Fides et Ratio

Ks. Ivo Õunpuu: SPOŁECZNE PANOWANIE CHRYSTUSA KRÓLA JAKO IDEA PRZEWODNIA NAUKI SPOŁECZNEJ KOŚCIOŁA

Ks. Ivo Õunpuu

SPOŁECZNE PANOWANIE CHRYSTUSA KRÓLA JAKO
IDEA PRZEWODNIA NAUKI SPOŁECZNEJ KOŚCIOŁA

WPROWADZENIE

II Sobór Watykański w swej deklaracji Unitatis redintegratio używał takiego wyrażenia jak „hierarchia dogmatów”. Oczywiście wiemy, że tego wyrażenia można nadużywać i nim manipulować w celu przemilczania lub degradowania w swym znaczeniu pewnych niewygodnych prawd wiary, które będą nazywane podrzędnymi w stosunku do nadrzędnych. Ale jakaś hierarchia prawd i zasad bez wątpienia istnieje w każdym złożonym systemie wiedzy, który pretenduje na to, aby prezentować nam systematyczną wiedzę o jakiejś określonej dziedzinie świata i życia. Taka hierarchiczna złożoność istnieje również w naszej wiedzy o Bogu, dostępnej nam poprzez samoobjawienie się Boga. W tym systemie Bóg jest Alfa i Omega, a wszystko inne istnieje, działa i wydarzy się przez Niego, w Nim i dla Niego. Bóg jako początek, zasada i cel wszystkiego jest w teologii ideą przewodnia, która kieruje wszystkim innym. Niekoniecznie trzeba o tym cały czas mówić i tego podkreślać, wystarczy abyśmy o tym cały czas pamiętali jako o milczącym założeniu, uzasadnieniu oraz celu całego systemu, na którego się trzeba nam przywoływać w razie konieczności. Ale biada spójności takiego systemu wiedzy, kiedy pewne podrzędne dziedziny systemu zaczynają się istnieć jakby dla samego siebie i uzasadniać się sam przez siebie.

Otóż twierdzę, że takim Alfa i Omega, milczącym założeniem, uzasadnieniem i celem, w pewnym rodzaju ideą przewodnią dla całej nauki społecznej Kościoła jest nauka o społecznym panowaniu Chrystusa Króla. Na pewno nie jest taką ideą Kościół, ani człowiek, ani jego godność, ani prawa człowieka, ani „bardziej ludzkie i sprawiedliwe społeczeństwo”. To nauka o społecznym panowaniu Chrystusa Króla stanowi swoisty rdzeń albo jakąś ideę przewodnią nauki społecznej Kościoła, poza ramami którego pojedyncze zagadnienia, nawet rozpatrywane sam w sobie prawidłowo, zgodnie z rozpracowanymi przez Kościół tradycyjnymi rozwiązaniami, tracą swój punkt odniesienia, swoją zasadę uzasadnienia i celowość. Jednak to, że właśnie społeczne panowanie Chrystusa Króla jest tą konieczną ideą przewodnią nauki społecznej Kościoła, wcale nie jest oczywiste przez się, szczególnie w obecnej epoce deklarowania tzw. „autonomii w sprawach ziemskich” .

Staram się następnie udowodnić moją tezę poprzez pokazywanie niezbędnego wewnętrznego związku najważniejszych zasad nauki społecznej Kościoła ze społecznym panowaniem Chrystusa Króla, a także poprzez wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego.

Zanim przechodzić do omówienia tematu, trzeba powiedzieć parę zdań o miejscu nauki społecznej Kościoła w systemie teologii jako nauki. To miejsce jest trochę niezwykłym, tak iż wielu współczesnych krytyków, którzy przyznają teologii jako takiej jeszcze miano nauki, odmawiają charakteru naukowego nauce społecznej Kościoła. Przyczyna leży w tym, że nauka społeczna Kościoła zajmuje się przeważnie takimi sprawami, o których brak jednoznacznych świadectw Objawienia Bożego w Piśmie Świętym albo w Tradycji ustnej. A takie świadectwa są niezbędną podstawą dla zdobywania teologicznej pewności, są podstawą teologii jako nauki. Większa część treści nauki społecznej Kościoła to praktyczne wnioski wydobyte przez rozumowanie filozoficzne z dogmatów wiary albo z ogólnych zasad teologii moralnej, a ponadto ma ona za swój przedmiot przeważnie takie zmienne zjawiska życia społecznego, które ze swej istoty nie nadają się do sformułowania na ich temat niezmiennych prawd na miarę dogmatów wiary albo niewzruszonych zasad teologii moralnej. W związku z tym powstaje problem o autorytecie oraz zobowiązaniu w sumieniu nauki społecznej Kościoła.

Na podstawie wydanego przez Papieską Radę „Iustitia et Pax” Kompendium Nauki Społecznej Kościoła w następujący sposób można streścić istotę i kompetencje nauki społecznej Kościoła:

Nauka społeczna Kościoła jest kształtowaną i ujednoliconą pod przewodnictwem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła dyscypliną teologiczną, a mianowicie posiadającą przeważnie zastosowany charakter podrzędną częścią teologii moralnej, która się zajmuje wyjaśnianiem problemów życia społecznego w świetle Objawienia Bożego a której celem jest dawanie dla chrześcijanina wytyczni moralnych do kierowania działalnością społeczną . Ocena doktrynalnego ciężaru oraz wymaganego od wiernych stopnia przyjęcia konkretnego nauczania społecznego zależy od jego związku ze źródłem Objawienia, stopnia niezależności od elementów przygodnych i zmiennych w nim oraz ciągłości i stałości pojawienia się tego nauczania w dokumentach Urzędu Nauczycielskiego. Niewykluczone jest, że pewne uniwersalne zasady nauki społecznej mogą się stać przedmiotem nieomylnej definicji Magisterium i wymagać od wiernych przyjęcia posłuszeństwem wiary. Większość zaś nauki społecznej Kościoła posiada stopień autorytetu powszechnej i ciągłej nauki zwyczajnej Magisterium i wymaga od wiernych uległości rozumu i woli ze względu na autorytet Kościoła, nie zaś posłuszeństwa w wierze nadprzyrodzonej.

I
SPOLECZNE PANOWANIE CHRYSTUSA KRÓLA – DOGMAT WIARY

Zanim przystąpimy do udowodnienia podanej w tytule tezy z analizy głównych zasad społecznej nauki Kościoła, trzeba nam jeszcze wyłożyć, jaki jest status prawdy o społecznym panowaniu Chrystusa Króla w systemie teologii dogmatycznej. Otóż bez wątpienia mamy do czynienia z dogmatem wiary, utwierdzonym na podstawie jednoznacznych świadectw Pisma Św., Ojców Kościoła oraz ciągłego nauczania Urzędu Nauczycielskiego zwyczajnego, choć brakuje na ten temat jeszcze nadzwyczajnego, uroczystego i nieomylnego orzeczenia. Niektóre szczegółowe aspekty zaś społecznego panowania Chrystusa Króla są zdefiniowane nawet orzeczeniem nieomylnym Magisterium, np. o Chrystusie jako powszechnym Prawodawcy (por. II.1).

Całą naukę dogmatyczną o społecznym panowaniu Chrystusa króla można streścić następująco:

Wcielony Syn Boży Jezus Chrystus został odwiecznym wyrokiem Boga Ojca przeznaczony i ustanowiony dziedzicem, władcą, prawodawcą i sędzią wszechrzeczy (por. Mt 28:18; Ps 2 oraz 110; Kol 1:15-20), tzn. Królem Wszechświata. Posiada On najwyższe i powszechne prawo własności oraz najwyższą, powszechną i bezpośrednią władzę nad wszystkimi rzeczami stworzonymi, istotami żywymi, ludźmi, narodami i państwami. Wykonania tej absolutnej władzy królewskiej w społeczeństwie ludzkim nazywa się społecznym panowaniem Chrystusa Króla.

