Badacze zjawiska podkreślają, że coraz powszechniejsza obecność osób homoseksualnych w telewizji może mieć istotny wpływ na tożsamość heteroseksualnej młodzieży.

Szereg badań potwierdza, że dzieci naśladują z telewizji zachowania nie tylko swoich idoli, ale także sceny brutalne. W USA za przyczynę zabójstwa rodziców przez piętnastolatka uznano film „Urodzeni mordercy” Oliviera Stone´a, w Tajlandii dziewięciolatek powiesił się, naśladując scenę egzekucji z popularnego serialu, zaś w Norwegii pięcioletnia dziewczynka została zaatakowana przez kolegów, którzy tłumaczyli, że naśladują sceny z oglądanego serialu. Głośna była sprawa nastolatka z Miami, w stanie Floryda, który mordując sąsiadkę, tłumaczył, że chciał naśladować jeden z odcinków kryminalnego serialu „Kojak”.

Jak zauważa badacz mediów Dafna Lemish, prowadząca od 25 lat badania nad dziećmi i telewizją, reklamy okazują się dla dzieci bardzo trudnym gatunkiem, gdyż ich autorzy świadomie zacierają w poszczególnych spotach różnice między tym, co rzeczywiste, a tym, co nierealne, wykorzystując w tym celu cały arsenał taktyk manipulacyjno-audiowizulanych. Dlatego rozumienie reklamy jako gatunku rozwija się u dziecka znacznie wolniej. Przez długi okres szkoły podstawowej uważa ono, że to, co widzi i słyszy w reklamach, jest „rzeczywiste”. Nie rozumie procesów ekonomicznych sterujących przemysłem telewizyjnym. Dodajmy, że u części dzieci zjawisko właściwego odbioru reklamy może w ogóle nie nastąpić. Badacze mediów i reklamy podkreślają, że istnieje coraz więcej danych świadczących o tym, iż wielu dorosłych ma problem ze zrozumieniem tych trudnych kwestii.

Efekt scen przemocy
Badacze eksperymentalni dowodzą, iż istnieje związek między oglądaniem przez dziecko agresywnych obrazów z jego agresywnymi zachowaniami wobec otoczenia. Zauważają też, że dzieci z tendencją do agresji chętniej przyswajają agresywny przekaz. Badania potwierdzają, iż oglądanie takich treści zachęca do agresywnych postaw, wynika z nich także to, że oglądanie obrazów przemocy może prowadzić do pozbycia się zahamowań co do brutalnych zachowań.
Stała recepcja brutalnych scen emitowanych w telewizji powoduje znieczulenie na ich skutki i stanowi legitymizację takich czynów jako normalnych i stale obecnych w życiu codziennym. Wyniki prac badawczych potwierdzają, że dzieci faktycznie naśladują brutalne zachowania z telewizji, podejmują obejrzane czynności nawet po upływie pewnego czasu, przejawiając większą skłonność do agresji w trakcie zabawy, następującej po obejrzeniu brutalnych scen.

Szczególnie agresywne zachowania dzieci zauważono w sytuacji kumulacji scen przemocy. Nagromadzona fizyczna i umysłowa energia może zostać uwolniona na różne sposoby. Frustracja spowodowana porażką lub zniewagą może spowodować nasilenie tendencji agresywnych, oglądane obrazy mogą ułatwić wydobycie się zepchniętych głęboko w podświadomość emocji na powierzchnię i ich agresywne rozładowanie w możliwie dostępny sposób. Znaczna część badaczy podchodzi sceptycznie do tezy, iż oglądanie scen przemocy w telewizji – zgodnie z teorią katharsis – może być substytutem agresywnych zachowań w świecie.

Rozmiękczeni przez media
Włoski medioznawca Giovanni Sartori mówi o wpływie telewizji na całą ludzką egzystencję, podkreśla rolę i znaczenie telewizji w procesie wychowania dziecka. Opisuje powstałe w jego wyniku wideodziecko, czyli osobnika wychowanego przez wideowidzenie. Zauważa, iż problemem głównym jest to, że telewizja trafia do osób, które już nie czytają, są gnuśne umysłowo, „rozmiękczone” przez bierne patrzenie, zdolne do życia w grach komputerowych.

