Stanisław Krajski: Nowy Papież – co mamy robić ?
Przychodzą takie momenty, że mamy jako katolicy obowiązek sami rozstrzygać.
W dniu 11 lutego 2013 r., gdy usłyszałem o decyzji papieża Benedykta XVI od razu doszedłem do wniosku, że coś złego dzieje się w Kościele, że jest to jakiś ważny moment historyczny i od razu zacząłem pisać książkę pod roboczym tytułem „Papież xyz – dokąd zmierza Kościół”
Zacząłem równolegle pisać cztery rozdziały. W pierwszym relacjonowałem głosy w mediach, w drugim zachowania i wypowiedzi papieża Benedykta, w trzecim przedstawiałem papa bile, w czwartym szukałem odpowiedzi na pytanie: jaki powinien być nowy papież?
Gdy potem, już po konklawe, napisałem drugą część książki o kard. Borgoglio i papieżu Franciszku (a nie napisałem jeszcze trzeciej części książki – dwa ostatnie rozdziały zawierające konkluzje) doszedłem do wniosku, że zestawienie tych dwóch części jest szokujące (czego w zasadzie nie ująłem w dwóch ostatnich rozdziałach pozostawiając ocenę czytelnikom).
W jednej perspektywie nic się nie zgadzało, a w drugiej zgadzało się wszystko.
Ta pierwsza perspektywa to perspektywa odpowiedzi na pytanie: kim jest papież (zreferowałem, między innymi, wskazania św. Bernarda z Clairvoux i wskazówki papieża Benedykta XVI) i w jaki sposób ma kontynuować dzieło swojego poprzednika.
Nowy papież zaczął kroczyć dokładnie w przeciwnym kierunku nakreślając przy okazji wizję papieża, który już, w zasadzie nie jest papieżem, tylko biskupem Rzymu, który przemawia (apeluje) do Kościoła i świata.
Druga perspektywa. W pierwszej części książki napisałem, że albo nie jest tak bardzo źle i papież Benedykt natrafiając na poważny opór w Kościele abdykował, bo pragnie by jego następca-kontynuator przyspieszył realizację dzieła poprzednika, mając więcej sił i determinacji. Oznaczałoby to wybór ostrzejszego „ratzingerowca” lub kogoś, kto jest radykalny np. kard. Bagnasco, kard. Burke czy kard. Ranjith.
Założyłem, że jednak, może być gorzej niż źle i wtedy przyjdzie….
Napisałem, że możliwa jest realizacja scenariuszy, o których nawet boje się pisać.
Co mamy robić?
Dziś to jest podstawowe pytanie.
Widzę, że internauci- katolicy już w różnych miejscach podejmują dyskusję na ten temat.
Będę jeszcze wracał do tego pytania.
Sporo na ten temat napisałem w książce.
W tym miejscu wyakcentowałbym parę kwestii.
Katolicyzm to bardzo trudna religia.
Wydaje się, że nie, bo mamy zarazem Pismo Święte, Tradycję, Naukę Kościoła i papieża i dzięki temu wszystkie rozstrzygnięcia powinny być proste. Tak jednak w historii Kościoła i w historiach pojedynczych katolików bywało, że wierni musieli odwoływać się do swoich prawidłowo ukształtowanych sumień.
Wszystkie bowiem wymienione elementy muszą się zgadzać, a z nimi musi się zgadzać każdy element naszego katolickiego życia i naszego całego życia.
Przychodzą takie momenty, że mamy jako katolicy obowiązek sami rozstrzygać.
Gdy w przeszłości Kościoła była sytuacja, gdy papieży było dwóch każdy katolik musiał rozstrzygnąć w swoim sumieniu, który w istocie jest papieżem.
W nauce katolickiej jest taki trudny moment – katolik musi umieć odpowiednio zareagować, gdy papież zaprzeczy dogmatowi, musi sięgając do głębi swojego katolickiego sumienia, odpowiedzieć sobie na tragiczne pytanie: czy to jeszcze jest papież?
Katolik przystępujący do Komunii Świętej czy do spowiedzi musi niekiedy odpowiedzieć sobie na pytanie; czy te sakramenty były ważne?, czy to były sakramenty?
W pierwszym rzędzie potrzeba nam zatem uwrażliwienia naszego katolickiego sumienia, pogłębienia go, ukształtowania go prawidłowo i do końca. Ma ono być wyznaczone przede wszystkim przez Pismo Święte i naukę Kościoła (całą naukę Kościoła od początku – patrz choćby „Brewiarium fidei”).
Potrzeba nam zatem pogłębienia naszej wiedzy o naszej wierze i rozumień jej dotyczących.
Potrzeba nam czujności.
Co jeszcze?
O tym już innym razem?
Ps. Moze zrobiłem jakiś błąd, ale mój poprzedni post, sprzed dwóch dni, zniknął. Miał następującą treść:
Dziś dopisałem ostatnie zdania w swojej książce pt. „Papież Franciszek – dokąd zmierza Kościół (ma 192 strony), zrobiłem ostatnią korektę i książka poszła na maszyny. Będzie albo w piątek albo w poniedziałek.
Siły przy jej pisaniu dało mi przerażenie. Boję się o Kościół. Martwię się przyszłością. Modlę się w tej intencji.
Jutro spróbuję coś więcej napisać.
Dziś z kilkoma zdaniami i spisem treści książki można się zapoznać tutaj
http://krajskiomasonerii.nowyekran.pl/post/89496,nowy-papiez-co-mamy-robic



















Title…
[...]below you will discover the link to some websites that we think you ought to visit[...]…