Tą prawdę potwierdza Pius XI w swojej encyklice Quas primas następującymi słowami:

„Błądziłby zresztą bardzo, kto odmawiałby Chrystusowi, jako Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, gdyż Chrystus otrzymał od Ojca nieograniczone prawo nad wszystkim, co stworzone, tak, iż wszystko poddane jest Jego woli … Tak więc Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi … Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie lub na tych jedynie, którzy przez przyjęcie chrztu według prawa do Kościoła należą, chociaż ich błędne mniemania sprowadziły na bezdroża albo niezgoda od miłości oddzieliła, lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa. – I wszystko jedno, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki.”

Fakt społecznego panowania Jezusa Chrystusa jako Króla jest więc w sposób klarowny prawdą wiary. Mniej jasną i jednoznaczną jest jednak sprawa z tym, w jaki sposób, w jakich dziedzinach życia i kiedy (czy już w czasie ziemskiego życia ludzi czy dopiero po ich śmierci, czy przed końcem świata czy dopiero po końcu tego świata) Chrystus jako Król skorzysta w pełni ze swojej władzy i rzeczywiście ją wykonuje. Chodzi tu o pewne dobrowolne ograniczenia Chrystusa Króla w skorzystaniu z pełni swojej władzy podczas swego ziemskiego życia i działania (por. Mt 26:53-54) – o ile kontynuuje On teraz w niebie to dobrowolne ograniczenie wykonania swej władzy nad doczesnością pojedynczych ludzi i narodów. Bo bez wątpienia Królestwo Chrystusa „jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych, … bo królestwo Jego nie jest z tego świata, a nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który daje Królestwo niebieskie!” . Również nie ma wątpliwości, że Chrystus Król będzie wykonywał swoją władzę w większej pełni i jawniej przy swoim przyjściu w chwale jako Sędzia niż On tą władzę wykonuje teraz.

Głównie z różnego rozpatrywania na sprawy zakresu i sposobu królowania społecznego Chrystusa wynikają różne akcentowania i odchylenia w aktualnym zrozumieniu i prezentowaniu społecznej nauki Kościoła, które czasami mogą doprowadzić do jej wypaczenia.

II
DOGMATY WIARY NIEZBĘDNYM FUNDAMENTEM
NAUKI SPOŁECZNEJ KOŚCIOŁA

Niektóre bardziej konkretne aspekty nauki o społecznym panowaniu Chrystusa Króla mają szczególny i bezpośredni związek z nauką społecznej Kościoła, będąc w niej wspólnym źródłem i fundamentem oraz uzasadnieniem dla wielu zasad i stwierdzeń. Są to przede wszystkim prawda o Chrystusie Królu jako najwyższym Prawodawcy i prawda o wykonaniu przez Chrystusa Króla powszechnych rządów Bożej Opatrzności.

II.1. Chrystus Król jako Najwyższy Prawodawca

Jako Król Wszechświata jest Jezus Chrystus także najwyższym i powszechnym Prawodawcą nad wszystkimi ludźmi i społecznościami. On sam mówił o swoich przykazaniach i wymagał od wszystkich ich przestrzegania (J 14:15; 15:10), nakazał swoim apostołom ich ogłoszenia wszystkim narodom oraz troszczyć o ich przestrzeganie (Mt 28:20). On sam w Kazaniu na Górze wyjaśniał autorytatywnie Prawo, potwierdził swoim własnym autorytetem dziesięć przykazań, natomiast unieważnił pewne przepisy rytualne i obyczajowe Starego Testamentu, oraz dał nowe i doskonalsze Prawo Ewangelii, streszczone w podwójnym przykazaniu miłości oraz w błogosławieństwach. Św. Paweł mówi wyraźnie o Prawie Chrystusowym (Gl 6:2). Święty Sobór Trydencki wyraźnie zdefiniował: „Jeśli ktoś twierdzi, że Jezus Chrystus został dany ludziom przez Boga jako Odkupiciel, któremu mają ufać, ale nie jako Prawodawca także, którego mają słuchać, niech będzie wyłączony” . Prawo Chrystusa to prawo moralne, które obowiązuje w sumieniu pod sankcją grzechu i Bożych kar doczesnych i wiecznych. Z tym prawem Chrystusowym muszą być zgodne albo przynajmniej nie zaprzeczyć jemu wszystkie stanowione prawa ludzkie.

Tą naukę dogmatyczną o Chrystusie jako Prawodawcy dopełnią tradycyjna doktryna moralna Kościoła o źródle i istocie autorytetu oraz praw, a także posłuszeństwa temuż autorytetowi. Ta nauka została w szczególny sposób streszczona w encyklice Leona XIII Libertas praestantissimum. Według Leona XIII pierwoźródłem wszelkiego prawa jest prawo Boże albo wieczne (lex divina albo aeterna), która podzieli się na: a) prawo naturalne (lex naturalis), którego zasady zostały w akcie stworzenia wszczepione w racjonalną naturę ludzką, oraz b) na objawione prawo Boże (lex divina positiva) w dziesięciu przykazaniach oraz w prawie Ewangelii. Przez Boga dla rządzenia nad ludźmi postawione legalne autorytety formułują ludzkie prawa stanowione (lex humana positiva), kościelne albo cywilne. Mogą one być z prawem Bożym zgodne albo sprzeczne. Na podstawie zasady zwierzchności wyżej stojącego autorytetu czyli zasady subordynacji – Więcej trzeba słuchać Boga aniżeli ludzi (Dz 5:29) – , każde ludzkie prawo stanowione, które jest sprzeczne z prawem Bożym, jest bezprawne i nieważne i nie podlega przestrzeganiu i wypełnieniu. Chrystus Król wykonuje swoją rolę najwyższego Prawodawcy wobec ludzi w sposób podwójny: najpierw poprzez prawo naturalne w osądzie sumienia pojedynczego człowieka, a potem poprzez głoszenie prawa moralnego przez Kościół, a Jego władza najwyższego Prawodawcy rozciąga się nad wszystkimi prawodawcami ludzkimi – królami, parlamentami i prezydentami.

Oprócz prawa moralnego w sensie ścisłym, stanowiony przez Boga w stworzeniu porządek naturalny posiada pewne inne wymiary, które są, jak można określić, „konstytucjonalne” dla życia społecznego. Zaczynamy ich fundamentalnego znaczenia zrozumieć dopiero w momencie ich zakwestionowania, atakowania i zwyrodnienia przez agentów nieprawości. Życie społeczne posiada ustanowione w stworzeniu oraz potwierdzone w czynach albo wyraźnych słowach Chrystusa niezmienne zasady, między innymi: 1) że rodzina złożona z mężczyzny oraz kobiety jest źródłem rodzenia się, wzrastania, wychowania, rozwoju i działania człowieka; 2) że mężczyzna jest głową kobiety i rodziny; 3) że ludzie posiadają ze względu na płeć różne role, prawa i obowiązki społeczne; 4) że ludzie są równe co do wynikających z istoty godności i praw podstawowych, ale są nierówni co do umiejętności, stanowisk oraz roli w społeczeństwie, a z tego względu nie są także równi ze względu na przysługujących im specjalnych praw oraz należnych im obowiązków; 5) że władza, prawo do rządzenia nad innymi ludźmi oraz wymagania od nich posłuszeństwa, pochodzą od Boga i tylko w Bogu i poprzez uczestnictwo ludzkiej władzy we władzy Chrystusa Króla mają one swoje uzasadnienie i cel.