Zamieszkanie w świecie telewizyjnych obrazów sprzyja ucieczce ze świata realnego. Włoski dziennikarz Francesco Alberoni, charakteryzując współczesną włoską młodzież, pisał: „Nastolatki przemykają się po dorosłym świecie szkoły, państwa (…), profesji jak jacyś partyzanci. W szkole leniwie wysłuchują lekcji (…), które natychmiast zapominają. Nie czytają gazet (…). Barykadują się w swoich pokojach ozdobionych plakatami swoich bohaterów, oglądają swoje widowiska, spacerują ulicami zanurzeni w swojej muzyce. Budzą się jedynie, gdy znajdą się nocą w dyskotece. Wtedy nareszcie upajają się stłoczeniem własnych ciał, szczęśliwi, że są jednym tanecznym organizmem”. Jest to opis młodzieży włoskiej, ale równie dobrze mógłby stanowić obraz współczesnej młodzieży polskiej. Sartori opis ten jeszcze uzupełnia. Powiada, że wideodziecko wyraża się w języku-zawiesinie i żyje w stanie umysłowej mętności. Może być tak, że nigdy nie dorośnie, gdyż życiowo zostało naznaczone przez skłonność do zabawy. Włoski badacz podkreśla: dziecko wychowane przez telewizję w pierwszym pokoleniu to postać z mózgiem w stanie logicznego i racjonalnego obumarcia, zaś multimedialne wideodziecko jutra objawi się jako osobnik z osobowością zdezintegrowaną, z „zdekonstruowanym ja, które zaludni kliniki psychiatryczne”.

Jak przetrwać w cywilizacji medialnej
Obrazy telewizyjne towarzyszą współczesnemu człowiekowi każdego dnia do późnej starości. Notabene na Zachodzie coraz częstszym problemem jest śmierć samotnych, starych osób przed migającym ekranem. Badania neurologów wskazują na niebezpieczny wpływ ruchomych telewizyjnych klatek, wyświetlanych jedna po drugiej, z częstotliwością 25 lub 30 klatek/s, na struktury ludzkiego mózgu, a zwłaszcza na niewykształcony mózg niemowlęcia i dziecka. Dziecko do około ósmego roku życia odbiera obrazy telewizyjne bez świadomości, że postaci i sytuacje telewizyjne nie istnieją w świecie realnym. Nastolatek świat reklam w dalszym ciągu przyjmuje za rzeczywistość, ulegając taktykom manipulacyjno-audiowizulanym producentów reklam. Godziny spędzane przed telewizorem zabijają i redukują świat dziecięcej wyobraźni; sceny przemocy wypełniają dziecięcą psychikę irracjonalnymi lękami i obawami, także przed okrutnym i pełnym przemocy i destrukcji światem dorosłych. Umysł dziecka obciążony przekazami i informacjami ulega tendencjom eskapistycznym lub skłania w stronę imitacji oglądanych przekazów. W efekcie dziecko naśladuje swoich idoli, ale także przyswojone sytuacje i zachowania brutalne. Imituje obrazy, w których jego bohaterowie sięgają po nikotynę, alkohol, narkotyki.

Nowa cywilizacja medialna, która coraz mocniej wkracza w nasze życie, będzie poszerzać kolejne sfery medializacji także stosunków społecznych. Dlatego proroctwa włoskiego politologa i medioznawcy winny brzmieć jak przestroga intelektualisty, który posiadł wiedzę płynącą z europejskich totalitarnych eksperymentów. Telewizja i media globalne obudziły bowiem nieznanego olbrzyma, który niweluje granice, oferuje nieskończony przepływ informacji, kapitału, ale też rozszerza granice świadomości. W wersji zmultiplikowanej każdego dnia niesie informacje o wojnach, nienawiści, brutalności, podłości świata i ludzi. Czy dziecko będzie w stanie to wszystko wytrzymać? Już dziś, dorastając, porzuca rzeczywistość, zanurza się w swojej muzyce i świecie multimedialnych gier. Jest wycofane, aspołeczne i apatyczne, zaś jutro – jak ostrzega Sartori – grozi mu zasilenie grona pacjentów klinik psychiatrycznych. Czy ceną fizycznego przetrwania w świecie nieograniczonej konsumpcji, także tej informacyjnej, będzie utrata równowagi jego dojrzałego umysłu?

