Fides et Ratio

O. Janusz Pyda OP: święta nie są „magiczne”

Mówienie o „magiczności Świąt Bożego Narodzenia” to ogromny krok w tył – od chrześcijaństwa do pogaństwa, od Wcielenia do czarowania – pisze o. Janusz Pyda OP.

Praca w filozoficznym ogródku wyrabia w pracowniku cały szereg uciążliwych przyzwyczajeń. Najgorszym z nich jest niewątpliwie ciężki nałóg stawiania pytań, które dla nikogo pytaniami nie są. Wyrobnik filozoficznej działki ciągle męczy się z kwestiami, które spać mu nie dają, a które nikogo innego nie interesują. Towarzyszą mu zatem pobłażliwe spojrzenia i reakcje bliźnich nie mogących zrozumieć dlaczego sam na siebie takie bezsensowne cierpienie z tak bezwzględną konsekwencją sprowadza. Ale cóż, każda praca ma swoje minusy.

Mnie żywo interesuje wiele spraw, które – z tego, co zauważyłem – dla nikogo innego ani ważne, ani ciekawe nie są.

Zastanawiają mnie na przykład pewne zjawiska językowe. Dlaczego od czasu do czasu w polszczyźnie potocznej (inna już chyba nie istnieje w świecie żywych ludzi) pojawiają się dziwaczne zwroty, które zdobywają niezasłużoną popularność? Obecnie zwrotem, który słyszę ciągle jest sformułowanie o treści ulotnej, acz pojemnej. Mam na myśli zwrot: „oj tam, oj tam”. Niezwykła kariera takiego tworu językowego warta jest zbadania. Bo cóż on znaczy? Pewnie tyle co: „to, co mówisz jest naciągane”, „daruj sobie te wykręty”, „bajki opowiadasz”. Ale dlaczego raptem sformułowanie to zdobyło taką popularność? Wielką jest to zagadką – nie tylko językową.

Żywo interesuje mnie również kwestia traktowana jako oczywista przez większość odbiorców programu telewizyjnego. Dlaczego zawsze po ogólnych wiadomościach następują wiadomości sportowe? Dlaczego właśnie ta dziedzina cieszy się takimi przywilejami? Pogodę mogę zrozumieć – od prognoz w tej dziedzinie zależy jakoś nasze zachowanie. Ale sport? Większość z nas nie obstawia zakładów, nie jest sportowo aktywna i nie zamierza być. Dlaczego na przykład po wiadomościach w poniedziałek nie ma wiadomości literackich, we wtorek muzycznych, w środę sportowych, w czwartek plastycznych, w piątek naukowych etc. Dlaczego przez cały tydzień oglądamy wiadomości sportowe? Bardzo to jest ciekawe zagadnienie i warte rozważenia.

Niemniej jednak ostatnio dręczy mnie inne pytanie. Co mianowicie oznacza przymiotnik: „magiczny, magiczna, magiczne” w odniesieniu do spraw związanych ze Świętami Bożego Narodzenia? Dostałem już kilka życzeń ze sformułowaniem: „magiczne Święta”, słyszałem to określenie w telewizji i w programie radiowym, widziałem je wydrukowane na różnych plakatach i ulotkach reklamowych w sklepach i na ulicach. Coś mi od początku nie brzmiało w takim użyciu słów.

Trzeba zatem było sprawę trochę bliżej przeanalizować.
Otóż, określenie: „magiczne święte” może traktować o:

– atmosferze Świąt Bożego Narodzenia. Atmosfera ta czy też nastrój ostatnimi czasy najczęściej bywa opisywana słowem „klimat”. Mówimy o klimacie Wigilii, klimacie Świąt, klimacie świątecznych przygotowań etc. Na „magię Bożego Narodzenia” w takim sensie bardzo duży wpływ mają warunki zewnętrzne: pogoda, śnieg, światełka na choince i takie tam różne. Jeśli więc magia świąt miałaby polegać właśnie na tym, byłaby czymś bardzo nietrwałym i zupełnie niemal zrelatywizowanym do miejsca, w którym Święta się obchodzi. Nie sądzę, aby Europejczyk przyzwyczajony, do „magii Świąt” wyznaczanej śniegiem, prezentami i „Opowieścią wigilijną” Dickensa odnalazł tę samą magię, gdyby przyszło spędzać mu święta w gorącym Peru czy Meksyku.

– określenie „magiczne Święta” może również nieść w sobie próbę zamiany języka religijnego na język świecki i rzeczywistości Bożej, na bliżej nieokreśloną rzeczywistość nadnaturalną. Czym bowiem jest magia? Niczym innym jak oddziaływaniem na świat naturalny za pomocą jakichś sił nadnaturalnych. Na tym polegają czary, zaklęcia i „magiczność” w szerokim tego słowa znaczeniu. W Świętach Bożego Narodzenia rzeczywiście idzie o coś, co mogłoby na pierwszy rzut oka wyglądać na zjawisko podobne. Nadnatura wkracza w naturę. Bóg staje się człowiekiem. Syn Boży wciela się w swoje stworzenie. Różnica jest jednak znacznie większa, niż podobieństwo. Bóg – a zatem nadnatura w najwyższym tego słowa znaczeniu – nie dokonuje swoją mocą manipulacji na poziomie natury (jak ma to miejsce w przypadku magii), ale „przyjmuje na siebie” naturę ludzką i poprzez nią wpływa na wszelką naturę stworzoną. Podobnie działać będzie łaska przychodząca do serc ludzkich.

Mówienie zatem o „magiczności Świąt Bożego Narodzenia” nie jest niczym innym, niż ogromnym krokiem w tył – od chrześcijaństwa do pogaństwa, od Wcielenia do czarowania, od Boga do bliżej nieokreślonych oddziaływań „nadnaturalnych”. Zwrot ten nie jest niczym innym, niż wyrazem duchowej i intelektualnej prymitywizacji myślenia. Cóż wiara jest trudna. Zrozumienie tajemnicy Boga-Człowieka przekracza ludzkie myśli. Stwierdzenie, że jakoś tak „magicznie jest wokoło” nie przekracza żadnych myśli, bo wypływa ze skojarzeń, które z myśleniem nie mają dramatycznie dużo wspólnego.

Język kształtuje rzeczywistość i odbija sposób myślenia, albo niemyślenia. Rzesze chrześcijan podniecających się „magią Świąt” nie świadczą dobrze o świadomości wiary w Ludzie Bożym. Oj tam, oj tam powie ktoś. Nie ma co przesadzać i co się „czepiać”. Święta po prostu mają swój „klimat”. Tak się zwykle kończy dyskusja z dziwakami stawiającymi nienormalne pytania.

…..teraz chyba już wiesz co pisać w życzeniach, a czego nie —

Dodane przez - 24 gru 2012. w Publicystyka. Można śledzić odpowiedzi tego wpisu przez RSS 2.0. Można pozostawić odpowiedź do tego wpisu

2 komentarzy dla “O. Janusz Pyda OP: święta nie są „magiczne””

  1. Title…

    [...]below you’ll locate the link to some websites that we believe you must visit[...]…

Musisz się zalogować aby komentować Zaloguj

Polecane linki

Galeria fotografii

Zaloguj się | Opracowane przez G