Sankcje za naruszenie prawa Bożego ustanowił Bóg przede wszystkim w samej naturze, która za próby wywracania porządku naturalnego niechybnie się zemści karą poprzez bezpośrednie skutki grzechu, czego wyrazem jest oparta na doświadczeniu mądrość ludowa: „Bóg przebacza zawsze, ludzie czasami, a natura nigdy”. Do tych sankcji natury dochodzą jeszcze postanowione w Bożej Opatrzności szczegółowe skutki niemoralnych czynów oraz doczesne i wieczne kary Boże.

II.2. Chrystus jako Rządca poprzez wykonanie wyroków Opatrzności Bożej

Mimo że we wszystkich Bożych dziełach wobec stworzenia wszystkie trzy osoby boskie działają wspólnie, poszczególne dzieła Boże można ze względu na specyficzną rolę w nich przypisywać szczególnie jednej albo drugiej osobie. Tak podjęcie odwiecznych postanowień Bożej Opatrzności można w sposób szczególny przypisywać Ojcu (Mt 24:36; Mk 13:32; a także Mt 10:29), a ich wykonywanie we świecie Synowi (Łk 22:29). Wykonywanie postanowień Bożej Opatrzności dotyczy: a) aktualnego sprawienia wszystkiego co się wydarzy według woli Bożej (1 Kr 12:6; Flp 2:13); b) pokierowania wszystkich wydarzeń ku ich ostatecznemu celowi, mianowicie chwale Boga Ojca przez Jezusa Chrystusa; c) osądzenia wszystkich na Sądzie osobistym oraz powszechnym w końcu świata oraz d) odnowienia i przemienienia świata w chwale po Sądzie powszechnym.

Zajmując się analizą różnych zagadnień społecznych, ani teolog ani świecki chrześcijanin nie może zapominać o działaniu Opatrzności Bożej, o tym, że głównym sprawcą i celem wszystkich wydarzeń i procesów społecznych i historycznych jest Bóg, który poprzez wolne współdziałanie natury ludzkiej z łaską albo też poprzez karanie za grzechy pokieruję wszystko na większą chwalę Bożą przez Chrystusa, aby Bóg był wszystkim we wszystkim (1 Kr 15:28). Wiąże się to swoistą Bożą „pedagogią” we wprowadzaniu i wychowywaniu jak indywiduów tak również całych narodów. Ta Boska pedagogią zaś kieruje się zgoła innymi metodami i celami niż są te, których od Boga i Kościoła spodziewa skupiony przeważnie na pomyślność doczesną chrześcijanin w społeczeństwie dobrobytu i demokracji.

Sprawa wykonywania przez Chrystusa Króla postanowień Bożej Opatrzności w kierowaniu losami pojedynczych ludzi a także narodów oraz ich wychowywania, w obudowywaniu i zachowywaniu państw albo ich unicestwiania, a więc kwestia działania Bożej „pedagogii” w historii posiada dla tematu niniejszego wykładu centralne znaczenie. Nauka społeczna Kościoła jako osobny dział teologii nie oznacza tylko sformułowania przez Urząd Nauczycielski na podstawie Bożego Objawienia regulujących życia społecznego zasad i dawania wytyczni jako pewnych idei, za pomocą których społecznie aktywni katolicy staraliby uporządkować życie społeczne i polityczne, prawda, że według zasad przez Boga danych, ale tylko za pomocą ludzkich środków i ludzkiej mądrości, nie licząc ani ze suwerennością Bożej łaski ani ze suwerennym Bożym rządzeniem i kierowaniem w życiu jednostek, narodów i państw, a więc z tym że to Chrystus Król jest głównym autorem i celem historii. Formułowanie oraz urzeczywistnianie nauki społecznej Kościoła znaczy przede wszystkim i zasadniczo starania Kościoła jako Ciała Mistycznego Chrystusa pojąć wolę oraz postanowienia swojej Głowy Jezusa Chrystusa, które kierują historią świata. To znaczy także posłusznego przyjęcia tych postanowień, wraz ze staraniem pojmowania skrywanych za określonymi wydarzeniami i wezwaniami historycznymi motywów i zamiarów Bożej pedagogiki, dostosowywania się do nich, współpracy z Bożą łaską oraz przyjęcia na siebie odpowiedzialności za wypełnianie Bożych zamiarów.

II.3. Walka pomiędzy królestwem Chrystusa ja królestwem Szatana

W związku z naszym tematem trzeba jeszcze wymienić tego najbardziej istotnego i centralnego wątku dla całej historii świata, którym jest powszechna i nieprzerwana walka pomiędzy Chrystusem a Szatanem, królestwem Chrystusa (civitas Idei) oraz światem czyli królestwem Szatana (civitas Diabli) o panowanie nad duszami w poszczególnych narodach i państwach. Jest to walka o wieczny los tych dusz. W tej walce Kościół na ziemi nie może ani na chwilę stracić świadomości, że jest Ecclesia militans, oraz czujności przed duchowym wrogiem, inaczej z Ecclesia militans zamienia się w Ecclesia peregrinans (jak po ostatnim Soborze zwykło się mówić), a potem szybko Ecclesia ambulans, czyli Kościół beztrosko spacerujący, a później Ecclesia dormiens, czyli Kościół śpiący.

III
ANALIZA GŁÓWNYCH ZASAD NAUKI SPOŁECZNEJ KOŚCIOŁA
POD ASPEKTEM SPOŁECZNEGO PANOWANIA CHRYSTUSA KRÓLA

Dalej analizuję, pod aspektem ich związku ze społecznym panowaniem Chrystusa Króla niektóre wybrane zagadnienia, które w wymienionym przeze mnie Kompendium nauki społecznej Kościoła zostały przedstawione jako główne tematy albo zasady nauki społecznej Kościoła.

III.1. Godność człowieka. Prawa człowieka i jego obowiązki. Wolność.

Współczesna nauka społeczna Kościoła jak również pochodzący z loż masońskich świecki i liberalny humanizm kładają duży nacisk na takie pojęcia jak prawa człowieka, wolność i godność człowieka. Mimo dźwiękowego pokrywania wielu używanych w tym kontekście pojęć i wyrazów mamy do czynienia z dwoma zupełnie różnymi i kardynalnie sprzecznymi koncepcjami.

Według nauki katolickiej godność człowieka, prawa a także obowiązki człowieka i jego wolność pochodzą od Boga, Twórcy i Prawodawcy oraz są ontologicznie zakorzenione w naturze człowieka. Swą naturę każdy człowiek może i powinien poprzez przestrzeganie prawa moralnego i upodobnianie się Chrystusowi rozwijać do osobistej moralnej doskonałości, świętości. Godność człowieka wynika z tego, że został on stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1:27), tzn. że jest on posiadającą rozum i wolną wolę, sam nad sobą panującą i sam sobą kierującą osobą, a ponadto został w swej duszy przez łaskę obdarowany życiem samego Boga. Dlatego osoba ludzka jest najwyższą wartością w świecie stworzonym, a wszystko w świecie, wśród których także instytucje społeczne i państwo, musi służyć dobru, rozwojowi i udoskonaleniu osoby ludzkiej. Jednak sama ta osoba ludzka, żeby wszystko służyło jej prawdziwemu dobru i rozwojowi, żeby panował pokój i porządek w niej samej oraz w społeczeństwie, powinien być posłuszną oraz służyć Chrystusowi Królowi w granicach stanowionego jednostkom i społecznościom porządku moralnego. Ten obowiązek posłuszeństwa nie przez Boga stanowionemu obiektywnemu i niewzruszonemu porządkowi naturalnemu i moralnemu stanowi istotną różnicę pomiędzy pojęciami wolności, godności osoby oraz praw człowieka odpowiednio w katolickiej koncepcji człowieka i społeczeństwa a tak samo brzmiącymi pojęciami w koncepcji świeckiego humanizmu.