Badania neurologów wskazują na niebezpieczny wpływ ruchomych telewizyjnych klatek, wyświetlanych jedna po drugiej, z częstotliwością 25 lub 30 klatek/s, na struktury ludzkiego mózgu, a zwłaszcza na niewykształcony mózg niemowlęcia i dziecka.

http://www.naszdziennik.pl

]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/09/medialna-destrukcja/feed/ 87
Katarzyna Stępień ” O ludzką politykę” O. M. A. Krąpca http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/05/katarzyna-stepien-o-ludzka-polityke-o-m-a-krapca/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/05/katarzyna-stepien-o-ludzka-polityke-o-m-a-krapca/#comments Wed, 18 May 2011 00:16:46 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=1343 Pod patronatem Naszego Dziennika

Ojciec profesor Mieczysław Krąpiec – promotor ludzkiej polityki i praw człowieka

Z dr Katarzyną Stępień, adiunktem w Katedrze Filozofii Prawa i Praw Człowieka KUL, rozmawia Mariusz Bober

Podczas jutrzejszej sesji naukowej organizowanej przez Instytut Edukacji Narodowej i Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” w Katowicach wygłosi Pani wykład na temat roli o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca jako promotora „ludzkiej polityki” i praw człowieka.
- Ojciec Krąpiec podjął rozważania nad polityką i prawami człowieka w latach 90. Szczególnym momentem dla tych zainteresowań był z pewnością kontekst społeczny i polityczny, a mianowicie powstanie „Solidarności” i demontaż bloku państw socjalistycznych, a wraz z tym szansa, że Polska wejdzie na drogę autonomicznego rozwoju i odzyska możliwość kształtowania swojej tożsamości narodowej i państwowej, że przestanie być narzędziem realizacji interesów silniejszych państw.
Właśnie suwerenności, a więc niezależności i podmiotowości, poświęcił o. Krąpiec wiele uwagi, przy czym okazją do tego było spotkanie na Zamku Królewskim polskich naukowców z Michaiłem Gorbaczowem. Poproszono ojca, żeby zabrał głos w imieniu polskiej nauki i „coś” powiedział. Ojciec Krąpiec skorzystał z tej niezwykłej okazji, by włączyć się swoim przemówieniem w tradycję polskiej myśli wolnościowej, by zaapelować do Gorbaczowa, a właściwie przez niego, do wolnego świata o poszanowanie dla pełnej (a nie ograniczonej) suwerenności, o respekt dla praw narodów, o moralność, a nie przemoc w polityce. Był to głos nawiązujący do osiągnięć wybitnych Polaków z przeszłości, poczynając od Pawła Włodkowica i Stanisława ze Skarbimierza, którzy na soborze w Konstancji przed całym światem zachodniej cywilizacji bronili prawa narodów do samostanowienia, po Ojca Świętego Jana Pawła II, który już w naszych czasach jako Nauczyciel Powszechny apelował o solidarność, a więc miłość społeczną, w relacjach między narodami. Filozofię polityki ojca Krąpca czerpiemy więc z takich książek, jak: „O ludzką politykę” (ostatnio wznowiona pod tytułem „Człowiek i polityka”), „Suwerenność czyja?”, „Człowiek i prawo naturalne”, „Rozważania o narodzie”, a także licznych artykułów, felietonów i wywiadów.

Jak więc ten wielki polski filozof rozumiał „ludzką politykę”?
- Przede wszystkim sprzeciwiał się jej rozumieniu jako działalności wstydliwej i brudnej, bezwzględnej i niemoralnej. Protestował przeciwko takiej polityce, która według Machiavellego oznacza sztukę zdobycia i walkę o utrzymanie władzy. Ojciec Krąpiec wskazywał na całą europejską tradycję, która sytuowała politykę w dziedzinie moralności, a nie sztuki. Polityka jako ludzkie działanie społeczne, a więc dokonujące się wobec drugiej osoby i jej dobra, jest ze swej natury działaniem moralnym. Działanie polityczne, jak zresztą każde działanie ludzkie, by było właściwe, potrzebuje usprawnienia przez cnoty, szczególnie przez roztropność. To dzięki roztropności dobieramy godziwe środki do realizacji celów. Stąd o. Krąpiec politykę definiował jako roztropne realizowanie dobra wspólnego.
Dobrem wspólnym w społeczności jest – jako jedyny nieantagonizujący wspólny cel – sam konkretny człowiek i jego życie – od poczęcia do naturalnej śmierci – i w kontekście wieczności. Roztropna troska o życie człowieka będzie właśnie ludzką polityką.