W katolickiej koncepcji wymienione pojęcia mają swoje źródło w odwiecznym niezmiennym zamyśle twórczym Boga, są ukorzenione w samej racjonalnej naturze ludzkiej, a ponadto znajdują odzwierciedlenie w Objawieniu Bożym. W koncepcji świeckiego humanizmu zaś tym pojęciom brakuje wszelkich obiektywnych podstaw w rzeczywistości, gdyż nie mają one innych źródeł i podstaw niż to, co większość subiektywnych poglądów ludzi w danym momencie o danych pojęciach między sobą uzgadnia i postanawia. Innymi słowami, źródłem praw i wolności oraz określenia godności człowieka jawi się tylko opinia większości lub kolektywna swawola mas. To znaczy, że każdy człowiek może dowolne własne pożądania, zachcianki i jakiekolwiek irracjonalne wymagania deklarować niezbywalnymi ludzkimi prawami, a jeśli w danym momencie on nie może dla nich jeszcze zdobywać powszechnego uznania i gwarantowania, trzeba mu organizować dla zapewnienia swych „praw” wystarczająco głośne i natarczywe grupy nacisku i znaleźć swym roszczeniom potężnych sponsorów, a po jakimś czasie „ukierunkowanej ewolucji” można te roszczenia w postaci najnowszych dopełnień dopisać do unowocześnionego katalogu „praw i swobód ludzkich”. Wskutek tego szerokie masy znajdują się w niewoli swych pożądań, wad i grzechów, a także pod terrorem politycznej poprawności, a wąskie grupy demagogów i manipulatorów otrzymują do swych rąk doskonałe mechanizmy trzymania mas w niewoli – jednych przez wady, a innych przez strach i konformizm.

W koncepcji świeckiego humanizmu i liberalizmu pojęcie godności człowieka jest ściśle związana z pojęciem wolności i wynika z niej: im więcej u człowieka wolności, tym większa jej godność. Wolność człowieka jest pojmowana jako stała możliwość do absolutnej dowolności, do ciągłe odnawianego samookreślenia, dokonującego w absolutnej próżni, w dowolnym kierunku od absolutnej nieokreśloności jako punktu wyjścia. Ta koncepcja posiada jedną wadę: mianowicie jest czystą abstrakcją i fikcją, która w rzeczywistości nie istnieje i istnieć nie może.

W rzeczywistości absolutną wolność posiada i posiadać może tylko Bóg, zaś Jego absolutna wolność nie jest określona przez absolutną dowolność w jakimkolwiek kierunku, ale odwrotnie, przez pełnię bytu boskiej natury, dzięki czemu ta wolność jest bardzo konkretna tylko w jednym kierunku – w kierunku mądrości, dobra, piękna, świętości i innych bytowych oraz moralnych doskonałości. Pochodnią tej rzeczywistości jest powiedzenie zaczerpnięte z życiowej mądrości, że prawdziwa wolność jest zawsze wolnością do czegoś. Posiadać wolność i wynikającą z tej wolności godność osobową każde racjonalne stworzenie może tylko poprzez uczestnictwo w Bożej wolności, o ile mu pozwala udzielona przez Boga w stworzeniu miara doskonałości jego natury. Chcieć określić swoją wolność i utwierdzić przez to swoją godność w dowolnym kierunku może dla stworzenia znaczyć tylko jednego – wpaść z realnej wolności i godności swej stworzonej przez Boga natury w nicość, tzn. w niezdolność do mądrości, prawdy, dobra, piękna i świętości oraz innych bytowych i moralnych doskonałości, a poprzez urzeczywistnienie pewnych postulatów gender-ideologii można wpaść nawet w pewne nieodwracalne braki oraz niezdolności natury fizycznej i psychologicznej. Tak jak absolutna wolność Boskiej natury jest bardzo konkretnie określona różnymi doskonałościami Boskimi, tak przysługująca naturze ludzkiej ograniczona wolność i godność znajdują swoje najpełniejsze określenie i wypełnienie w ludzkiej naturze Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Więc będziemy wolni i będziemy posiadać godność tylko w miarę upodobnienia się Jezusowi Chrystusowi, którego Prawda nas wyzwoli, a Komu służyć znaczy królować – o ile króluje w nas Chrystus Król, o tyle wspólkrólujemy w Nim.

Natomiast grzesznik, określając swą wolność w dowolnym (swawolnym) kierunku, w rzeczywistości swą wolność ogranicza i zawęża, wpadnie w coraz głębszą niewolę grzechu i umniejszą przez to także swoją godność. Dopóki się znajduje w życiu doczesnym, zachowuje wolność i godność jeszcze w jakiejś możności, ale prowadzić tą możność do aktu może przez łaskę tylko Bóg. W potępionych zaś wolność i godność znajdują się tylko w stanie czystej możności, która już nigdy nie może być aktualizowane, ponieważ sami tego nie mogą, a definitywnie odrzucili jedynego który to czynić może – Boga.

Widzimy więc, że ani wolność ani godność człowieka, ani prawa człowieka nie maja żadnego oparcia bez swego pierwoźródła, zakorzenienia i wypełnienia w Bogu jako Stwórcy natury ludzkiej, jej Zbawcy i Króla. Bez niego wolność i godność staną czystą abstrakcją czy dowolnością i dryfują przez niewole grzechu w stronę nicości.

Udanie się XX wieku nauki społecznej Kościoła na cudze pole, mianowicie na pole dyskusji nad pojęciami praw człowieka, a także wolności oraz godności człowieka, używając terminologii i frazeologii humanizmu, skutkowali najwyrażnieszym ostrzegawczym przykładem z tego, jak Kościół może wpaść na śliskie i niepewne pole, jeśli próbuje znaleźć wspólne momenty ze „światem” a może nawet przyswajać sobie od „świata” pewne pojęcia i koncepcje o pięknym brzmieniu od myśli, jednak o wątpliwej treści i marnej podstawy uzasadnienia. Kościół i cywilizacja chrześcijańska bardzo długo obeszły się bez koncepcji praw ludzkich, a najbardziej efektywnie ich miejsce wypełniły nie prawa człowieka, lecz obowiązki człowieka względem bliźniego, które zostały sformułowane w dziesięciu przykazaniach, przykazaniu miłości oraz w wymaganiach sprawiedliwości społecznej i naczelnej zasadzie dobra wspólnego. Nic nie wskazuje na to, że po wynalezieniu praw człowieka oraz godności człowieka ludzie stali żyć bardziej sprawiedliwie, w większym braterstwie lub posiadali większą godność osobową. Tylko roszczenia i wymagania ludzi do innych ludzi, na całe społeczeństwo oraz państwo stały się przez nie większe.

III.2. Partycypacja ludzkiego autorytetu i prawa stanowionego w autorytecie i prawie Bożym

Z dogmatycznej nauki o Chrystusie Królu, a szczególnie o Nim jako najwyższym Prawodawcy jasno wynika, że legitymność wszelkiego autorytetu ludzkiego, cywilnego czy kościelnego, prawomocność stanowionego przez niego prawa, a także obowiązek poddanych do posłuszeństwa autorytetowi i stanowionym przez niego prawom uzasadnić można tylko przez pochodzenie ludzkiego autorytetu od najwyższego autorytetu Boga oraz jego partycypacji w nim. Papież Leon XIII twierdzi w encyklice Diuturnum illud, że bez Bożego ustanowienia wszelkiego autorytetu ludzkiego, żaden człowiek nie miałby prawa rozkazywać innym i wymagać od nich posłuszeństwa. Bo z natury ludzi są sobie równi. Bez autorytetu Boga władza jednych ludzi nad innymi byłaby oparta tylko na prawie silniejszego, a posłuszeństwo władzy i prawom byłaby wymuszona jedynie strachem. Właśnie do tego laicka i liberalna koncepcja pochodzenia autorytetu i praw od ludzi oraz pozytywizm prawny w końcu doprowadzają, mimo rożnych prób racjonalizacji tej kulawej koncepcji przez różne argumenty o zgodzie społecznej i dobru ogólnym. Katolicka koncepcja autorytetu i władzy polega zaś na partycypacji autorytetu ludzkiego w autorytecie Boga jako Króla Wszechświata a ludzkich praw w prawie Bożym. Poza tą partycypacja żaden władca nie miałby żadnego prawa rozkazywania, a żadne prawo nie miałoby mocy wiązania w sumieniu.

W kwestii posłuszeństwa autorytetowi i prawu ludzkiemu trzeba zastosować zasadę subordynacji – to znaczy, że w przypadku sprzeczności woli władzy ludzkiej z wolą Chrystusa, prawa ludzkiego z prawem Bożym te pierwsze tracą autorytet i moc obowiązywania i obowiązywać będzie tylko najwyższy autorytet i najwyższe prawo Boga. Niestety, w obecnych społecznych debatach prawno-moralnych na temat niegodziwych praw od strony katolickiej zbyt rzadko słyszy się argumentowania autorytetem Boga i prawa Bożego, a jeszcze rzadziej słyszy się teologicznego argumentu subordynacji – że w razie sprzeczności ludzkiego prawa z prawem Bożym trzeba słuchać Boga a nie ludzi.

Wydaje się, że niektórzy katolicy świeccy a jeszcze bardziej duchowni choć bronią pewne prawa Boże, jednak wstydzą się nazywać je Bożymi, a jeszcze bardziej wstydzą się przyznawać się do tego, że ustanowił je Najwyższy Król Jezus Chrystus i dlatego wszystko to co sprzeczne z Jego wolą, jest bezprawiem i należy temu odmówić posłuszeństwa. Bez wyraźnego opierania się na autorytecie Boga lub przynajmniej na prawie naturalnym wszelkie prawo stanowione traci swoje obiektywne uzasadnienie, a wtedy droga będzie szeroko otwarta na wszelkie dyskusję pomiędzy różnymi ludzkimi subiektywizmami, wśród których zrównany z innymi „subiektywizm” katolików najgorzej wypada. Najwyższy czas ogłosić światu pełną prawdę o ostatecznej racji naszych odmiennych zasad moralnych i prawnych: ” Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi!” (Dz. 5:17) oraz Oportet illum regnare! – „Trzeba, aby (Chrystus) królował!” (por 1. Kor 15:25).

III.3. Rodzina – główne środowisko rozwoju człowieka, fundament społeczeństwa i państwa

Fundamentalna i niezastępowalna rola rodziny w planie Bożym jest potwierdzona przez następujące fakty: 1) rodzina to obok Kościoła jedną z tych dwóch instytucji społecznych, którą Bóg postanowił bezpośrednio sam założyć, a uczynił On to na samym początku stworzenia, pokazując tym, że rodzina jest zalążkiem wszelkiego społeczeństwa; 2) dające początek rodzinie małżeństwo jest jedyną pośród wielu świeckich instytucji czy zjawisk społecznych, którego Bóg postanowił podnosić do rangi sakramentu i nadać mu przez to nadprzyrodzoną godność i sakralne znaczenie. Jak gdyby tego było jeszcze zbyt mało, abyśmy zrozumieli doniosłe znaczenie rodziny, Syn Boży postanowił sam przyjść na świat w rodzinie, 30 lat ze swego życia spędzić wśród Świętej Rodziny i pracować w rodzinnym zakładzie pracy, aby wszystkimi tymi dziełami podkreślić fundamentalną i doniosła rolę rodziny w życiu człowieka oraz dla całego społeczeństwa, a także, żeby poprzez Świętą Rodzinę jako kanał łaski poświęcić i uświęcić wszelkie prawdziwe życie rodzinne

Teocentryczna i chrystocentryczna istota rodziny jest podkreślona także przez to, że teologia katolicka widziała właśnie w rodzinie odzwierciedlenie obrazu Boga w człowieku. Mianowicie w różnicy osób w jednej rodzinie widziała teologia odzwierciedlenie trójjedynego społecznego charakteru Boga, kiedy zaś drugim takim odzwierciedleniem jest dusza człowieka ze trzema swoimi władzami, rozumem, wola a pamięcią, a to podkreśla bardziej substancjalną jedność trójjedynego Boga. Chrystocentryczny charakter rodziny wyraża się w tym, że sakramentalne małżeństwo przedstawia Bóg dla nas jako obraz zaślubin Chrystusa ze swoim Kościołem oraz naucza, że małżeństwo urzeczywistniają nie tylko małżonkowie pomiędzy sobą, ale Chrystus poprzez małżonków.

Są różne instytucje i czynności społeczne, których naturę i cel da się wyczerpująco wyjaśnić i uzasadnić poprzez rozum, bez specjalnego odwołania się do Boga, ale istotę małżeństwa i rodziny wraz ze wszystkimi jej istotnymi cechami nie da się wyjaśnić i uzasadnić bez odwołania się do woli Bożej i tajemnicy Chrystusa w swoim Kościele. Aby skutecznie bronić jakąś zagrożoną wartość, trzeba, jak się mówi, „sięgać do samych korzeni”. Tak chrześcijanom we współczesnym świecie, aby odnowić i bronić świętość małżeństwa oraz jedność i niezbywalne prawa rodziny, nie wystarczy tylko z tego żeby wyłożyć, zrozumieć i akceptować istotne cechy małżeństwa, ale trzeba im wrócić się do samego teocentrycznego i chrystocentrycznego pojmowania małżeństwa i rodziny według woli Chrystusa.

III. 4. Zasada pomocniczości oraz społeczeństwo organiczne. Naród albo masa

Zasada pomocniczości, która należy do najbardziej trwałych wskazań nauki społecznej Kościoła już od pierwszej wielkiej encykliki społecznej Leona XIII Rerum novarum, opiera się na naturalnej skłonności i potrzebie człowieka do dobrowolnego zrzeszenia się z innymi ludźmi do różnych grup, stowarzyszeń, związków oraz innych organizacji w celu popierania i wspomagania jeden drugiego w realizacji wspólnych celów, od ekonomicznych aż do religijnych. Na podstawie takiego szerokiego współdziałania ludzi w rożnych zrzeszeniach buduje się i wzrasta w siłę to, co konserwatywna katolicka filozofia społeczna nazywa „społeczeństwem organicznym” (w sensie wspólnoty wspólnot). „Społeczeństwo organiczne” utożsamia się z tym, co papież Pius XII w swoich słynnych przemówieniach na tematy społeczne nazywał po prostu „narodem” (wł. popolo), w odróżnieniu od „mas” (wł. massa). Krytykując zasady XX-wiecznych reżym totalitarnych (komunizmu oraz nacjonalnego socjalizmu), Pius XII odróżnił naród i masę jak dwie istotnie różne typy oraz stany społeczeństwa. Naród to na wzór żywego organizmu samoczynnie się organizujący oraz na różnych swoich szczeblach autonomicznie działający podmiot (albo raczej zrzeszenie różnych podmiotów) życia społecznego i politycznego. To w obrębie narodu jego członkowie mają najbardziej sprzyjające warunki i środowisko do rozwoju osobowości, aby się stali zdolnymi do działania jako świadome podmioty życia społecznego i politycznego. Przeciwieństwem narodu jest masa albo „społeczeństwo masowe” – to amorficzna suma jednostek, poddana przez wąską grupę oligarchiczną pośrednictwem wielkiego aparatu biurokracji oraz masową propagandę demagogicznemu i manipulującemu kierowaniu (social conditioning) nią w wyłącznych interesach oligarchii.