Czy te wskazania Ojca Profesora mogłyby pomóc także w kształtowaniu naszej polityki, którą wielu Polaków kojarzy dziś raczej jako nieludzką walkę o władzę?
- Z pewnością. Ważne jest, zdaniem o. Krąpca, by polityk był świetnie wykształcony, musi znać historię, prawo, charakter własnego społeczeństwa, a więc rolę rodziny, narodu, państwa, by móc nim rządzić. Niemniej ważna jest prawość charakteru polityka, by był zdolny pójść za dobrem trudnym, by nie zamieniał celu na środki, a ze środków służących wspólnemu dobru nie czynił celu swych politycznych zabiegów. Jeśli politycy nie uświadomią sobie elementów własnego etosu zawodowego i prawdziwych priorytetów własnej polityki, o których przypominał o. Krąpiec, a więc konieczności służby dobru wspólnemu – człowiekowi-osobie, rodzinie i narodowi, nic nie wyniknie z takiego rządzenia.
Widzimy, że państwo organizowane według błędnej koncepcji polityki jest chore i nieudolne, że nie jest suwerenem w organizowaniu środków dla rozwoju osoby, rodziny, narodu.

O prawach człowieka mówi się obecnie dużo. Ale czy wskazania o. prof. Krąpca nie są również dziś pomocne w ich właściwej interpretacji?
- Jak najbardziej, ponieważ trzeba odróżniać realne prawa człowieka od licznych ideologii praw człowieka. Ojciec Krąpiec postrzegał prawa człowieka właśnie w związku z samymi podstawami polityki. Rozumiał je jako sposoby realizacji natury człowieka-osoby, które choć istniały zawsze i były nierozerwalnie związane ze swym podmiotem (osobą), to jednak zostały w szczególny sposób społecznie odczytane i ogłoszone wraz z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka. Prawa człowieka są wskazaniem i pomocą dla polityka w rozstrzyganiu, na czym się zasadza dobro człowieka, dobro wspólne. Prawo do życia, do prawdy, do rozwoju osobowego, do rodziny, do pracy, prawo narodu do samostanowienia i kultury, prawa rodziny – wytyczają politykowi ścieżki działania. Respekt dla tych praw, dla ich integralności, oraz ich skuteczna ochrona są sprawdzianem jakości określonej polityki i polityka. Poszanowanie praw człowieka wprowadza ład w całe życie społeczne, chroniąc je od przewrotów i zaburzeń.

W okresie komunizmu i w pierwszych latach III RP o. prof. Krąpiec był ignorowany przez część środowiska naukowego w Polsce, a idee tego wielkiego filozofa wykorzystywane były raczej do rozwoju zachodniej myśli filozoficznej. Czy ta bariera została już przełamana i dziś możemy mówić o pełniejszym wykorzystaniu bogactwa myśli o. Krąpca w Polsce?
- Nie tylko wtedy, ale i obecnie nadal jest ignorowany, jest skazany na naukowy niebyt: w filozofii buduje się bowiem – w miejsce prawdziwych wzorów osobowych – pseudoautorytety. Ojciec Krąpiec jawi się jednak jako wielki myśliciel, prawdopodobnie jeden z największych polskich naukowców, oryginalny filozof systematyk, który w czasie panowania filozofii minimalistycznych, filozoficznych ideologii, bajań i mitów zaproponował spójny, autonomiczny system realistycznego wyjaśniania całej rzeczywistości świata i człowieka. Stąd pochodzi to określenie, że jest polskim Arystotelesem – czy polskim Tomaszem z Akwinu – XX wieku. Jeśli tak jest, a przyszłość to pokaże, możemy się spodziewać pełnego odczytania bogactwa myśli o. Krąpca i rozkwitu realizmu filozoficznego, może nie dziś i nie jutro, ale kiedyś z pewnością. Tym bardziej że nic nie jest nam dzisiaj tak potrzebne, jak realizm w patrzeniu na rzeczywistość i siebie oraz prawda o świecie i człowieku.