W rzeczywistości to właśnie Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa jest najdoskonalszym urzeczywistnieniem i modelem społeczeństwa organicznego, gdyż zjednoczy najbardziej różnorodne członki przez jednego Ducha, jedna wiarę i miłość do jedności myśli, serc i działania oraz oczekuje od nich świadomego zaangażowania oraz zachęca do tego. To z łona Kościoła wyrastały w Europie społeczności, narody i państwa chrześcijańskie, a w nim znajdowały z kolei ostatnie schronienie reszty organizowanej społeczności, kiedy najazdy wrogich wojsk lub rozruchy wewnętrzne zniszczyli tu i tam do reszty państwa i rzuciły społeczeństwa do chaosu. Podstawą takiego społecznego oddziaływania modelu Kościoła jest fakt, że będąc sam Królem wszechrzeczy o nieograniczonej władzy, Pantokratorem, Chrystus Król wcale nie zagarnia całej władzy wyłącznie do siebie, ale pozwala swoim poddanym na realne szerokie współuczestnictwo w swoich rządach , nie wyrzekając się tym samym pełni swojej wszechwładzy. Takie dzielenie się ze stworzeniami swojej władzy zaczyna się już od aniołów, a Jezus Chrystus kontynuuje takie dzielenie swej władzy w swoim Kościele (często bardzo tragicznymi dla Niego skutkami jakie pokazują przez całą historię Kościoła niegodziwi pasterze) aż do spełnienia się królestwa niebieskiego, w którym będziemy z Nim wspólkrólować.

Uczestnictwo w królowaniu Chrystusa Króla – każdy w swojej mierze, w swój sposób i na swoim miejscu w społeczeństwie – ma najbardziej szerokie i głębokie życiowe implikacje, zaczynając od osobistego życia duchowego, mianowicie od panowania Chrystusa w sercu, czyli w samym centrum osobowości człowieka – o co modlimy się słowami psalmu Da imperium tuum puero tuo – „Daj twoje panowanie słudze twojemu” (Ps. 85(86):16), a koncząć się z powszechnym Jego panowaniem nad wszystkimi narodami, państwami i władcami, który to stan społecznego królowania Chrystusa Króla wyraża hymn z uroczystości Chrystusa Króla – Niech władcy tego świata publicznie czczą i wychwalają Ciebie; Niech nauczyciele i sędziowie oddają Ci szacunek, niech prawa wyrażają Twój porządek – o czego wypełnienie modlimy się w Adveniat regnum tuum.

Łącząc dzieło uświęcające Chrystusa Króla w każdym pojedynczym człowieku z dziełem budowania Jego królestwa na ziemi w narodach i państwach, oraz przywołując naukę Piusa XII o narodzie oraz o masach, można podsumować, że celem Chrystusa Króla na ziemi jest zdobywanie panowania w sercu, rozumie i woli każdego pojedynczego człowieka, aby każdy najmniejszy, najbiedniejszy i najskromniejszy człowiek mógł z Nim wspólkrolować, przede wszystkim przez moc łaski nad samym sobą, ażeby on został wyrwany ze stanu bezkształtnej, nieświadomej, znajdującej się w ciemności niewiary i niewoli grzechu oraz manipulowanej przez demagogów oraz Szatana masy ludzkiej, massa damnata, oraz był wprowadzony do świadomej wolności dzieci Bożych, przez co każdy nawet najniższego pochodzenia święty jawi się prawdziwym arystokratą ducha. A poprzez serce każdego pojedynczego człowieka to królowanie Chrystusa rozszerza się do innych chrześcijan, do rodzin chrześcijańskich, związków i zrzeszeń chrześcijan, a poprzez instytucje społeczne aż do samych instytucji politycznych jako nadbudowy dla kształtowania prawdziwego chrześcijańskiego narodu oraz państwa, co ze swojej kolej tworzy najlepsze warunki do rozwoju chrześcijańskiego życia swych obywateli.
Pod kątem społecznego panowania Chrystusa Króla mógłbym omówić jeszcze kilka kontrowersyjnych współcześnie zagadnień życia społecznego: Np. relacje i współpracę Kościoła a państwa, kwestię jedynej prawdziwej religii, obowiązek społecznego kultu Bożego a wolności religijna. Jednak trzeba się ograniczyć. Zanim jednak przejdę do konkluzji i podsumowania, chciałbym jeszcze krótko mówić o społecznym wymiarze miłości.

III. 5. Miłość jako dusza życia społecznego

Św. Augustyn w swoim dziele o teologii historii pod tytułem De Civitate Dei napisał: „Dwie więc miłości powołały do życia dwa państwa: miłość własna, posunięta aż do pogardy Boga, powołała państwo ziemskie; miłość do Boga zaś, posunięta aż do pogardzania sobą, powołała państwo niebieskie”. Wydaje się nam, dzieciom biurokratycznych struktur opieki państwowej, że miłość bliźniego to taka specyficzna cnota, której praktykowanie należy wyłącznie do nieformalnych sfer życia jak życie rodzinne, spontaniczne relacje z innymi ludźmi lub działania dobrowolnych organizacji charytatywnych, natomiast miłość nie ma, a nawet nie może mieć nic wspólnego z instytucjami formalnymi, a już w żadnym wypadku z biurokratycznym aparatem państwowym, w którym działające urzędnicy mają do czynienia tylko ze sprawiedliwością w ścisłym zastosowaniu bezdusznej litery prawa. Nic bardziej mylnego. To w społeczeństwie chrześcijańskim miłość Boga i bliźniego może i powinien uduchowić i kształtować nawet czynności urzędników, którzy muszą patrzyć raczej na Boga i na realne potrzeby konkretnego człowieka niż na mechaniczne zastosowanie litery prawa. To miłość może i musi ożywić nawet zastosowanie litery prawa, jeśli tylko rzeczywiście mamy do czynienia z prawem, a nie z ideologizowanym bezprawiem.

Żeby miłość bliźniego w ludzkich czynach rzeczywiście była zgodna ze sprawiedliwością i prawem oraz skierowana na rzeczywiste dobro bliźniego, motywacja każdego czynu miłości bliźniego musi najpierw wynikać z miłości do Boga i ją mieć za swój cel, a w swoich konkretnych wyrażeniach musi czyń względem bliźniego kierować się nie sentymentalnym porywem serca, który często mylnie nazywana jest miłosierdziem, ale dostępnym przez wiarę światłem Bożej mądrości. To tylko w Bogu sprawiedliwość a miłość, prawo a miłosierdzie zawsze się jednoczą w doskonałą całość bez przeciwieństw. Wydawać sprawiedliwe prawa, które nie tylko że zapewniają dobro wspólne, ale ponadto ochraniają miłości i sprzyjają jej praktykowaniu, oraz w wykonaniu prawa łączyć sprawiedliwość z miłosierdziem, jest umiejętnością mądrego i sprawiedliwego króla, który działając, uczestniczy w autorytecie Chrystusa Króla i w Jego prawach, ponieważ Chrystus Król jako odwieczna Mądrość Boża o sobie powie „Przeze mnie rządza władcy” (Prz. 8:16).

IV
ZACHOWYWAĆ „CHRZEŚCIJANSKIE WARTOŚCI”
ALE DETRONYZOWAĆ CHRYSTUSA KRÓLA

Jeśli społeczne panowanie Chrystusa Króla miałoby być tą ideą przewodnią nauki społecznej Kościoła, dlaczego wtedy w dziełach poświęconych przeglądowi nauki społecznej Kościoła tak mało i niewyraźnie o tym się mówi, a czasami nawet tego tematu się nie wymienia? Dlaczego w wielu nowoczesnych zbiorach nauczania Urzędu Nauczycielskiego na tematy społeczne wśród wybranych dokumentów nie ma dwóch poświęconych Chrystusowi Królowi encyklik Piusa XI – a mianowicie Ubi arcano Dei o pokoju Chrystusowym w królestwie Chrystusowym oraz w Quas primas o Chrystusie Królu? Na przykład w wymienionym przeze mnie Kompendium nauki społecznej Kościoła (opracowanym przez Papieską Radę „Iustitia et Pax”) ani razu się nie cytuje lub nawet się nie wymienia encyklikę Quas primas, a tylko raz się cytuje encyklikę Ubi arcano Dei, tylko że w zupełnie innym kontekście niż bezpośrednio związane z panowaniem Chrystusa Króla?

Wydaje mi się, że jedną odpowiedź na to pytanie można znaleźć w tym, jakich zmian dokonano poprzez reformę liturgiczną nad uroczystością Chrystusa Króla. Po pierwsze, wśród zmian dokonanych w tekstach liturgicznych najbardziej wymowne jest to, jakie właśnie zwrotki skasowano z hymnu na Matutinum i Nieszpory tejże uroczystości:

Nikczemny tłum wykrzykuje:
„Nie chcemy Chrystusa za króla,”
Gdy my, z okrzykami radości, pozdrawiamy
Ciebie jako najwyższego Króla świata.

Niech władcy tego świata publicznie czczą i wychwalają Ciebie;
Niech nauczyciele i sędziowie oddają Ci szacunek.
Niech prawa wyrażają Twój porządek
A sztuka odzwierciedla Twoje piękno!

Niech królowie znajdą rozgłos
W poddaniu i poświęceniu wobec Ciebie,
Niech pod Twoim łagodnym panowaniem
Znajdzie się nasz kraj i nasze domy.

Po reformie liturgicznej pozostawili Chrystusowi Królowi w tym hymnie tylko panowanie w niebie oraz w sercach i afektach swoich wiernych.

Drugą wymowną zmianą jest przeniesienie tej uroczystości na sam koniec roku liturgicznego, kiedy w czytaniach mszalnych zostały już przeczytane teksty apokaliptyczne z księgi Objawienia oraz apokaliptyczne mowy samego Jezusa z Ewangelii, w których On zapowiada Swoje drugie przyjście w chwale oraz przeprowadzenie Sądu powszechnego. To przeniesienie uroczystości wydaje się nam zasugerować, jakby Kościół teraz uważa, że owszem, Jezus Chrystus jest Królem i trzeba aby On królował, ale przecież On sam powiedział, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, bo jest duchowe oraz że On za swego ziemskiego życia zrezygnował ze wszelkiej ziemskiej władzy – więc do czasu Swego przyjścia w chwale w końcu czasów nie będzie On społecznie na ziemi królować, lecz chce królować tylko „w sercach ludzi” i to Mu zupełnie wystarczy. Więc społeczne królowanie pozostawia teraz ludziom jako takim. Z powodu „rezygnacji” (a raczej detronizacji) Chrystusa Króla z aktywnego panowania mamy teraz wiek panowania Człowieka, innymi pojęciami humanizm, demokratyzm i liberalizm – coraz bardziej również w Kościele, nie tylko w życiu społecznym.

Rzeczywiście, mimo że w mianowanym Kompendium dość często mówi się o Chrystusie Królu, cały wybór cytat z dokumentów Magisterium oraz ogólny sens tekstów napisanych przez Papieską Radę „Iustitia et Pax” przedstawia mniej-więcej takie wrażenie, że teraz zadaniem społecznym Kościoła oraz społecznie aktywnych katolików jest dać się inspirować przez pewne społeczne idee z nauki Chrystusa albo nawet wyraźnie nimi się kierować, starać się na podstawie tych idei budować bardziej „ludzkie”, a jeśli się udaje, nawet bardziej przepojone ” chrześcijańskimi wartościami ” oraz „ewangelicznymi ideami” społeczeństwo, starać się urzeczywistnić w nim oparte na sprawiedliwości oraz na powszechnym braterstwie i miłości wszystkich ludzi „pokój”, a dopiero przed samym końcem świata trzeba to czysto ludzkie dzieło przedstawić Chrystusowi Królowi: może uzna się On za godnego nad tym panować, bo przecież w Jego imieniu to wszystko budowano. Jak gdyby pokój Chrystusowy i królestwo Chrystusowe były prostym podsumowaniem i końcowym ukoronowaniem pokoju ludzkiego i braterstwa pomiędzy wszystkimi „ludźmi dobrej woli”.

Co o takim optymistycznym (jeśli używać grzecznego wyrażenia) oczekiwaniu na pokój i braterstwo pomiędzy „ludźmi dobrej woli” sądzi Urząd Nauczycielski, mianowicie Pius XI w encyklice Ubi arcano Dei?

„… Pokój w prawdziwym znaczeniu tego słowa, pokój Chrystusowy, tak bardzo upragniony, żadną miarą zapanować nie może, jeśli nauki Chrystusowe, Jego przykazania i przykłady nie będą przez wszystkich przestrzegane tak w życiu publicznym jak i prywatnym; wtedy to po uregulowaniu społeczności ludzkiej Kościół będzie mógł spełnić swoje zadanie, zlecone mu przez Boga i stać będzie na straży prawa Bożego względem jednostek jak względem państw.

Na tym właśnie polega Królestwo Chrystusowe. Jezus Chrystus bowiem króluje w umysłach jednostek przez naukę Swoją, króluje w duszach przez miłość, króluje w całym życiu człowieka, przestrzegającego Jego prawa i naśladującego Jego przykład, Chrystus Pan króluje w rodzinie, gdy oparta na sakramencie małżeństwa istnieje jako rzecz święta i nierozerwalna, w której władza rodzicielska wskazuje na ojcostwo Boże, biorąc od Boga początek i nazwę (Ef 3, 15), w której dzieci wzorują się na posłuszeństwie Dziecięcia Jezusa, cały sposób życia tchnie świętością Rodziny Nazaretańskiej. Chrystus Pan króluje w końcu w społeczności państwowej, gdy najwyższą cześć oddaje się Bogu a z Boga wyprowadza się pochodzenie władcy i wszystkie jej prawa, ażeby tym samym nie było nadużycia ze strony rządzących ani braku rozumnego posłuszeństwa ze strony poddanych i aby Kościół cieszył się tym stanowiskiem, jakie mu sam Zbawiciel wyznaczył, to jest był uznany jako organizacja niezależna, jako nauczyciel i przewodnik państw, i narodów, nie w tym znaczeniu, jakoby miał władzę państwową zmniejszać – albowiem państwa posiadają w swoim porządku pełność władzy – ale na to, aby je udoskonalić podobnie jak łaska udoskonala naturę ludzką. W ten sposób staną się państwa dla ludzi walną pomocą w osiągnięciu najwyższego celu, którym jest szczęśliwość wieczna, a równocześnie dadzą trwałą podstawę dla pomyślności doczesnej.