Dziękuję za rozmowę.

www.naszdziennik.pl

]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/05/katarzyna-stepien-o-ludzka-polityke-o-m-a-krapca/feed/ 97
Abp. Adriano Bernardini: Benedykt XVI opuszczony przez duchownych http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/abp-adriano-bernardini-benedykt-xvi-opuszczony-przez-duchownych/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/abp-adriano-bernardini-benedykt-xvi-opuszczony-przez-duchownych/#comments Fri, 08 Apr 2011 02:57:41 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=1068 – Benedykt XVI cierpi nie tylko z powodu ataków ze strony wrogów prawdy, ale także z powodu opuszczenia przez duchownych – powiedział nuncjusz apostolski w Argentynie, abp Adriano Bernardini. W homilii wygłoszonej 22 lutego podczas otwarcia zgromadzenia Papieskich Dzieł Misyjnych w Buenos Aires, a opublikowanej 4 marca na stronie internetowej infocatolica.com, papieski dyplomata zastanawiał się, dlaczego podnoszą się głosy przeciwko Kościołowi katolickiemu, a zwłaszcza papieżowi.

Zdaniem hierarchy powodem jest prawda zawarta w nauczaniu Chrystusa. – Wszystko jest w porządku, kiedy ta prawda nie sprzeciwia się siłom zła. Ale gdy zawiera najmniejszy sprzeciw, rozpoczyna się walka przy użyciu kalumnii, nienawiści, a nawet prześladowania Kościoła, a szczególniej osoby Ojca Świętego – wskazał abp Bernardini.

Jako przykład podał ataki na Pawła VI po publikacji encykliki „Humanae vitae”, w której potwierdził on tradycyjne nauczanie Kościoła nt. nierozerwalnego związku pożycia małżeńskiego i jego wymiaru prokreacyjnego. Działo się to po kilku latach „ogólnej euforii” w stosunku do Kościoła w następstwie obrad Soboru Watykańskiego II. – Nie tego bowiem spodziewali się zwolennicy wewnętrznej modernizacji Kościoła i politycznej postępowości po papieżu, sympatyku humanizmu integralnego Jacques’a Maritain’a – przypomniał nuncjusz.

Podobnie było wielokrotnie w czasie długiego pontyfikatu Jana Pawła II. Gdy został papieżem, „zachodnie elity kulturalne były zauroczone marksistowskim odczytaniem rzeczywistości”. Jednak papież nie dostosował się do tego „konformizmu kulturowego” i podjął bardzo twardą walkę z komunizmem, którą przypłacił zamachem na swoje życie. Ataki spotkały go także gdy w 1995 r. w encyklice „Evangelium vitae” dał solidne kompendium dotyczące podstawowych pytań związanych z życiem i śmiercią.

Również obecnie wzięto na cel Benedykta XVI z powodu jego miłości do ewangelicznej prawdy. Już wcześniej znany był on jako „strażnik wiary”, dlatego sam jego wybór na papieża spotkał się z komentarzami wyrażającymi złość i strach, a nawet prawdziwy lęk. Jego pontyfikat kontynuuje 2000-letnią tradycję Kościoła, a przede wszystkim jego oczyszczenie, gdyż „niepewność wiary zawsze pociąga za sobą zaćmienie moralności”.

– Jeśli chcemy być szczerzy, powinniśmy uznać, że z roku na rok wśród teologów i duchownych, sióstr zakonnych i biskupów wzrasta grupa tych, którzy są przekonani, że przynależność do Kościoła nie zakłada znajomości i wierności w stosunku do obiektywnej doktryny. Umocnił się katolicyzm „à la carte”, w którym każdy wybiera sobie ulubioną porcję i rezygnuje z dania, które uważa za niestrawne – ubolewa arcybiskup.

Jego zdaniem w katolicyzmie dominuje dziś „pomieszanie ról”. Księża nie przykładają się do sprawowania Mszy św. i spowiadania penitentów – woleliby robić coś innego. Z kolei świeccy, w tym kobiety chcą raz na zawsze zająć miejsce kapłana.

Tymczasem Benedykt XVI z powodu wierności prawdzie proponuje coś, co umyka uwadze wielu komentatorów: wychodźmy od doktryny, od podstawowych prawd wiary. Inaczej zasadniczy przekaz misyjny Kościoła będzie zagrożony teoriami typu relatywistycznego, które chcą usprawiedliwić pluralizm religijny nie tylko de facto, ale także de iure, w konsekwencji podważając np. ostateczny charakter objawienia Chrystusa, powszechność zbawienia w Chrystusie, zbawcze pośrednictwo Kościoła, trwanie Kościoła założonego przez Chrystusa w Kościele katolickim itd.

Zdaniem abp. Bernardiniego to właśnie głoszenie prawdy jest główną przyczyną awersji do papieża. W jej wyniku czuje się on „nieco opuszczony” przez „określonych kapłanów i zakonników, nie tylko biskupów, ale nie przez wiernych”. – Jasne jest, że duchowieństwo przechodzi pewien kryzys, wśród biskupów przeważa mierny profil, a mimo to wierzący w Chrystusa zachowują cały swój entuzjazm. Uparcie modlą się i chodzą na Msze św., przyjmują sakramenty i odmawiają różaniec. A przede wszystkim ufają papieżowi, słuchają go i kochają, bo jego wiara jest prosta, tak samo jak prosta jest brama wejściowa do prawdy – zaznaczył nuncjusz apostolski w Argentynie.

Źródło: KAI

]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/abp-adriano-bernardini-benedykt-xvi-opuszczony-przez-duchownych/feed/ 87
Nova et Vetera – biuletyn Tradycji katolickiej http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/nova-et-vetera-biuletyn-tradycji-katolickiej/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/nova-et-vetera-biuletyn-tradycji-katolickiej/#comments Wed, 06 Apr 2011 00:22:29 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=919 Nova et Vetera – biuletyn poświęcony Tradycji katolickiej, jest niewielkim, ale elegancko wydawanym pismem, w którym informujemy o wydarzeniach z życia Tradycji w Polsce i na świecie, publikujemy wypowiedzi Ojca św., kardynałów i biskupów na temat liturgii trydenckiej, jej piękna i potrzeby obecności we współczesnym świecie. Dziś nawet Papież i przedstawiciele Kurii rzymskiej mówią o współczesnym kryzysie Kościoła i wskazują drogi wyjścia – o tym także piszemy i przypominamy. W każdym numerze reportaż z miejsc, w których w Polsce „Msza po dawnemu się odprawia…” Każdy numer biuletynu jest bogato ilustrowany.

Aby zamówić numer biuletynu wystarczy przekazać do Instytutu swój adres.

Można to zrobić przez:

- pocztę elektroniczną: [email protected]

- telefonicznie, dzwoniąc pod jeden z numerów telefonu: 22 258 47 22, kom: 601 313 375 lub wysyłając SMS o treści

Biuletyn z imieniem i nazwiskiem oraz adresem korespondencyjnym

Uwaga, Biuletyn Nova et Vetera jest wysyłany pocztą tradycyjną, nie elektroniczną. Prosimy zatem o podawanie pełnych adresów do korespondencji, nie zaś adresów e-mail.

Biuletyn jest bezpłatny. Prosimy jedynie, wedle uznania, o dobrowolną wpłatę na rzecz Instytutu Summorum Pontificum – dzięki takim wpłatom możliwe będzie utrzymanie Instytutu i jego rozwój oraz wydawanie kolejnych Biuletynów.

Ofiary można wpłacać na konto: 71 2490 0005 0000 4520 5314 9406

Zapoznaj się ze spisem treści archiwalnych numerów Nova et Vetera

]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/nova-et-vetera-biuletyn-tradycji-katolickiej/feed/ 81
Człowiek w kulturze http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/03/czlowiek-w-kulturze/ http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/03/czlowiek-w-kulturze/#comments Sun, 13 Mar 2011 06:59:57 +0000 http://fides-et-ratio.pl/?p=292

Odbudujmy wspólnie nasz polski fundament – uczmy się. Publikujmy i przekazujmy dalej innym osobom. Nie możemy budować na lotnych piaskach!

Józef Bizoń

NOWY NUMER ” CZŁOWIEKA W KULTURZE” – O ROLI UNIWERSYTETÓW BEZ POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI

Polecam nowy numer kwartalnika „Człowiek w kullturze” – o roli Uniwersytetów w Kulturze. Pismo wydawane przez Lubelską Szkołę Filozofii Chrześcijańskiej

Wśród instytucji, które nie tylko funkcjonują w wymiarze społecznym, ale wręcz tworzą cywilizację, znajduje się instytucja zwana uniwersytetem. Sama nazwa uniwersytet pochodzi z łaciny (universitas – całość, wspólnota). W czasach, gdy powstawały pierwsze uniwersytety, a więc w średniowieczu, oznaczała w pierwszym rzędzie wspólnotę profesorów i studentów. Wykształcenie uniwersyteckie było zwieńczeniem procesu kształcenia i obejmowało nauki humanistyczne, których przedostatnim stopniem była filozofia, a ostatnim teologia. Celem edukacji był pełny rozwój człowieka: zdobycie mądrości i otwarcie na Boga.