Z tego wszystkiego wynika, że niema pokoju Chrystusowego poza Królestwem Chrystusowym i stąd nie możemy skuteczniej pracować nad utwierdzeniem pokoju Chrystusowego, jak właśnie wznawiając Królestwo Chrystusowe.”

Podobny osąd można wydawać o wszystkich podobnych staraniach realizowania pewnych idei i „wartości chrześcijańskich” czy nawet budowania całego społeczeństwa opartego na „ideałach ewangelicznych”, ale bez wyraźnego uczestnictwa Chrystusa Króla i starania o Jego pełne społeczne panowanie w tym przedsięwzięciu. Owszem, byli tacy i zawsze będą tacy ludzie, którzy rzeczywiście byli i są gotowi pójść na śmierć tylko w imieniu pewnych idei i ideałów, nawet bez nadziei na władzę i bogactwa, które poprzez realizację takich idei się zwykle zdobywa. Ale większość ludzi nie są gotowi umrzeć za abstrakcyjne idee i ideały, ale tylko ze względu na miłość do konkretnej osoby lub konkretnych osób. Jeśli znaczna ilość duchownych Chrystusa, jak się wydaje, tak naprawdę wstydzi się samego autora tych idei, których oni niby reprezentują i propagują oraz nie są gotowi starać się o pełne Jego panowanie, świadczy to tylko o tym, że nie ma w nich miłości do realnego żywego Jezusa Chrystusa i najbardziej prawdopodobnie też nie będą oni gotowi za Niego umrzeć. Nie ma wtedy co się dziwić, że ich idee abstrakcyjnego chrystianizmu nie są w stanie przekonywać nikogo, bo oni sami nie są w nich w pełni przekonani.

V
GŁÓWNE PYTANIE W CZASIE PRÓBY:
UZNAWANIE CZY ODRZUCANIE CHRYSTUSA KRÓLA

Jeśli Boże Królestwo pokoju mogłoby urzeczywistnić się tylko w wyniku ludzkich dążeń do pokoju, sprawiedliwości i braterstwa, a po zakończeniu tych starań przyszedłby zaproszony Chrystus Król, pobłogosławiłby tym wynikom oraz przejąłby miejsce honorowe w tym królestwie, to bez powodu On powiedział: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. (J 14:27); Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14:6) oraz Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15:5). Urzeczywistnienie społecznej nauki Kościoła w życiu społecznym nie jest ani wyłącznie ani nawet przeważnie dziełem wysiłku chrześcijan, jest ono przeważnie dziełem działającego w Kościele i w społeczeństwie i przemieniającego Ducha Chrystusowego i urzeczywistni się ono tylko poprzez pełne przyjęcie w posłuszeństwie Jezusa Chrystusa – więc także Chrystusa jako Króla i Jego pełnego panowania jak nad jednostkami tak również nad narodami, władcami i państwami. Jeśli zaś stanowisko większości narodów w obecnym stanie dziejowym Zachodniej cywilizacji odnośnie społecznych praw Chrystusa Króla brzmi: Nie chcemy żeby ten królował nad nami (Lk 19:14), a stanowiskiem większości katolików, w tym także hierarchii, jest: „Owszem, Chrystus niech króluje w moim sercu, w moich uczuciach i moich ustach podczas modlitwy przed domowym ołtarzykiem lub kościele, ale niech się nie wmieszcza do moich spraw w moim łożu małżeńskim, w życiu rodzinnym, w wychowaniu dzieci, w organizowaniu pracy, w interesach biznesu, w życiu publicznym oraz w ustawach cywilnych”, wtedy Chrystus Król daje chwilowo spełnić się tym życzeniom, oczywiście ze wszystkimi ich nieuniknionymi konsekwencjami. Zamiast Królestwa Chrystusa będzie królestwo Człowieka, a z jego cieni wyłania się tu i tam coraz bardziej wyraźnie królestwo Szatana. Najpierw Chrystus Król karze odpadłych od wiary narodów poprzez skutki ich grzechów, a jeśli to, razem z prorockimi ostrzeżeniami i wezwaniami do nawrócenia i pokuty nie pomaga, zaczyna nakazywać poprzez postępujące nadzwyczajne interwencje karalne.

Głównym pytaniem w stosunkach pomiędzy Kościołem a współczesnymi społeczeństwami i państwami – które to pytanie ma swoje odzwierciedlenie w referowanym przeze mnie obecnym stanie nauki społecznej Kościoła -, nie jest spór o przyjęcie albo nieprzyjęcie jednej albo drugiej prawdy chrześcijańskiej lub idei nauki społecznej Kościoła. Głównym pytaniem jest albo przyjęcie Chrystusa Króla jako rzeczywistego Władcy nad sercami katolików, a przez to również nad złożonymi z tych katolików narodami i państwami, albo Jego odrzucanie. Oto wasz Król! – powie Kościół narodom, a odpowiedzią jest coraz częściej i wyraźniej: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami (Łk 19:14). Kościół zaś nie może głosić czegoś innego niż Oportet illi regnare! – „On, Chrystus, musi panować”! Kościół musi głosić również skutki, jakie prędzej czy później nastąpią, jeśli jakiś naród Chrystusa Króla odrzuci. Co powiedział Jezus Chrystus w dalszym ciągu swej przypowieści o tym królu, którego współobywatele nienawidzili i któremu powiedzieli: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami? Jezus powiedział: Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach (Łk 19:27). Gdzieś indziej w Piśmie Św. jest napisane: Naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem wygładzeni (Iz 60:12). A Matka Bożą w Fatimie ostrzegła, że skutkiem braku nawrócenia narodów i niewypełnienia Papieżem i biskupami rozkazu poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu będą prześladowania i wojny, wskutek czego „wiele narodów będą zniszczone”. Więc Kościół musi głosić również tego jako nieuniknionego następstwa odrzucania Chrystusa Króla.

Kiedy już przeszliśmy do Fatimy, również skończę z Fatimą, ale bardziej pozytywnie. W końcu tych wezwań i warunkowych ostrzeżeń Matki Bożej Fatimskiej, które się zaczynają „jeśli…”, znajduję się absolutnie pewne stwierdzenie Maryi, że w końcu Papież poświęca Rosję Jej Niepokalanemu Sercu, Rosja się nawróci, w świecie panuje na jakiś czas pokój, a w końcu Jej Niepokalane Serce tryumfuję. Tryumf Niepokalanego Serca Matki Króla będzie także tryumfem samego Króla, wybawieniem narodów spod panowania uzurpatorów władzy oraz rebeliantów przeciwko prawowitemu Królowi oraz przywróceniem pełnego panowania Chrystusa w Swoim Kościele, w społeczeństwach, narodach i państwach.

Wykład został głoszony na III Kongresie społecznego panowania Chrystusa Króla w Łodzi w 20. IX 2014. Niniejsze stanowi pełny i rozszerzony tekst wykładu.

Dodane przez - 08 lis 2014. w Wiadomosci. Można śledzić odpowiedzi tego wpisu przez RSS 2.0. Komentarze i ping niedostępny.

Komentarze niedostępne

Polecane linki

Galeria fotografii

Zaloguj się | Opracowane przez G