Jednak od czasów renesansu, pod wpływem postępującej rewolucji naukowej, następuje stopniowe przekształcanie celu kształcenia wyższego. Na plan pierwszy wysuwa się użyteczność, co sprawia, że promowany jest profil politechniczny. W konsekwencji następuje jednostronny rozwój nauk szczegółowych z nastawieniem na kształcenie zawodowe. Z kolei od czasów oświecenia do edukacji krok po kroku wkracza ideologia, co z kolei sprawia, że nauki humanistyczne podlegają procesowi ideologizacji, który przybiera na sile od czasów rewolucji francuskiej i trwa po dziś dzień. Ideologie te to socjalizm, komunizm, nazizm, liberalizm, postmodernizm. Łączy je wspólna niechęć do kultury klasycznej i do chrześcijaństwa. Proces ten trwa nadal.

W takim stanie rzeczy warto podjąć refleksję nad miejscem i rolą uniwersytetu w kulturze zachodniej. Albowiem różne reformy uniwersytetu, jakie prowadzone są obecnie choćby w Unii Europejskiej, a tym samym i w Polsce, opierają się na określonych założeniach ideologicznych i mają swoje określone cele, które warto wydobyć. I jak w wielu sferach życia wartości zastępowane są antywartościami, a kultura – antykulturą, tak istnieje podejrzenie, że uniwersytet zostanie zastąpiony antyuniwersytetem, choć same nazwy się nie zmienią. Z tego tytułu, dostrzegając takie właśnie zagrożenia, zaproponowaliśmy profesorom z różnych krajów, aby podzielili się swoimi refleksjami na temat tego, jakie dostrzegają najważniejsze zagrożenia dla lansowanego dziś modelu uniwersytetu, a także czym był i czym ma pozostać prawdziwy uniwersytet jako kluczowa instytucja w cywilizacji zachodniej.

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński
Kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL

Spis treści:

Od Redakcji

  • Joaquín Jareño Alarcón; Jaka tożsamość uniwersytetu?
  • Ks. Peter Stravinskas; Ex Corde Ecclesiæ – echo Newmanowej Idei uniwersytetu
  • Curtis L. Hancock; Uniwersytet amerykański zdemaskowany
  • Andrzej Maryniarczyk SDB; Filozofia (metafizyka) w kształceniu uniwersyteckim
  • Henryk Kiereś; Uczony – suweren czy funkcjonariusz?
  • Piotr Jaroszyński; KUL w czasach PRL-u – kartka z historii
  • Ks. Piotr Roszak; Uniwersytet i apostolat intelektu
  • Łukasz Stefaniak; Utopijny model nauki i jego implikacje
  • Ks. Paweł Tarasiewicz; Filozofia w wyższych seminariach duchownych
  • Imelda Chłodna; Kilka uwag na temat roli retoryki w kształceniu humanistycznym
  • Tadeusz Rynkiewicz; Rola uniwersytetu w kulturze w ujęciu Jana Pawła II
  • Varia, Ks. Piotr Roszak; Zanim sięgniesz po Tomasza z Akwinu. Krótki poradnik teologiczny
  • Ralph McInerny; Dlaczego jestem tomistą
  • Curtis L. Hancock; Ku pamięci: w hołdzie Ralphowi McInerny
  • Jude P. Dougherty; Umiarkowany islam
  • Pasteur Vallery-Radot; Odpowiedź Pasteur Vallery-Radot z Akademii Francuskiej na  Przemówienie Etienne Gilsona z okazji przyjęcia do Akademii Francuskiej – 29 maja 1947 roku
  • Ks. Zdzisław Kieliszek; Fichtego koncepcja wyjątkowości narodu niemieckiego
  • Ks. Jerzy Zając; Terroryzm zagrożeniem moralnym
  • Z nowości wydawniczych

Pismo zamawiać można na numer

tel. (81) 445 40 38

begin_of_the_skype_highlighting

tel. (81) 445 40 38

end_of_the_skype_highlighting (Katedra Filozofii Kultury)

e-mail: [email protected]

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

]]>
http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/03/czlowiek-w-kulturze/feed/ 0